sen

Jest niebrzydki

oddanie (2)
Potwór żyje przykucnięty
Coś czarniawego oplata mu tułów
i członki niczym wielki wąż
Pytam go co to takiego
Odpowiada że to monstrualny wyrostek
na głowie coś elastycznego jak kauczuk
tak długiego że gdyby to upiął na głowie było by za ciężkie
Długo z nim rozmawiam
Najgorsze według niego są kolacje
Wlecze się chwiejnie do jadalni
Składa wyrostek na sąsiednim krześle
Musi jeść obok dorodnej prostytutki

Baudelaire budzi się gdy żona przesuwa meble.
Budzi się zmęczony, połamany,z bólem pleców, nóg i krzyża.
Przypuszcza, że spał w wymuszonej pozycji potwora z wyrostkiem.

Pawilon Baudelaire’a,Roberto Calasso

Reklamy

Półsen ostatni

CV
Patrzy przez okno dzień chory, trupio nabrzękły i siny.
Po korytarzu szpitalnym wolno przechodzą godziny.

Szaro. I cicho. I pusto. Nie ma radości ni smutku.
Chmury się snują po niebie, jak chorzy w ciasnym ogródku.

Palce, jak martwe pająki, nad czymś się trudzą, mozolą.
W szklanym wazonie powiędły kwiaty pachnące karbolem.

Myśli, jak muchy jesienne, łażą, czepiają się sprzętów,
po raz ostatni skrzydłami biją o okna zamknięte.

Ktoś się zaczaił pod drzwiami. Ktoś podsłuchuje i czeka.
Cicho, na palcach podchodzą – śmierć, zakonnica i lekarz

Władysław Broniewski

Dopasowanie

związani
Zachciało mu się szczęścia/
zachciało mu się prawdy,
zachciało mu się wieczności/patrzcie go!Ledwie rozróżnił sen od jawy,
ledwie domyślił się/że on to on/ ledwie wystrugał ręką z płetwy rodem
krzesiwo i rakietę,/łatwy do utopienia w łyżce oceanu,
za mało nawet śmieszny, żeby pustkę śmieszyć,/oczami tylko widzi
uszami tylko słyszy/rekordem jego mowy jest tryb warunkowy,
rozumem gani rozum/słowem: prawie nikt ale wolność mu w głowie wszechwiedza i byt /poza niemądrym mięsem/ patrzcie go!
Bo przecież chyba jest/naprawdę się wydarzył/pod jedną z gwiazd prowincjonalnych/Na swój sposób żywotny i wcale ruchliwy.
Jak na marnego wyrodka kryształu dość poważnie zdziwiony
Jak na trudne dzieciństwo w koniecznościach stada/nieźle już poszczególny.
Patrzcie go! Tylko tak dalej, dalej choć przez chwilę bodaj przez mgnienie galaktyk/i małej! Niechby się wreszcie z grubsza okazało/czym będzie skoro jest/A jest zawzięty!/ Zawzięty 
Trzeba przyznać bardzo


Z tym kółkiem w nosie

W tej todze
W tym swetrze


Sto pociech
Bądź co bądź


Niebożę


Istny człowiek

Wisława Szymborska

Zanurzenie

wieloryb
Nahajka, którą chłostano dziadka,
spoczywa w witrynie muzeum.
Kula na ojca odlana wbiła się w sosnę
i jeszcze dotąd sączy się żywica.
Jeszcze smagnie wspomnieniem nahaj
i jeszcze piła zęby na kuli połamie.
Lecz to już wszystko.

Dostałem niebo nad głową.
Ziemię dudniącą w pośpiechu
ojciec i dziad pod nogi mi podesłali…
I w snach przychodzi jeden i drugi –
widnokrąg, widnokrąg, widnokrąg…

– Zaczynasz, synu miewać sny dorosłego człowieka.
Już przestąpiłeś próg -mówią- pora przekroczyć widnokrąg.
Syn wyprostuje się dumnie i zęby w uporze zatnie.
Ojciec popatrzał nań długo i spuścił lanie ostatnie.
Ściągnął skórzana kurtkę: Noś -mówi- od tej pory.
W błękitnych oczach syna błękitny jaśniał wieloryb.

Dziś pływa po zimnych morzach, gdzie fala ciężka jak ołów.
Wiatry polarne wiedzą, jak udał mu się połów.
Wiem, że to rzecz najświętsza: iść, dokąd sny cię wiodły.
Słyszałem, jak syn mój śpiewał o wielorybie modrym.

Ojārs Vācietis

To tylko sen

lazur1
O pustki oczu chłopięcych! Otchłanie
lazurów! Lazurów, choćby i ciemnych!
O pole bitwy, która się nie stanie!
Tabernakulum burz nadaremnych!

Lustrzane! Bez głębi, bez dali drżącej!
Jest w nich wszechświata krok daleki.
Lazur! Lazuru pustki tak dzwoniące
ogromnych pustek biblioteki.

Otchłanie oczu chłopięcych! Przełęcze!
Wodopój dusz, kiedy ogniami błysną!
Oazy! Aby każdy mógł pić i pić więcej
I aby pustką się zachłysnął…

Piję – na próżno. Wdech i wielki wydech!
I z krwi wzburzonej głuchy pogłos szału!
Tak zachłystywał się w nocy Dawidem,
ze snu go budząc, król Saul…

Marina Cwietajewa

Już nie

Już nie

sen się obudził a śniący już nie
sen zjadł śniadanie a śniący już nie
sen się zatrudnił a śniący już nie
sen kupił trzy gazety a śniący już nie
sen przeczytał nekrolog a śniący już nie
sen pomyślał o sobie a śniący już nie
sen zakochał się w tobie a śniący już nie

Piotr Matywiecki