przyjaciel

Porozmawiaj z NIM

zgubiony ogon
Nigdy ci nie powie:
„Nie wtrącaj się w moje sprawy” albo
„Nie potrafię poświęcić wszystkiego dla ciebie”.
On kocha cię takiego, jakim jesteś, niezależnie od
tego, ile ważysz, ile masz na koncie i jaka jest twoja
pozycja towarzyska. On nie wyprowadzi się z domu, kiedy dorośnie.
Budzi się przy tobie rano i układa przy tobie do snu,
dając ci ciepło i poczucie bezpieczeństwa, bez względu na to,
czy jesteś dzieckiem, czy osobą dorosłą.
Mając go u boku żyjemy dłużej i pełniej.
Kiedy go dotykamy nasze serca biją spokojniej,
ciało się odpręża: jesteśmy szczęśliwi.

Mój pies świadczy o mnie,B.Kilcommons&S.Wilson

Reklamy

Chemia USA? Czyżby?

doladowanie
Mieszkańcy miast przestali się kąpać i
napełnili wanny mieszaninami spirytusu zbożowego,
cytryn, skórki pomarańczowej, jagód jałowca i wszystkiego,
co mieli pod ręką. Mężczyźni udawali kapłanów, aby położyć
rękę na sakramentalnym winie. Nędzarze pili tonik, do włosów,
przelewając go najpierw przez bochenek chleba…
W zaciszu kuchni gospodynie domowe wlewały w siebie esencję
waniliową, której nie zdelegalizowano, ponieważ władze uznały
ją za zbyt wstrętną, aby nadawało się do przełknięcia.
Prawo wymagało, aby alkohol zawierał w sobie truciznę.
Kreatywni przedsiębiorcy dodawali do niego glicerynę, olejek
jałowcowy/wtedy nazywali to ginem/, albo karmel kreozot
/wtedy powstawała whisky/…
Przemytnik dysponujący butelką whisky rozlewał ją do
czterech flaszek, uzupełniał wodą, zabarwiał jodyną,
i przywracał moc alkoholem przemysłowym lub samochodowym
płynem do spryskiwaczy!!!

Czytanie o alkoholu nie szkodzi zdrowiu/Barbara Holland

Pajęczyna swobody

nici-nadziei1
Na stole bielała niezapisana kartka papieru
I wyraźnie odcinając się od tej bieli leżał
Doskonale zatemperowany ołówek
Długi jak życie każdego człowieka
Sześć jego ścianek połyskiwało hebanowym blaskiem
Oświecony potomek palca wskazującego
Czuł chłód na potylicy
Przekreślił to co napisał i zaczął od nowa
Powstał embrion ornamentu który stopniowo
Rozrósł się i zwinął w barani róg
Wszystko pociemniało czuł korzonek każdego włosa
Odezwał się zegar cztery lub pięć uderzeń
Po nitce spuścił się z sufitu pająk
Urzędowy przyjaciel skazańców
Nikt nie stukał w ścianę gdyż
Był jak dotąd jedynym więźniem
Na tak ogromną twierdzę

Zaproszenie na egzekucję,Vladimir Nabokov

Z tego nie wyżyjesz!

żuk gnojarz1
W domu albo szkole ktoś wybił im z głowy
zainteresowania przyrodą, udowadniając,
że zajmowanie się nią jest niepoważne.
Te ptaszki, żabki, robaczki i kwiatki-
z tego nie da się żyć, nic na tym nie zarobisz!
I nigdy nie chodzili w teren, co najwyżej raz, do szkolnego ogródka…
Co tu dużo gadać, zranieni ludzie…
Ja też łykałem twardą wiedzę w szkole o:
fotosyntezie, nagonasiennych, mitozie_mejozie,
a w terenie rozwijałem fascynację.
Dzięki temu odkrywałem, że traszki, ropuchy,
pływaki żółtobrzeżki, topielice albo płoszczyce
znajdę w stawiku na warszawskiej cytadeli.
Dzisiaj nauczyciele mogą korzystać ze sprawdzonych wzorców
takich jak BioBlitz, czyli biologiczny nalot na przyrodę,
spopularyzowany przez Edwarda O.Wilsona.
Gra terenowa polegająca na odnajdywaniu i nazwaniu
na określonym terenie, w określonym czasie jak największej ilości gatunków.
Można w praktyce poczuć, co znaczy b i o r ó ż n o r o d n o ś ć …
Tak właśnie rozpoczyna się DZIKA STRONA EDUKACJI!

Adam Wajrak/DZIEŃ PUSTEJ KLASY/

Nic więcej

spotkanie
O Panie, który ukształtowałeś drzewa i owoce i stworzyłeś słońce
Daj mi dziesięć rzeczy o które Cię proszę.
Żaden człowiek nie może chcieć więcej.
Wpisz je w moje przeznaczenie.
Po pierwsze, modlę się o duży namiot otwarty przez cały dzień,
do którego z radością przybywają goście.
Po drugie, modlę się o żonę piękną i szlachetną, która zrywa się
do gotowania, gdy tylko widzi przybyszów.
Po trzecie, o Panie ocal mój honor. Niech nikt nie splami mego imienia.
Po czwarte, pragnę gniadej klaczy galopującej pod gorącym słońcem,
a w dłoniach strzelby, która nigdy nie chybi celu.
Po piąte, daj mi stada kóz i owiec tak wielkie,
by pasterze z trudem je ograniali, by goście mieli się czym najeść.
Po szóste, pragnę wielbłądzic o wymionach pełnych mleka,
które ofiaruję każdemu przechodzącemu.
Po siódme, modlę się o mężczyzn dzielnych i uczciwych, którzy
pojadą u mego boku, by moje ziemie były bezpieczne.
Po ósme, pozwól mi odbyć pielgrzymkę, by odwiedzić mego przyjaciela Mahometa.
Po dziewiąte, pomóż mi w rozmowie z Aniołami Śmierci,
kiedy będą mi w grobie zadawać pytania.
Po dziesiąte, zachowaj mnie od ognia piekielnego i daj trafić do raju.

Baśnie Arabskie, Inea Bushnaq/ mało że inea to jeszcze bush/

Cicho… Pechowcu !

buldog
Cicho … mówili do mnie, kiedy powarkiwałem
szarpiąc sznurowadła butów, pachnących skórą i
tłustą substancją, którą ludzie nacierają obuwie.
Nie wiedzą, że obcasy i zelówki przechowują zapach
chodników, trawy na skwerze, kurzu ze szczelin murów,
ostrej woni spalin z rur autobusów i samochodów.
Cicho … odpychali mnie, bo lubiłem wspinać się na
tylne łapy i przesuwać szorstkim językiem po guzikach
płaszcza i jedwabiu sukni. Cicho… powtarzał też pan doktor.
Miał fantastycznie pachnącą torbę zamykaną na srebrne zamki.
Nosił w niej całą aptekę. Tyle leków, ile chorób.
A gosposia Stasia tarmosząc mnie za uszy śmiała się i mówiła:
Bóg musiał zażartować, kiedy wymyślił coś podobnego.
Mało że jesteś białym buldogiem, to jeszcze nazywasz się Szlemiel.
A wiesz kogo nazywamy Szlemielem?
Pechowca, który jak upadnie do tyłu, to złamie sobie nos !!!

Szlemiel,Ryszard M.Groński