pokolenia

TEATRALIA w Legionowie

wyjście.jpg
Kiedy budzi się Wiosna budzi się we mnie
LEGIONOWO i Adam Aksamit!
Dlaczego?
Bo chciałbym wszystkich moich wychowanków teatralnych zawieść
na warsztaty, które prowadzi A.A./wybaczcie skojarzenia/.
I jest moim marzeniem, dostać płytę DVD z nagraniem
WIELKICH TEATRALIOWYCH trzyletniej edycji tego wydarzenia!
Mam cichą nadzieję, że LEGIONOWO i TEATRALIA wykroją
na pustyni edukacyjnej OAZĘ:
myślenia, dialogu, konfrontacji i walki o
SŁOWO, OBRAZ i …niech
podpowiedzą sami, bo są do tego przeznaczeni!

absolutnie przekonany zwolennik tego festiwalu!!!

Najpierw

wypowiedziane
paliły się pojedyncze domy, potem zaczęło płonąc miasto.
Zapamiętałam drewniany dom z trzema otwartymi oknami,
na parapetach rosły wspaniałe kaktusy…
Ludzi już tam nie było, tylko kaktusy kwitły!
Pozostały też piece fabryczne, białe, bo płonąc hartowały się.
Spalili się dziadkowie, babcie, bo myśleli, że zostawią ich w spokoju.
Gdy widziano czarnego trupa, to znaczyło, że spłonął starszy człowiek.
A jak się zobaczyło coś małego, różowego, to był trup dziecka.
Mama zdjęła chustę i zawiązała mi oczy.

Utwory solowe na głos dziecięcy,Swietłana Aleksijewicz

Zatroskanie

mondrianizm
Młodzi domagają się, by ich utopie
natychmiast się urzeczywistniły.
Mówią: Przyszłość jest już teraz.
Wydaje się to bezsensowne i niepoważne.
Mimo wszystko, to sformułowanie wskazuje,
w jaki sposób zmienić nasze myślenie.
Musimy umiejscowić przyszłość w istniejącej
już społeczności mężczyzn, kobiet i dzieci.
Musimy otoczyć ją opieką i staraniem.
Wymaga ona tego już teraz i jeśli dziś o nią
nie zadbamy, nie zdążymy na czas, bo chwila teraźniejsza minie.

Studium dystansu międzypokoleniowego,Margaret Mead

KOLEKCJONER przepisowy

zlew
Zacząłem kolekcjonować pierwiastki w 2002 roku.
Myślę, że za trzydzieści lat mogę mieć już większość z nich.
Zawdzięczam to w dużej mierze zakupom na eBay’u.
Dzięki mojemu zakupowemu szaleństwu w 2009 roku,
zebrałem prawie 2300 przedmiotów reprezentujących
wszystkie pierwiastki, których posiadanie nie jest niegodne
z prawami fizyki oraz z ogólnie obowiązującymi przepisami.
Kto by pomyślał, że można znaleźć bardzo czysty niob
w bardzo nieczystym sklepie z akcesoriami do piercingu?
Kto uwierzy, że można w sieci sklepów Walmart kupić,
prostokątne bloki czystego metalicznego magnezu ?
Jakże miło jest kupić myśliwski nóż, którym możesz
najpierw się ogolić, by potem z załączonego krzemienia
rozpalić ogień ogniska!!! Warto jednak wiedzieć,
że przechowywanie pod biurkiem zbyt dużej ilości uranu, spowoduje …

Theodor Gray

Granica 150

poruszenie1
Hutteranie są anabaptystami, którzy od około
czterech stuleci prowadzą tryb życia oparty na
kolektywnym rolnictwie w Dakocie i południowej Kanadzie.
Średnia wielkość ich wspólnot wynosi nieco ponad 100 członków.
Kiedy osiągną ponad 150, zawsze się rozdzielają.
Hutteranie mówią, że kiedy wspólnota osiągnie liczbę
150 członków, coraz trudniejsze staje się kontrolowanie
jej członków jedynie za pomocą wzajemnej presji.
W mniejszych grupach spokojne słowo wystarczy,
by przywołać wyłamującą się osobę do porządku.
W większych grupach to samo słowo wywoła
raczej opryskliwą i niechętną odpowiedź.

Robin Dunbar

Nie reklamowane

wznoszenie
W tym miejscu łatwo snuć refleksje o tym, jak to dobrze
jest oddalić się od miejsca urodzenia – wyemigrować, przeprowadzić się,
polecieć, gdzie indziej.
Ta jałowa ziemia jest kolebką człowieka.
Tą kolebką była susza.
Małpy żyjące na drzewach musiały zejść na ziemię,
bo z powodu suszy nie mogły zdobyć pożywienia.
Musiały nauczyć się chodzić wyprostowane, biegać na dwóch nogach.
Zdolność utrzymywania się w pozycji wyprostowanej pozwalała im
z czasem dźwigać cięższy mózg.
Stąd kamienne siekiery, sześć milionów bóstw, kotlet z ziemniakami,
robaczki, które nazywamy literami.
Z tej suszy się wywodzimy, ale nic w niej nie mówi, dokąd zmierzamy.

Głód,Martín Caparrós

Utarcie nosa

rozłam intelektualny1
Babka jako kilkunastoletnia panienka,
siedziała na balkonie kamienicy Zamoyskich na Nowym Świecie.
Na swoje nieszczęście wyciągnęła chustkę do nosa w chwili,
gdy na przejeżdżającego ulicą generał-gubernatora Berga rzucono bombę.
Jakiś Moskal z jego świty przekonany był, że wyciągnięcie białej chusteczki stanowiło sygnał dla zamachowca. Dziewczynkę wywleczono z mieszkania i
osadzono kilka dni w Cytadeli.
Ojcu jej władze rosyjskie skonfiskowały
majątek na grodzieńszczyźnie za ukrywanie powstańców 1863 roku.
Na szczęście był całe życie sknerą, który nie pozwalał
w swojej obecności zapalić papierosa zapałką,
jeśli na stole paliła się lampa naftowa.
Za uciułane pieniądze kupił sobie po Powstaniu
mały folwarczek pod Łęczycą, gdzie urodził się mój ojciec.

Kurier z Warszawy,Jan Nowak