symbioza

Klucz(e)ę po herbie

rozlewisko.jpg
Piotr i Paweł zawsze
nie chcieli być w jednym domu
No chyba że w markecie
ale po co to komu
Jeden miał problem ze wzrokiem
drugi się zadłużył
U Pana Boga obaj
mieli wiele stróżyn
A mnie się z dawien dawna
na cmentarzu ślub pierwszej żony
Królika przynieśli w klatce
i tak na 1 Maja uciekł wystraszony
Czy to są patroni miasta z herbu
wykuci z mieczem i kluczem zamykającym
Herb miasta wyobraża bramę z 3 wieżami
nad środkową z nich unosi się orzeł biały
A na dwóch pobocznych stoją św. Piotr i Paweł
w bramie pod wieżą środkową na czarnym polu są
Złożone na krzyż dwa klucze
jeden srebrny drugi złoty
Po bokach znajduje się
półksiężyc z gwiazdą

piszę tak sobie bo M.M.M spędza dziś trzydziestkę!

Reklamy

Głupota

Poświęcam wspaniałemu Dr_owi Bluesa z Poznania
Czarek.jpg
Czasem zabieram Gydę na spacery.
Mówię do niej. Ja, człowiek, który uważa rozmawianie
z psami za głupotę. Raz nawet wyjaśniłem jej różnicę
między muzyką B.B. Kinga i Chucka Berry’ego, a ona
nawet nie odwróciła wzroku. To dopiero pies!
Gyda stała się symbolem najlepszych relacji, jakie
są w niewielkiej społeczności i symbolem więzi między
istotami żywymi. Gyda, przechodząc codziennie obok mnie,
przypominała mi, ze to nie rosnąca wartość naszych domów
czyni z nas bogatych ludzi, ale jakość kontaktów między nimi
Gyda. Wspaniała istota w przebraniu psa.

Robert Fulghum

Fatamorgana

Fatamorgana

A przecież biel
najlepiej opisać szarością
ptaka kamieniem
słoneczniki
w grudniu

dawne erotyki
bywały opisem ciała
opisywały to i owo
na przykład rzęsy

a przecież czerwień
powinno opisywać się
szarością słońce deszczem
maki w listopadzie
usta nocą

najplastyczniejszym
opisem chleba
jest opis głodu
jest w nim
wilgotny porowaty ośrodek
ciepłe wnętrze
słoneczniki w nocy
piersi brzuch uda Kybele

źródlanym
przeźroczystym opisem
wody
jest opis pragnienia
popiołu
pustyni
wywołuje fatamorganę
obłoki i drzewa wchodzą
w lustro

Brak głód
nieobecność
ciała
jest opisem miłości
jest erotykiem współczesnym

Szkic do erotyku współczesnego, T.Różewicz