rodzicielstwo

Choroba dwubiegunowa

Poświęcam zapatrzonej w medycynę Basi

wenusjana.jpg
Moja mama ma drewniany młotek.
Od czasu do czasu wspina się
na drabinę i uderza tatę tym młotkiem w głowę.
Wtedy tata się zmniejsza.
Czasem robi się taki mały jak ja albo jeszcze mniejszy.
Mamy też coś jakby szczypce, którymi tata ściska sobie
głowę i pociąga do góry, żeby urosnąć.
Wyciąga się wysoko nad mamę i mnie.
Woła: Która godzina?
Nie mogę nawet dojrzeć jego głowy.
W takich wypadkach wolę się nie sprzeciwiać.
Ale gdy mój tata jest średni, a więc nie za wysoki
i nie za niski, od czasu do czasu udaje mi się powiedzieć NIE!
I nic się nie dzieje. Ale nigdy nie jestem do końca pewien, czy coś się nie stanie.

Tata,Toon Tellegen

Układ czterdziestu

sciecie
– Jestem stary. Chcę żebyś się ożenił i zajął moje miejsce – rzekł bej.
Bars zaczerwienił się po uszy. W owych czasach kawalerowie zawsze oblewali się rumieńcem, gdy w obecności rodziców była mowa o żeniaczce.
– Ojciec zawsze ma moje dobro na względzie, lecz chciałbym powiedzieć, że w
drużynie mam czterdziestu junaków. Znamy się od dzieci. Są moimi przyjaciółmi.
– Chcę, żeby tak właśnie było – odparł bej.
– Żaden się nie ożenił, więc …
– Nie ukrywaj niczego. Wkrótce masz zostać bejem, a bej musi mówić szczerze i otwarcie.
– Kilka lat temu daliśmy sobie słowo, że jeśli będziemy się żenić, to wszyscy,
i że wesele wyprawimy wspólne.
– Mądrze mówicie, więc powiedz synu, co mamy robić?
– Poszukajcie panny, która ma czterdzieści sióstr albo kuzynek.
Albo wszyscy będą mieli żony, albo ja żenić się nie będę.
Bej przygotował się do podróży. Kazał zrobić dla siebie i swego włodarza
żelazne ciżmy i kostury. Pożegnał się ze wszystkimi i obaj pomaszerowali w step…

Śpiewający Dew,Gürsen Muzaffer Sepetçioğlu

Rozbawienie opieką

dryfowanie
– Czy ma pani pięcioletnią córkę z zespołem Downa?
– Tak, ma na imie Katie.
– Siedzi w naszym radiowozie. Pańska sąsiadka spotkała ją
na ulicy jakieś dziesięć domów stąd.
– Jezu! Mąż musiał zapomnieć zamknąć bramkę na zatrzask.
– Proszę nie próbować zrzucać na nikogo winy! Czy wcześniej córce
się to zdarzało?
– Uciekała z lekcji. Wyrzucono ją z tego powodu z dwóch szkół.
Ona traktuje to jako swego rodzaju zabawę.
– Czy mają państwo więcej dzieci?
– Córkę. Syna.I przybranego syna. Osiem, siedem i trzy letni.
– Czy rozumie pani, że gdybyśmy wezwali opiekę społeczną, moglibyście
stracić wszystkie dzieci? Jeśli Katie zrobi to ponownie i coś jej się stanie, może pani trafić do więzienia, i to na długo.
– Zamontuję alarm w drzwiach wejściowych, zawieszę dzwonki i założę dodatkowe zasuwki na oknach i drzwiach.
– Chodźmy, córka czeka w radiowozie.
Katie wysiada z samochodu rozchichotana i rozbawiona,
jakby bawiła się w najlepsze. Funkcjonariusze podsuwają
papiery do podpisania.

Machiavelli dla mam,Suzanne Evans

Karciane gry

karciane gry
Wśród zabawek w mojej skrzyni znajdowała się
talia do gry złożona z kilkudziesięciu kart ozdobionych
wizerunkami osób, które w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku
można było spotkać w każdym dużym mieście.
Gdy wylosowało się pastora lub lekarza, dostawało się trzy żetony,
jeśli prawnika albo bankiera – dwa,
jeśli fryzjera – jeden.

Jeśli na wylosowanej karcie był pijak lub morderca,
trzeba było zwrócić trzy żetony.
Wszystko to wydawało się całkiem logiczne.
Były też karty neutralne, nieoznaczające ani zysku, ani straty.
Uważałem je za zbędne i w związku z tym podejrzane.
Do owej podejrzanej grupy należeli radny miejski, aptekarz i stanowcza kobieta/emancypantka/.

Bez ustanku,Paul Bowles

Chłopiec ! Och nie !

chłopiec
Dwadzieścia pięć lat temu dziewczynki rozwijały i
realizowały swoje cele – skupione i pewne siebie.
Z chłopakami wszystko było nie tak- zbyt hałaśliwi,
za bardzo ruchliwi, pozbawieni motywacji do nauki,
niebezpieczni dla siebie oraz innych.

I tacy chłopcy wyrastali na…mężczyzn!
Chłopcy są trzykrotnie bardziej narażeni na śmierć przed
ukończeniem dwudziestu jeden lat niż dziewczynki.
W szkole mają problemy pięciokrotnie częściej niż koleżanki.
Większość chłopaków ma mniejsze szanse w życiu, ponieważ
nie zdołaliśmy ich zrozumieć. Ale przecież chłopcy są świetni.
Rozśmieszają nas. Są pełni życia i potrafią dzielić się z nami
swoją energią. Są szczerzy i potrafią wybaczać.
Może kiedyś twoja córka urodzi synka i pomyśli:
Jak to cudownie !

Wychowanie chłopców,Steve Biddulph