poezja

Telefon

stopnie
Zdarzyło się, że byłem w Houston
jak zawsze na wiosnę
a Czesław Miłosz dzielił swoje życie
między Kra_ków i Kali_Fornię
czyli w Berk_eley
w niewielkim jasnym domu
na Grizzly Peak Boulevard
Któregoś dnia zadzwonił do mnie
Zaczęliśmy rozmawiać i już po chwili zrozumiałem…
Wreszcie zapytał mnie
Panie Adamie,
niech mi pan powie szczerze:
Czy ja kiedykolwiek w życiu
napisałem dobry wiersz?!

Adam Zagajewski

Po śladach

romeo  i julia.jpg
Centaury przecwałowały. Idę ich śladem. Odgaduję, którędy mknęły ich kopyta.
Gwiazdy ponad Wołyniem są mgliste i blade.Dlaczego jest im tak smutno – nie pytaj. Te zwrotki na grób bezimienny kładę, noc od Wołynia odchodzi. Już świta
/J.Łobodowski/
Ścierają się rym o rym ostrzone wiersze ze szczękiem
— nie ufaj ścisłym rozmysłom, by żaden cię nie opętał,
nie ufaj palcom jak ślepcy, ni oczom jak sowy bezrękie
oto głoszę namiętność i mądrość ciasno w pasie zrośnięte jak centaur
/Z.Ginczanka/
Mówiłem – Zielone oczy to czarownic przywilej !
Śmiała się: – Jakże chciałabym stać się czarownicą !
Powiedz: Skazałbyś mnie na śmierć na stosie ?
Obrażała się często, ale za chwilę znów zbliżała do mnie smagłe lico
i wołała: – Zgadnij ! Siedem żeber mam, czy też osiem ?!
/J.Ł/
Wyznaję dostojną harmonję męskiego torsu i głowy z rozrosłem ciałem ogiera i cienką pęciną nogi — do żeńskich chłodnych policzków i kłębów okrągłych kobył galopują wspaniałe centaury w dzwonie podków z łąk mitologji.
/Z.G./
Zapomnieć, co mi gorzkie serce struło, znów Dniepr i Wisłę związać pieśni stułą,
wyprostować ścieżki młodym dziejom; twardo w ziemię wbić zwycięską stopę
pod Kłuszynem, pod Konotopem
I sztandary rozpostrzeć… Niech wieją!
/J.Ł./
Ich namiętność skupioną i mądrą i ich mądrość płomienną jak rozkosz
odnalazłam w dostojnej harmonji i stopiłam w pasie i sercu.
Popatrz: namysł o twarzy antycznej zgrzanym koniom zawierzył swą boskość, jak spętane rumaki po jaskrach drżące zmysły pędzą po czerwcu
/Z.G/

Dom w Princeton

Mandelsztam
Pracował zaczynając
od głosu
Poezja powstawała z dźwięków
rozlegających się
w jego głowie
Na pierwszym etapie
jego usta poruszały się
bezgłośnie
Później zaczynał szeptać
i w końcu
wewnętrzna muzyka
zamieniała się
w znaczenie
Krążył po pokoju
jak zwierzę
w klatce

W 1979 roku w liście do władz uniwersytetu Princeton,
dokąd przeniesiono z Paryża archiwum Mandelsztama,
Nadieżda Mandelsztam napisała:
Może wiele lat po śmierci /po 41 latach/
ten bezdomny, ubogi i rzadko publikowany poeta znajdzie
wreszcie dom, gdzie będą jego książki, dokumenty,
archiwum i własna prasa.

Żony w cieniu mistrzów literatury rosyjskiej,Alexandra Popoff

Weź tob(W)ołek

luftsfery
My z różnych pięter / W różnych mieszkaniach/
Każdy z widokiem na swoją stronę / Ale się sąsiad sąsiadom kłania/
Bo tu żyjemy złączeni domem / I ciepło snuje się nutka swojska
DOM WSZYSTKICH – POLSKA
Gdzie słowo „klatka” – znaczy „schodowa” /I złe na dobre w końcu nam wyszło/
Choć znowu trzeba coś remontować / Lecz z okien jest już widok na przyszłość /
I ciepło snuje się nutka swojska
DOM WSZYSTKICH – POLSKA
Więc niech się wiedzie, drogi sąsiedzie / Nam gniazdo uwił Orzeł nie reszka/
Byś mógł o naszym domu powiedzieć / Z największą dumą: Ja tutaj mieszkam!/
I ciepło snuje się nutka swojska
DOM WSZYSTKICH – POLSKA

267 z większej całości, Jan Wołek

Coraz więcej!

raz do roku.jpg
jest książek których nie przeczytałam i
nigdy nie przeczytam
Zrobię coś innego odpowiem
wam na pytania które wam sama zadam
choć większość za was mam za ściery
którymi nie starłbym nawet podłogi
bo szmatka musi być czysta
tak się uczyłam w domu
Żeby mokrą szmatką ścierać mokrą plamę
Teraz odpowiem wam
Na pytania
Które wam sama zadam
Nie pytajcie mnie już nigdy
Odpowiedź brzmi NIE
Nie zadawajcie mi więcej pytań
O ścierwo którym jesteście
Tak mi dopomóż siło
Która się bierzesz ze słabości innych
Jesteś nieludzka
Żeby te wszystkie śmierci wrzucać wciąż do śmieci
I non stop do skutku
Ścierać po nich plamy

Danke,Dominika Dymińska

Nie chodzę do… ale słucham …

porozumienie (2).jpg
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
zmiłuj się nad nami, sfrustrowanymi kpami,
pogładź nas po głowach najprostszymi słowami,
i niech nam butelka nadal będzie jak matka.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
zmiłuj się nad nami, z łaknącymi brzuchami,
więc nam je napełnij powszednimi chlebami,
i niech nam butelka nadal będzie jak matka.
(Dona nobis pacem)
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
obdarz nas pokojem, nas, sfrustrowanych bobków,
bez pracy, płacy, mieszkania, żony i światła przyszłości
więc nas obdarz choć pokojem w bloku, choć świętym spokojem,
a winy nasze odkup, i niech nam butelka nadal będzie jak matka.

Mariusz Cezary Kosmala

Wieki ciemności

saksofonice.jpg
Matematyka stała się ślepą plamką naszej kultury –
nieznanym obszarem, w którym zdołała się zadomowić
garstka wtajemniczonych.
Rzadko zdarza się spotkać kogoś, kto z całym
przekonaniem twierdzi, że sama myśl o przeczytaniu
powieści czy obejrzeniu działa sztuki lub filmu
sprawia mu fizyczny ból.
A przecież rozsądni, wykształceni ludzie
często przyznają z uderzającą mieszanką lekceważenia i dumy,
że matematyka jest nieznośną torturą, koszmarem,
który wywołuje w nich uczucie wstrętu.

Hans Magnus Enzensberger