rozliczenie poetyckie

Przyzwyczajenie

cisza 20.jpg
Któż, gdybym krzyczał, usłyszałby mnie z anielskich
zastępów? i nawet gdyby chwycił mnie któryś
nagle za serce: i tak bym się zatracił przed jego
bytem silniejszym. Bo nie czym innym jest piękno,
jak przerażenia początkiem, który jeszcze znosimy,
i podziwiamy je tak, gdyż nami po cichu pogardza,
aby nas zniszczyć. Każdy anioł jest straszny.
Wstrzymuję się więc i tłumię wabiący zew
ciemnego szlochu. Ach, kogóż właściwie
jeszcze potrzebujemy? Aniołów nie, ludzi nie,
a zmyślne zwierzęta miarkują już dobrze,
że nie można za bardzo liczyć na nas w domu,
w tym uładzonym świecie. Zostaje nam może
jakieś drzewo na zboczu, byśmy na nie co dzień
patrzyli od nowa; zostaje wczorajsza ulica
i kapryśna wierność przywyczajeniu,
które nas polubiło, zostało, i nie odeszło.

Rainer Maria Rilke

Reklamy

Nie wiem już

coffee morning.jpg
CO TRZEBA ?

trzeba napisać podanie
a do podania dołączyć życiorys
bez względu na długość życia
ŻYCIORYS POWINIEN BYĆ KRÓTKI
Zamiana krajobrazów na adresy
i chwiejnych wspomnień w nieruchome daty
Z wszystkich miłości starczy ślubna
a z dzieci tylko urodzone
Ważniejsze kto cię zna
niż kogo znasz
Przynależność do czego
ale bez dlaczego
Odznaczenia
bez za co
Pisz tak jakbyś ze sobą
nigdy nie rozmawiał i omijał z daleka


Raczej cena niż wartość i tytuł i treść
Raczej numer butów niż dokąd on idzie
Do tego fotografia z odsłoniętym uchem
Co słuchać?
ŁOMOT MASZYN KTÓRE MIELĄ PAPIER

Pisanie życiorysu wg Wisławy Szymborskiej

Gombrowiczowska zabawka

Ginczanka.jpg
(— a wrosnąć w słowa tak radośnie, a pokochać słowa tak łatwo —
trzeba tylko wziąć je do ręki i obejrzeć jak burgund pod światło
)
Przymiotniki przeciągają się jak koty i jak koty są stworzone do pieszczot
miękkie koty ciepłe i potulne mruczą tkliwość andante i maesto
Miękkie koty mają w oczach jeziora i ziel-topiel wodorostną na dnie
Patrzę sennie w źrenice kocie tajemnicze i szklane i zdradne.
/To Gombrowicz nadał Zuzannie imię „Gina”.
Witold z niewieloma osobami był na „ty” –
z Geniem Biernackim i z Giną/

Oto jest bryła i kształt, oto jest treść nieodzowna,
konkretność istoty rzeczy, materja wkuta w rzeczownik,
i nieruchomość świata i spokój martwot i stałość,
coś, co trwa wciąż i jest, słowo stężone w ciało.
Oto są proste stoły i twarde drewniane ławy,
oto są wątłe i mokre z tkanek roślinnych trawy,
oto jest rudy kościół, co w Bogu gotykiem sterczy,
i oto jest żylne tętnicze ludzkie najprostsze serce.
/W.G. wyżywał się na niej – dla żartu –
wykręcał jej ręce, ciągnął za włosy/

Zaś przysłówek to nagły cud niespodzianka potartych krzesiw —
było coś nie wiadomo jak — a już teraz jest wskos i w poprzek
i oburącz oplata myśl i jest pewnie rzewnie i dobrze.
/Kiedyś, gdy wychodziliśmy z „Zodiaku” włożył Ginie
głowę do kubła na śmieci. Ale bardzo ją lubił…/

A zaimki to malutkie pokoiczki, gdzie na oknach rosną małe doniczki.
Każdy kącik — to pamiątka po dawniej a są tylko dla Ciebie i dla mnie.
Tu tajemną abrakadabrą kwitną prawa miłosnych algebr:
ja — to ty, ty — to ja (równanie) ja bez ciebie — ty beze mnie to zero.
My lubimy otuleni zmierzchami w małych słowach jak w szufladkach szperać.
Ja to ty — ty to ja. Równanie.
/Była bardzo inteligentna i dowcipna – wspomina Eryk Lipiński –
bardzo ładna i elegancka. Zwracały uwagę jej oczy – jedno zielone,
drugie niebieskie/

A zaimki są tak tajne jak kwiaty, jak malutkie, malutkie pokoiczki,
w których mieszkasz w tajemnicy przed światem.
(— więc weź tylko słowo do ręki i obejrzyj jak burgund pod światło,
a wrosnąć w słowa tak radośnie, a pokochać słowa tak łatwo. —)

Gramatyka,Zuzanna Ginczanka

Pomiędzy

huśtawka ogrodowa.jpg
Kiedy zmory są zajęte przyśpieszonym zmorowaniem
Między mgłą a niebem, między mgłą a wodą –
Zielna zjawa swe dłonie zbezcieleśnia ze łkaniem
Nad paprocią – nad pokrzywą – nad lebiodą.
Zaszumiało jaworowo, ale chyba wbrew jaworom –
Samym cisz zamętem, samą cisz utratą…
Zaszumiało jaworowo, ale chyba wbrew jaworom –
Samym cisz zamętem, samą cisz utratą…
Noc zabije nas nie mieczem, lecz jaśminem i konwalią –
I zaciszem mogił – i oddechem sadu!

Bolesław Leśmian

Porządkowanie

spacer
Matka bije dywany,
podlewa szlauchem chodnik,
myjemy nawet listki kwiatów
czule jak niemowlaka.
Wszystko lśni,
gdy Obraz wchodzi z sanktuarium,
pobrudzone woskiem atłasy
opierają się o próg,
tłum jak zagazowane muchy
rozprasza się w sieni.
Niepojęta jest pieśń do pudła,
z którego macki madonny
jak wymyte resztki pelargonii schodzą
pojedynczo na gumolit,
niepojęty jest ten Obraz,
który mnie przemienia
w przestraszone dziecko.

Violetta Greg

I tak…

konfrontacja
staram si………ę
być może ……………….
Ale, co to, wszystko, oznacza?
Wyprowadzam psa i myślę
o wszystkich audio, kiedy mnie nie było:
KRONIKA PRZYSZŁOŚCI/mało jest możliwe/
OSTATNI ŚWIADKOWIE /kto słucha dzieci/
CYNKOWI CHŁOPCY /milczenie nie wystarcza,dla mnie,to ryk!
CZASY SECOND HAND/dziennikarstwo na miarę Wańkowicza/

moje lektury Swietłany Aleksijewicz

Powiedz szybo proszę, kto…

atramentowa
Rzeczy nam kłamią: przecież szyby przejrzysta gładź
umie najchytrzej na świecie/maskować się i łgać.
Z pozoru jest czymś, co dzieli: na ulicę i wnętrze,
na skwar zakurzonych zmęczeń/i rzekę chłodnej pościeli,
na świat drzew i świat mebli, na otwarty na przestrzał
wiatr i na martwy sześcian/powietrza wbitego w cegły,
na parkiety i bruki, na ogrzewanie i mrozy,
na chmury i na sufit: ale to tylko pozór.

Naprawdę szyba nie jest podziałem, ale sama
z własnego wnętrza zieje wąską, głęboką jamą.
Mało kto z nas to dostrzegł: dlatego tylko szyba
jest cienka jak noża ostrze,że z obu jej stron przywarł
nierozerwalnym parciem dwu magdeburskich półkul
świat, w niesłyszalnym huku zgniatający uparcie,
barwy, czasy, przestrzenie, zwierzęta, ptaki, ryby,
pod ogromnym ciśnieniem aż do grubości szyby.

Ten świat skondensowany, gdy spojrzeć na szkła krawędź,
zielonością jaskrawą lśni jak toń oceanu:
i tylko stąd wiadomo, że wewnątrz coś się dzieje,
że wewnątrz szyby toną zmiażdżone epopeje,
bo szklany świat, zgniatany do utraty kolorów
przez świat, który my znamy – zrezygnował z oporu.
Zbyt wielkie tu zagęszczenie, by mógł dać znać, że żyje;
czasami tylko drżenie szybę znienacka przeszyje,
gdy na ulicy wystrzał tryśnie fontanną huku
ponad domy najwyższe, a po zmartwiałym bruku czołgów zadudni horda;

lecz wtedy gospodyni okleja szybę,
przezorna, paskami papierowymi.

Stanisław Barańczak