rytuały

Zasłupłane

nić
Poświęcam Basi i Ksaweremu, z którymi ciągle zaplątuję

Indianie Navaho oplatają swoje wigwamy
białą nicią, aby strzegła mieszkańców od zła i nieszczęść.
Chociaż wiem, że zło jest zwykle mocniejsze od nici,
ja też kupiłem motek białej przędzy.
O północy przywiązałem z żoną koniec włóczki do klamki
i zaczęliśmy okrążać dom, rozwijając nić.
Było tak zimno, że chcieliśmy zrobić to szybciej
i poplątaliśmy przędzę. Było za ciemno, aby ją rozplątywać,
więc kontynuowaliśmy, mając nadzieję, że wystarczy nam nici.
Naciągając przędzę na rogach i prowadząc ja tuz przy ścianie,
zdołaliśmy ledwo połączyć końce.
Nić oplatała dom, z tyłu była straszliwie zaplątana i
naciągnięta do granic wytrzymałości.
Te supły musiały zostać, w przeciwnym razie
nigdy nie zakończylibyśmy naszej wędrówki.

Robert Fulghum

Reklamy

Kołuje nade mną buddyzm

lupa
Najpierw odbyła się kremacja
Żałobnicy długimi pałeczkami
przełożyli kawałki niedopalonych
kości do urny
Odwiedzający grób trzy razy
klaszcze w dłonie
Wita swoich bliskich
i przeprasza za długą nieobecność
Zmarły otrzymuje nowe imię
które pomaga mu w nowym życiu

Zając o bursztynowych oczach,Edmund de Wall

Niedziela Palmowa

okienno.jpg
Powiedz mi proszę
Niedzielo!
Jak będziesz świętem ciszy?
Jak ciemne z jasnym pogodzisz?
Jak wielkie w małym
Odziedziczysz?
Podaj mi proszę nutę, na której świat się opiera!
Zanim świętość Niedzieli
będzie się poniewierać!

To moja konstrukcja słowna
do Maski Stasysa Eidrigeviciusa

Jestem po …

PRZECHYLENIA
tej samej stronie pory roku…

Wszyscy siedzieli w domu na kupie
Był określony rytuał i trzeba było się podporządkować
Najpierw do kościoła, potem na obiad
Potem nudne programy w TV, albo spacery z rodzicami
W niedzielę było przepytywanie
Poza weekendem był luz
Moi synowie, jak pytali czy mieli trudne dzieciństwo
Bo ojca nie było, odpowiadali
Gdzie tam, ciągle był w domu
Dopiero w weekendy można było odetchnąć
A jednak Sztuka jest najważniejsza!
Przez komunizm przeszliśmy z tyloma artystami
W literaturze, filmie, teatrze, muzyce poważnej i jazzie…
Żeby się wyzwolić, trzeba sobie czegoś odmówić
W zespole muzycznym, w rodzinie i właściwie we WSZYSTKIM…

Wsłuchuję się w Wojciecha Waglewskiego i nie żałuję PRZEDWIOŚNIA!

Syn konieczny

zjazdka
Bardzo chciałem, żeby znalazła się na mojej płycie
piosenka, którą przed laty napisałem dla Maryli.
Rodowicz nie oddzwaniała – oczywiście z kimś to konsultowała.
Kiedy się zgłosiła / siedziałem z żoną w restauracji/
na cały głos warknąłem: MARYLA, chcę mieć syna!
Ludzie patrzyli na mnie dziwnie.
Siedzi z kobietą, a dzwoni do innej, że chce mieć z nią dziecko…
Niedługo potem MARYLA urodziła Jasia, a ja zostałem ojcem Bartka.

Tekściarz, Krzysztof Dzikowski

Koncentracja muzyczna

istita muzyki
Kiedy ponad pół wieku temu odbyło się sympozjum
muzykologów azjatyckich i europejskich.
Azjaci posłuchali sobie muzyki i stwierdzili:
Ciekawa ta muzyka europejska, tylko koncentruje się
na trzech najmniej istotnych rzeczach – na rytmie, melodii i harmonii.
– No to na czym polega muzyka? – zapytali uczestnicy europejscy.
Azjaci odpowiedzieli, że te trzy składniki w muzyce są oczywiste:
– Rytm jest przypisany człowiekowi, który porusza się w jakimś rytmie,
nawet krew płynie w rytmie
– Melodia pojawia się już wtedy, kiedy ktoś zaczyna mówić
– Harmonia powstaje, kiedy mówi kilka osób
To są rzeczy oczywiste, dar od Najwyższego.
A muzyką jest dopiero wszystko to, co jest miedzy tymi elementami.

Wojciech Waglewski