podświadomość

Choroba dwubiegunowa

Poświęcam zapatrzonej w medycynę Basi

wenusjana.jpg
Moja mama ma drewniany młotek.
Od czasu do czasu wspina się
na drabinę i uderza tatę tym młotkiem w głowę.
Wtedy tata się zmniejsza.
Czasem robi się taki mały jak ja albo jeszcze mniejszy.
Mamy też coś jakby szczypce, którymi tata ściska sobie
głowę i pociąga do góry, żeby urosnąć.
Wyciąga się wysoko nad mamę i mnie.
Woła: Która godzina?
Nie mogę nawet dojrzeć jego głowy.
W takich wypadkach wolę się nie sprzeciwiać.
Ale gdy mój tata jest średni, a więc nie za wysoki
i nie za niski, od czasu do czasu udaje mi się powiedzieć NIE!
I nic się nie dzieje. Ale nigdy nie jestem do końca pewien, czy coś się nie stanie.

Tata,Toon Tellegen

Zaledwie

ts_eliot_signature
Webster był owładnięty śmiercią,

Pod skórą widział biały czerep
Trupy pod ziemią uśmiechnięte
Bez warg, bez piersi schodzą w Ereb.

Bulwy narcyzów zamiast gałek
Lśnią tam gdzie oczodoły puste!
Wiedział, że myśl obłapia członki
Zmarłych, by wzmagać swą rozpustę

I Donne, jak sądzę, też był znawcą
Co na nic zmysłów nie wymieniał;
Dotykiem, wzrokiem, węchem, słuchem
Dno duszy drążył w doświadczeniach.

Znał lód i płomień aż do szpiku
Łakomstwo zmysłów, głód wieczności;
Cielesny dotyk łez i spermy
Gorączki nie ugasi kości.

Szepty nieśmiertelności, Thomas Stearns Eliot

Trzeba powiedzieć

paleta.jpg
że niemożliwe jest przekazanie klimatu myślowego,
moralnego, nastroju jakiegoś czasu, jakiejś generacji.
Czas, w którym dominuje dana generacja, ma swoją nerwicę,
swoją psychozę, swój sposób patrzenia, oceniania, zachowywania się.
Dziś się nie zwraca uwagi na wysokościowce, a nam rzucał się w oczy
każdy odbudowany dom. Kiedy moja żona chodziła na Akademię Sztuk Pięknych
Nowym Światem, wtedy była to metrowej szerokości ścieżka w wąwozie ruin.
Jak idę po parku nad Wisłą, to patrzę, które drzewa sadziłem …

Pamiętam, że było gorąco, wywiad z Tadeuszem Konwickim

Obniżenie NIEBA

coco-lyzka
Na lądzie nie ma się takiej swobody myśli.
Bieżące sprawy napierają na człowieka i
nie sposób oderwać się od codzienności.
Pod żaglami po raz pierwszy zaczęłam się zastanawiać,
jak blisko ludzi jest niebo zwieszające się kopułą nad
każdym z nas. To wtedy przestał mnie przerażać bezmiar
dna i bezmiar kosmosu. Byłam drobiną wody i drobiną wiatru,
a jednak cały świat był ze mną na tym małym pokładzie.
Nie przestałam się bać rzeczy konkretnych –
wielorybów, sztormów, wielkich statków.
Pomyślałam, że jednak uznałem jacht za swój dom,
bo właśnie w prawdziwym domu nie odczuwa się zagrożenia…

Dom pod żaglami, Krzysztof Baranowski

Dopuszczalny nacisk

fotografia
na literaturę kładł w swoim gabinecie Gustave Flaubert.
Ze swojej wyprawy po Nilu,
z Jaskini Krokodyli przywiózł, dwie stopy mumii.
Widzę go, jak siedzi za swoim okrągłym stołem
I pisze, a kolejne strony odkłada na bok
Przyciska parą zeschłych stóp z Egiptu
Żeby wiatr od Sekwany nie porwał mu ich
I nie wywiał do grobu
A kiedy udaje mu się cały akapit
Wtedy jedną ze swych stóp głaszcze
Potem drapieżnym gestem wbija w nią paznokcie
Drugą głaszcze swoją poparzoną ręką
Która sama wygląda jak ręka mumii

Ręka  Flauberta,Renata Lis

Tylko w niedzielę

bez ustanku
Ostateczny cel nie jest bowiem jakimś stanem,
który gdzieś tam, u kresu ruchu i niezależnie odeń,
a więc niezależnie od drogi przez sam ruch odbywanej,
czeka na proletariat jako „państwo przyszłości”.
Stanem, o którym z tej racji można w codziennej walce
spokojnie zapomnieć, przywołując go co najwyżej
w niedzielnych kazaniach, jako moment
uwznioślający pośród powszednich trosk.

Historia i świadomość klasowa,György Lukács

Założenie

cudacznik
A gdyby Przesłanie Pana Cogito nazwać
Pan Cogito upaja się wielkimi słowami?
Pan Cogito często bywał postacią pełną dystansu wobec siebie.
Taki tytuł korespondowałby z wymową
Pan Cogito o cnocie, Potwór Pana Cogito,
gdzie ukazano bezsilność wobec bezkształtnego wroga i
śmieszność osobników starających się walczyć o sens.
Wszelkie :
Bądź wierny,
Idź, masz mało czasu trzeba dać świadectwo,
Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach,
stałyby się przykładem podniosłych wezwań,
nic nie znaczących wobec pustki codzienności,
przykładem napuszenia i egzaltacji.

Czytając Herberta,Andrzej Horubała