przypowieści

Służba panom

pod latarnią
Nie brak ich w rozważaniach Chryzypa
Gilgulach kabały luriańskiej
Ani zmysłowych snach Swedendorga
Argos Odyseusza wzrusza
Piesek Tobiasza zastanawia
Smycz Gardewiasa zapisana jest przez Klaudytę
Tokugawa Tsunayoshi pięćdziesiąt tysięcy
karmił ryżem i suszonymi rybami
Bo był przekonany że w poprzednim wcieleniu był …

Siedemnaście zwierząt,Robert Pucek

Reklamy

Nie licz na…

ręce do góry
Jodła upuściła coś pod nogę, coś swojego, zielonego
Coś, co wiatr jej wyrwał z ręki, ale ona nie może
Po to się schylić, a jest na to zbyt subtelna
Żeby wołać i domagać się
By ktoś jej podał
Nawet jeśli jakiś człowiek
Przypałęta się pod drzewo
Tak nic nie posłyszy
Musiałby się sam domyślić
Ale kto tam się przyjmuje cudzą zgubą !!!

Kino krótkich filmów, Marek Stokowski

Pędzi sztafeta

bez publiczności
na Woli Łagiewnickiej u mojej Siostry.
I nie nadążam nad rozpoznawaniem flory i fauny.
I wiem od wielu, wielu lat, że:
Nie mogę się zerwać później niż Słońce
Nie mogę się spóźnić na karmienie niosek
Psy bez miski nie pójdą ze mną w pola i łąki
A zanim przyjmiesz gości na grilla
wypiel rośliny i podlej, nakarm zwierzęta – taka tutaj zasada!
Za Jerzym Litwiniukiem powtarzam do brakującej reszty:
Panie, odpuść, albowiem nie wiedzą co czynią
przed tysiącem, milionem, stoma, dwoma laty.
Jakie tęgopokrywe spiszą nas na straty?
Kto jest życia rezerwą, a kto pierwszą linią?
Tranzystory ucichły, kraczą wrony w lesie,
stroskane mrówki drepcą utartą koleją,
my się pocieszamy, żyjemy nadzieją,
że ktoś nawet zagubioną pałeczkę podniesie.

Nic więcej

spotkanie
O Panie, który ukształtowałeś drzewa i owoce i stworzyłeś słońce
Daj mi dziesięć rzeczy o które Cię proszę.
Żaden człowiek nie może chcieć więcej.
Wpisz je w moje przeznaczenie.
Po pierwsze, modlę się o duży namiot otwarty przez cały dzień,
do którego z radością przybywają goście.
Po drugie, modlę się o żonę piękną i szlachetną, która zrywa się
do gotowania, gdy tylko widzi przybyszów.
Po trzecie, o Panie ocal mój honor. Niech nikt nie splami mego imienia.
Po czwarte, pragnę gniadej klaczy galopującej pod gorącym słońcem,
a w dłoniach strzelby, która nigdy nie chybi celu.
Po piąte, daj mi stada kóz i owiec tak wielkie,
by pasterze z trudem je ograniali, by goście mieli się czym najeść.
Po szóste, pragnę wielbłądzic o wymionach pełnych mleka,
które ofiaruję każdemu przechodzącemu.
Po siódme, modlę się o mężczyzn dzielnych i uczciwych, którzy
pojadą u mego boku, by moje ziemie były bezpieczne.
Po ósme, pozwól mi odbyć pielgrzymkę, by odwiedzić mego przyjaciela Mahometa.
Po dziewiąte, pomóż mi w rozmowie z Aniołami Śmierci,
kiedy będą mi w grobie zadawać pytania.
Po dziesiąte, zachowaj mnie od ognia piekielnego i daj trafić do raju.

Baśnie Arabskie, Inea Bushnaq/ mało że inea to jeszcze bush/

Opowieść zimowa

astronomia
Na szklaną górę wspinało się do księżniczki
wielu wspaniałych książąt, niejeden dzielny rycerz
i królewiczów bez liku, ale wygrał Głupi Jasio.
Księżniczka nie miała wyboru, bo to ona miała zostać wybrana.
W momencie, kiedy pojawia się w moim życiu któryś z mężczyzn
określanych mianem porządnych, miłych i normalnych,
którzy używają takich zwrotów, jak stworzyć rodzinę, kobieta powinna, prawdziwy dom, męska wycieczka z elementem ryzyka, wiem, że to Jasio puka do drzwi
i trzeba ruszać w drogę.

Wyspa łza,Joanna Bator

Samo życie

Samo życie

Mysz polna przyjaźniła się z myszą domową.
Zaprosiła kiedyś ją na kolację.
Mysz domowa zajadając ziarna jęczmienia
i pszenicy orzekła:
– Wiedziesz tu żywot mniszki. Ja to sobie żyję
w dobrobycie.
Obie myszy wybrały się zatem do miasta.
Mysz-mieszczanka pokazała pełnej podziwu
polnej myszy warzywa, pszenicę, figi, ser,
miód, owoce.
Już miały zacząć razem biesiadować, kiedy nagle
ktoś otworzył drzwi.
Wtedy mysz polna powiedziała:
– Wprawdzie raczysz się tutaj smakołykami,
robisz to jednak w poczuciu zagrożenia.
Ja choć skromnie chrupię ziarna jęczmienia i
pszenicy, wolę swoje życie pozbawione lęku
i nieufności do innych

Ezop