ruch

Głupota

Poświęcam wspaniałemu Dr_owi Bluesa z Poznania
Czarek.jpg
Czasem zabieram Gydę na spacery.
Mówię do niej. Ja, człowiek, który uważa rozmawianie
z psami za głupotę. Raz nawet wyjaśniłem jej różnicę
między muzyką B.B. Kinga i Chucka Berry’ego, a ona
nawet nie odwróciła wzroku. To dopiero pies!
Gyda stała się symbolem najlepszych relacji, jakie
są w niewielkiej społeczności i symbolem więzi między
istotami żywymi. Gyda, przechodząc codziennie obok mnie,
przypominała mi, ze to nie rosnąca wartość naszych domów
czyni z nas bogatych ludzi, ale jakość kontaktów między nimi
Gyda. Wspaniała istota w przebraniu psa.

Robert Fulghum

Zamaskowanie

maska
Maska neutralna jest jedyna.
To maska wszystkich masek.
O ile istnieje jedna maska neutralna,
o tyle liczba masek ekspresyjnych jest nieskończona.
Maska ekspresyjna obejmuje: maski larwalne, maski charakterystyczne,maski użytkowe.
Proszę uczniów, by nie zakładali swoich masek.
Lepiej, by wypróbowali maski innych, w ten sposób
zachowają dystans do własnej pracy i mogą z zewnątrz zobaczyć swoją maskę w ruchu.
Gra w masce wymaga zachowania niezbędnego dystansu między maską a twarzą.
Dlatego maska musi być od twarzy większa lub mniejsza.
Maska o dokładnym wymiarze twarzy, jak i przylegająca do jego skóry,
nie nadają się do grania. To maski martwe !

Ciało poetyckie,Jacques Lecoq

Bezruch

bezruch
Czym jest chwila?
Godziny, minuty, sekundy,
bo przecież można je zmierzyć.
Ale co ludzie mają na myśli, kiedy mówią:
chwileczkę, momencik, sekundę?
To tylko słowa, które wiszą ponad bezszelestną głębią.
Czas płynie czy też jest serią następujących po sobie bezruchów?
Czy to chwile poruszające się z tak wielka prędkością, że wydają się
połączone w nieprzerwaną falę? Czemu różni się gdy boli ząb, od czasu,
gdy się je cukierka? Dlaczego widzimy światła, które opuściły swe źródła
przed miliardami lat? A może jest tylko jedno światło.
Woda czasu jest mętna, cyfry przemykają w ciszy.

Nieskończoności,John Banville

Igła

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Gdy wspięłam się na wał ochronny,
zobaczyłam ruchomą wstęgę, która wypływała
poza kadr, poza świat. Nie zwracała na mnie uwagi, zajęta sobą.
Wiedziałam już teraz, że nie można do niej wejść dwa razy.
Stojąc na wale, wpatrzona w nurt, zdałam sobie sprawę,
że zawsze lepsze będzie to, co jest w ruchu, niż to, co w spoczynku.
Czułam, że znieruchomiałe musi ulec rozpadowi.
Odtąd rzeka stała się igłą wbitą w bezpieczny krajobraz.
Przekłuwała go na wylot, robiła w nim dziurę.
Świat okazywał się zaledwie zabawką,
z której uchodziło powietrze.

Bieguni, Olga Tokarczuk