przenikliwość

Ferajna muzealna

15boxy2
Pewien bezrobotny szewc wyciął z obrazu
„Kompania kapitana Fransa Banniga Cocqa”
prostokątny kawałek z prawego buta porucznika van Ruytenburcha./1915/
Z kolei pewien nauczyciel zaatakował dolną partię płótna
zębatym nożem do chleba, zabranym z restauracji, po zjedzeniu lunchu.
Dokonał dwunastu cieć cięć, na ciałach kapitana i porucznika.
Napastnik oświadczył świadkom ataku, że został wysłany przez Boga./1975/
Do dziś w małych kościółkach miasta przesądne kobiety szepcą,
że wandal był wcieleniem jednego z niezadowolonych zleceniodawców,
który zapłacił sto guldenów, aby zostać godnie upamiętniony,
a ujrzał siebie zredukowanego do roli detalu.
Osiemnastu złożyło zamówienie na portret grupowy w gatunku
najbardziej rozpowszechnionym w mieście, zgodnie z którym każda z postaci
była kreślona równie formalnie jak figura w kartach do gry,
twarz zaś każdego z pozujących była duża, jasno oświetlona
oraz łatwa do rozpoznania. To co otrzymali, było żenującym
teatralnością obrazem, na którym byli ubrani jak aktorzy i
uwijali się niczym pospolici robotnicy. Ich twarze były małe,
częściowo odwrócone, zasłonięte lub pogrążone w cieniu.
To dzieło pod niemal każdym względem, włączając w to również
koncepcję artysty, zrywało z tradycją!

Namaluj to,Joseph Heller

Reklamy

Spętanie

mam-ochote
Opisywać rozmowę z Gorgoną albo Gryfem,
a więc stworzeniem nie istniejącym, to jedno.
Odkrywać zaś, że nosorożec istnieje,
i czerpać przyjemność z tego, iż wygląda,
jakby nie istniał – to coś zupełnie innego.
Rzecz polega, oczywiście, na tym,
że człowiek jest okrutnie spętany faktem,
iż nie potrafi wygłosić żadnego kłamstwa,
jeśli nie jest całkowicie przekonany o jego prawdziwości.

Ortodoksja,Gilbert Keith Chesterton

Idź na śniadanie!

dotyk
Rozumowanie architektów polegało na przyjęciu,
że pomieszczenie, w którym pracownicy mogą jeść kanapki
i pić kawę, jest zbędnym luksusem.
W ten sposób jednym pociągnięciem ołówka skutecznie
zniszczyli siatki towarzyskie, które napędzały całą organizację,
mieszczącą się w budynku.
Gdy ludzie zbierają się w kafeterii przy kanapkach,
ważna informacja wymieniana jest w sposób swobodny i niewymuszony.
Często luźno rzucona uwaga rodzi pomysł nowego rozwiązania.
To tego rodzaju przypadkowe spotkania przy kawie,
pozornie próżne pogaduszki przy powielaczu, stanowią
o różnicy pomiędzy organizacją dobrą a organizacją mniej wydajną.
Tworzy się sieć związków wokół każdego i siatki te
działają jak superkomputer z równolegle połączonymi procesorami.

Blizny ewolucji,Robin Dunbar

Obfitość Góry

makowianka.jpg
Zawsze istnieli ludzie, którzy grzebali w śmietnikach,
szukając rzeczy na sprzedaż.
Można ich nazwać CIRUJEABAN.
Czasownik cirujear nawiązuje do cirujano czyli chirurg,
ten który grzebie we wnętrznościach.
Cały wolny teren w okolicy – wysypiska, bagna-
przekształcił się powoli w osiedla.
Góra śmieci jest wysoka na 5-6 metrów i ma 20 metrów u podstawy.
i jest jednym wielkim świństwem. odpadki, cieknące, lepkie, smród.
U stóp Góry spółdzielnia przetwarza śmieci.
To ludzie, którzy uwolnili się od wchodzenia na Górę.
To życie przesiąknięte smrodem, brudem, pośród szczurów.
Z kryzysem 2001 roku policja ulepszyła metody:
pozwalali ludziom wejść na teren wysypiska, a potem zatrzymywali ich,
żeby zarekwirować znalezione produkty i sprzedać je na mieście.
Institution of Mechanical Engineers/IMechE/ w 2013 roku ogłosiła raport,
że mniej więcej połowa produkowanej na świecie żywności nie jest zjadana.
W procesie produkcji żywności większość kończy w śmieciach.
Marnotrawione są wielkie ilości ziemi, energii, nawozów i wody!

Głód, Martin Caparros

Ze mną

dwoje
chcę żyć chcę żyć
wystarczy powtórzyć to sobie z rana
w środku dnia i wieczorem
konkurs chcę żyć albo piosenka pod takim tytułem
bo instynktownie czuję że o życie chodzi
a śmierć potem dopiero
chce mi się coś zniszczyć
czuję w sobie potencjał jądrowy
nie chcę niszczyć nie chcę wznosić
chcę zniknąć bez śladu
i tylko oddychać
trudno mi się pogodzić ze świadomością
że do tej pory nie żyłem
ale już ożywam
co to w ogóle może być
dom schron przyczepa fabryka
nie mają internetu wyłączyli telefony
to może głupie ale nie wiem co miałbym powiedzieć
kim niby jestem
niewiele wiem o sobie poza tym że jest nas wielu
jestem ciekaw jak wielu jest ich tam
ze mną wyruszyli wszyscy

Szczepan Orłowski

Spóźnienie dopuszczalne

Barbie
Poświęcam niezwykłemu animatorowi teatralnemu Adamowi Aksamitowi z Legionowa.

Z punktu widzenia satelity teatr działań nie jest zajmujący:
pod murem chmur zagadkowe obłoki wybuchów, czarne plamy na pasach
startowych mogą pozorować dziury, mogą być dziurami.
Z kolei pociski, wyposażone w kamery, przekazują obraz zbyt
momentalny i niepowtarzalny, aby radować nas dłużej, i tak to jest:
Wszystko dzieje się pomiędzy niejasną panoramą i lirycznym spięciem.
Najlepsze dzienniki narzekają na fragmentaryczność:
Czy władza ukrywa pełen obraz?
Czy dałoby się zdjąć tę operację z półki,
i włożyć ją w ramy wstrząsających fotografii i wyczerpujących opowieści?
Jak długo można słuchać taśmy z nagraniem świstu i grzmotu
high-tech i low- tech, który na dobrą sprawę mógłby być odgłosem młockarni?
Czy trzeba uciekać się do przemówień, żeby utrzymać napięcie,
czy trzeba to wszystko wzmacniać krytycznym komentarzem?

Nouvelles,Andrzej Sosnowski

Przedstaw się

wizytówka1
Bilet wizytowy zwany wizytówką ma swoje
stare pochodzenie.

Powstał z potrzeby, a może i z próżności w
starożytnym Rzymie i Konstantynopolu.
Nazywał się z greckiego diptochos,
co znaczy podwójnie składany.
Składał się z dwóch tabliczek połączonych
dwoma zawiaskami z kości słoniowej.
Wyglądał jak książeczka o wymiarach 15 na 30 cm.
okładki zawierały wizreunek właściciela,
a wewnętrzna strona okładek pokryta była woskiem
i służyła do przekazywania wiadomości.
Bilet wizytowy upowszechnił się w okresie
Sejmu Czteroletniego w latach 1788-1792.
Tłumne zjazdy sejmowe miały potrzebę głosowania
kartami z nazwiskiem posła !

/”Skąd my to mamy”,Maria Ziółkowska/