Spitsbergen

Trudny chleb

jump
Sebastian wyspecjalizował się w wyrobach z mleka w proszku.
Szczepił mleko fachowymi bakteriami, których miał pod dostatkiem.
I miał co chciał: ser, jogurt bałkański – ogólnie dużo nabiału.
Ale chleb na zakwasie nigdy mu się nie udał.
– Z zaczynem jest problem. Fermentacja idzie z jakiegoś gówna i śmierdzi.
A potem wychodzą pałeczki okrężnicy, nie zakwas.
Problem z zakwasem polega na tym, że w różnych częściach świata
będzie smakował inaczej, bo w każdym miejscu jest inna flora bakteryjna.
Tutaj na Spitsbergenie, nie ma zbyt wiele bakterii powietrznych.
Jedyne, które są, to takie , co to z toalety uciekną.
Albo ty coś tam, gdzieś wykaszlesz.
One tu mają ciężki żywot, te bakterie.

Białe,Ilona Wiśniewska

Anioły Spitsbergenu

spitsbergen
W „Piramidzie” nie było obiegu pieniężnego, dlatego kwitł handel wymienny.

W latach dziewięćdziesiątych najbardziej poszukiwanym towarem
okazywały się magnetofony jamniki, koniecznie dwukasetowe.

W zamian oferowano książki napisane cyrylicą!
Kiedyś zapytali turyści przewodnika ile mogliby dostać za kilogram
tłuszczu z niedźwiedzia. Ale do czego taki tłuszcz miałby się nadać?
Jedna z kobiet zaprowadziła go do chlewika, w którym urodziły się prosięta.
Chciała żeby wziął jedno, ale odmówił. To była Pani weterynarz.
Weterynarz wręczyła przewodnikowi liczydło i zaprosiła do domu.
Kiedy przyszedł do niej, kobieta leżała na kanapie i patrzyła tępo w okno.
Mężczyzna o posturze tura, leżał zwinięty w embrion na podłodze.
Trzymał w ustach jej stopę w nylonowych rajstopach i ssał jak niemowlę.
Przewodnik mówi, że w „Piramidzie” są anioły, ale nie każdy może je zobaczyć.
Sam też ich nie widzi, ale wie, że są.
Jest ich dokładnie dziewięć, w trzech grupach.
I wszystkie są dobre.

Zimna wyspa Spitsbergen,Ilona Wiśniewska

Zaburzony kalendarz

spitsbergen
Na Spitsbergenie przez cztery miesiące nie ma słońca,
ale przez kolejne pięć nie zachodzi.
Łatwo tu zapomnieć, że świat jest gdzie indziej!
Arktyczne lato jest chłodniejsze o jakieś trzydzieści stopni.
W środku nocy zimne słońce świeci nad lodowatym morzem.
Przez okno nie widać żadnego drzewa, ani kota.
Do bieguna jest stąd około tysiąca trzystu kilometrów.
Dwa i pół tysiąca ludzi, niedźwiedzi polarnych pół tysiąca więcej.
…Galina wyskoczyła za burtę u wybrzeży Spitsbergenu.
/W Morzu Arktycznym umiera się po kilku minutach./
Dopłynęła do brzegu. Tam nasmarowała się znalezionym olejem silnikowym.
…I tak leżała kilka dni.
Wyglądała na zagubioną turystkę, ale miała sukienkę!
Gdy się zbliżyła, było widać,że jest boso, a z jej
zakrwawionych stóp wystaje żywe mięso…

Białe,Ilona Wiśniewska