różnica pokoleń

Zatroskanie

mondrianizm
Młodzi domagają się, by ich utopie
natychmiast się urzeczywistniły.
Mówią: Przyszłość jest już teraz.
Wydaje się to bezsensowne i niepoważne.
Mimo wszystko, to sformułowanie wskazuje,
w jaki sposób zmienić nasze myślenie.
Musimy umiejscowić przyszłość w istniejącej
już społeczności mężczyzn, kobiet i dzieci.
Musimy otoczyć ją opieką i staraniem.
Wymaga ona tego już teraz i jeśli dziś o nią
nie zadbamy, nie zdążymy na czas, bo chwila teraźniejsza minie.

Studium dystansu międzypokoleniowego,Margaret Mead

Granica 150

poruszenie1
Hutteranie są anabaptystami, którzy od około
czterech stuleci prowadzą tryb życia oparty na
kolektywnym rolnictwie w Dakocie i południowej Kanadzie.
Średnia wielkość ich wspólnot wynosi nieco ponad 100 członków.
Kiedy osiągną ponad 150, zawsze się rozdzielają.
Hutteranie mówią, że kiedy wspólnota osiągnie liczbę
150 członków, coraz trudniejsze staje się kontrolowanie
jej członków jedynie za pomocą wzajemnej presji.
W mniejszych grupach spokojne słowo wystarczy,
by przywołać wyłamującą się osobę do porządku.
W większych grupach to samo słowo wywoła
raczej opryskliwą i niechętną odpowiedź.

Robin Dunbar

Utarcie nosa

rozłam intelektualny1
Babka jako kilkunastoletnia panienka,
siedziała na balkonie kamienicy Zamoyskich na Nowym Świecie.
Na swoje nieszczęście wyciągnęła chustkę do nosa w chwili,
gdy na przejeżdżającego ulicą generał-gubernatora Berga rzucono bombę.
Jakiś Moskal z jego świty przekonany był, że wyciągnięcie białej chusteczki stanowiło sygnał dla zamachowca. Dziewczynkę wywleczono z mieszkania i
osadzono kilka dni w Cytadeli.
Ojcu jej władze rosyjskie skonfiskowały
majątek na grodzieńszczyźnie za ukrywanie powstańców 1863 roku.
Na szczęście był całe życie sknerą, który nie pozwalał
w swojej obecności zapalić papierosa zapałką,
jeśli na stole paliła się lampa naftowa.
Za uciułane pieniądze kupił sobie po Powstaniu
mały folwarczek pod Łęczycą, gdzie urodził się mój ojciec.

Kurier z Warszawy,Jan Nowak

Jedna czwarta

most
Lubię ćwierć kurczaka,do tego ćwierć dębówki.
Ćwierć poezji i dwadzieścia pięć lat podatków!
Jednak przez ten czas udało mi się:
zrywać parkiet w klasie, wynosić cegły zburzonej ściany,
wymalować ściany na chybotliwej drabinie!
To zaledwie historia jednej poznańskiej społecznej szkoły.
Tutaj prowadziłem pracownię Classic Macintosh,
opowiadałem mity z czterech kontynentów,
Potem pojawiły się spektakle po niemiecku, angielsku i
nie doczekałem się … po hiszpańsku ?!?
Gdy uczniowie stoją na baczność/no, nie wiem/
podczas hymnu szkoły, nucę sobie temat z Carrantuohill…
Wszystkiego nauczyłem się przez 15 lat w „Czwórce”.
Wyrównywałem braki w „Dębince”,
żeby w końcu zakosztować warszawskiej wersji edukacji.
To wyleczyło mnie ze wszystkiego i teraz jestem,
tylko miłośnikiem wszystkich,
którym
się chce!!!

Jakimś trafem

doniczki
Był z pokolenia wykształconego przed wojną,
rocznik 1916, które żyło w trzech różnych państwach,
trzech różnych zaborach, a mimo wszystko, nie wiadomo,
jakim trafem – bo jeśli porównać przedwojenny podręcznik
z dzisiejszym, to w tamtym nic nie ma – odebrało edukację,
która im starczyła na całe życie. Dziadek i jemu podobni,
kończyli gimnazja, potem szli na studia i ta wiedza z historii,
łaciny, literatury polskiej, europejskiej, kultury antycznej,trwała,
trwała i trwała.
Dziadek nigdy nie był za granicą, a mógłby narysować plan
niejednego europejskiego miasta, które doskonale znał z literatury:
Paryża, Petersburga, Rzymu, Londynu.
Wiedział, co gdzie było i pod jakim numerem.
W pewnym sensie miał te miasta zwiedzone.

StuhrMówka,Maciej Stuhr