świadome wychowanie

Służba panom

pod latarnią
Nie brak ich w rozważaniach Chryzypa
Gilgulach kabały luriańskiej
Ani zmysłowych snach Swedendorga
Argos Odyseusza wzrusza
Piesek Tobiasza zastanawia
Smycz Gardewiasa zapisana jest przez Klaudytę
Tokugawa Tsunayoshi pięćdziesiąt tysięcy
karmił ryżem i suszonymi rybami
Bo był przekonany że w poprzednim wcieleniu był …

Siedemnaście zwierząt,Robert Pucek

Zapisy do sierocińca

wybory.jpg
Vivaldi był księdzem „Il prete rosso” przy szkole
dla dziewcząt przy kościelnym sierocińcu „Ospedale della Pieta”.
Cztery pory roku przyniosły mu pokaźny majątek.
Najważniejszą kobietą jego życia była Anna Giraud,
mieszkająca z nim jako jego pomoc domowa.
Vivaldi chwalił się, że mógłby skomponować koncert
w czasie krótszym, niż kopiście zajęłoby jego przepisywanie.
Przyjmując święcenia kapłańskie, twierdził, że powodem była astma!
Gdy pewnego razu przerwał mszę i zniknął w zakrystii,
by zapisać muzykę, która przyszła mu do głowy,
wykorzystał ten incydent do zakończenia służby duszpasterskiej.
Dzięki niezliczonym kompozycjom /550 koncertów/ do wykonywania
podczas uroczystości kościelnych zyskał sobie zaufanie Kościoła.
Ale to wszystko realizował dzięki, znakomitej orkiestrze i chórowi,
złożonemu z uzdolnionych wychowanek „Ospedale della Pieta”.
Po śmierci swego mecenasa, cesarza Karola VI,
pozostał bez środków do życia. Zmarł mając u boku wierną mu Annę Giraud …

Choroba dwubiegunowa

Poświęcam zapatrzonej w medycynę Basi

wenusjana.jpg
Moja mama ma drewniany młotek.
Od czasu do czasu wspina się
na drabinę i uderza tatę tym młotkiem w głowę.
Wtedy tata się zmniejsza.
Czasem robi się taki mały jak ja albo jeszcze mniejszy.
Mamy też coś jakby szczypce, którymi tata ściska sobie
głowę i pociąga do góry, żeby urosnąć.
Wyciąga się wysoko nad mamę i mnie.
Woła: Która godzina?
Nie mogę nawet dojrzeć jego głowy.
W takich wypadkach wolę się nie sprzeciwiać.
Ale gdy mój tata jest średni, a więc nie za wysoki
i nie za niski, od czasu do czasu udaje mi się powiedzieć NIE!
I nic się nie dzieje. Ale nigdy nie jestem do końca pewien, czy coś się nie stanie.

Tata,Toon Tellegen

Taka moja piosenka

gra-edukacyjna
Jestem wtedy kiedy śpisz
Jestem wtedy kiedy śnisz
Jestem nad wyraz i po krańce
Wtedy kiedy już masz zdanie
A ja już nie chcę mówić, bo to
nieprawda dla mnie…
Jednak ci młodzi mnie chłodzą
/teatralnie są niedożywieni/
Bo wiem że Ty i Ja mieliśmy
WIELKI TEATR…
Ale co oni wiedzą?
Telewizyjnie, tabletowo, niedo_wizyjnie…
Mamy dzieci, mamy więcej lat, mamy już tyko wiedzę o :
gotowaniu, wychowaniu, sprzątaniu, naprawianiu,
kochaniu, rozliczaniu, pochowaniu, zamilczeniu …
AMEN!

Powołanie

razem
Wychowawca z prawdziwego powołania zdarzał się bardzo rzadko.
Nauczyciele zakonnicy wychowywali nas w duchu wolności i sprawiedliwości.
W kwestiach wyznania byli tolerancyjni i wolni od uprzedzeń.
Nigdy nie słyszałem, by na przykład kalwinistów nazywali „heretykami”
czy „poganami”.
Lekcji wychowania fizycznego nie zdążyła jeszcze przeniknąć
ogłupiająca mania rekordów.
Lekcja gimnastyki oznaczała dla nas rozluźnienie,
zanik napięcia towarzyszącego godzinom lekcyjnym.

Wyznania patrycjusza,Sándor Márai

Sztuka słuchania

zapis dziecka.jpg
Za każdym razem gdy rozwiążemy problem za dziecko,
pozbawiamy je możliwości rozwoju samodzielności.
Za każdym razem, gdy mu tłumaczymy coś, co już wie,
czuje się poniżone, słabe.
Różne rozkazy, groźby, kazania, lekcje, rady,
krytyki, zniewagi, oskarżenia,ale również
pochlebstwa należy odrzucić.
Dziecko rozumie z tego jedynie to,
że jego emocje nie są mile widziane.
Słuchanie polega na odbijaniu emocji niczym echo,
aby dziecko poczuło się akceptowane takie, jakie jest.

W sercu emocji dziecka,Isabelle Filliozat

Plastusiowy pamiętnik

szkoły katolickie
Mojej matce przyszło kiedyś do głowy,
aby przejmować się tym, że nie miałem komunii.
Trafiłem do męskiego katolickiego LIII Liceum Ogólnokształcącego
Stowarzyszenia PAX pod wezwaniem św. Augustyna
.
Słuchajcie, bydlaczki, to najlepsza szkoła w Polsce – tak nam ksiądz mówił.
Faktycznie, mieli sale lekcyjne z nasłonecznionymi tarasami,
pracownie językowe ze słuchawkami, obserwatorium astronomiczne i basen z wodą do pasa.
Niby pełen wypas, tylko że gorszego wyboru nie mogła mamusia dokonać,
bo to była szkoła dla ludzi z plasteliny, takich do ulepienia.
W szkole obowiązywał dżinsowy mundur. Od razu nastąpił podział
na uczniów we Wranglerach i polskich Odrach.
Ja byłem odszczepieńcem w czarnej flaneli i do tego nosiłem ray-bany i apaszki.
Raz wychowawca rzucił tekst:
– A ty się zawsze musisz odróżniać, Brylewski, i tak się podejrzanie ubierasz,
zupełnie jak twoja matka.

Kryzys w Babilonie,R.Brylewski&R.Księżyk