szkolne miraże

Korytarze szkolne

Rosja.jpg
W każdej szkole, a było ich kilkanaście, nigdy nie odmawiałem sobie
spojrzenia co dziecięce i młodzieżowe oko&ręka zapisują na zajęciach.
I bez wyjątku,zawsze miałem poruszenie przestrzeni, przesunięcie zrozumienia,
otwarcie nowego przejścia do świata ludzkiego zamieszkiwania!

I grzebiąc teraz po zielonościach bieszczadzkich i suwalskich
przypomniałem sobie wiersz Zdzisława Pękalskiego:

W WESOŁYM ŚWIECIE
CZERWONEGO KONIKA
GDZIE NIKT NIGDY
NIE DEPTAŁ STOKROTEK
NA NOGACH ZGIĘTYCH
DO ODLOTU
W CZUWANIU DZIOBA
SIEDZI PTAK
I SPŁOSZYŁBY GO PEWNIE
MAŁY JAREK
GDYBY NIE ZAPOMNIAŁ
NAMALOWAĆ ŚCIEŻKI

Szansa

cierpienie ucznia.jpg
Poświęcam ten wpis wspaniałym dziewczynom
z RYZYK_FIZYK
– Marii, Julii, Zuzannie…

Taki całkiem głupi jednak nie był…
Niby przespał koniec szkoły podstawowej,
szkołę średnią oraz edukację na poziomie magisterskim i tak dalej.
Ale kiedy spał przez dwadzieścia jeden lat, przecież intensywnie studiował
i zarazem praktykował, a dzisiaj praktyka to sprawa absolutnie podstawowa!
Ba, studiował meteorologię i klimatologię, historię współczesną – podglądaną i
analizowaną z lotu ptaka. A w dodatku jeszcze: fizykę barw nieba, komunikację bezpośrednią czyli telepatię użytkową. I oczywiście fizykę ciał lotnych!
Coś jednak wiedział…

Stroiciel lasu,Marek Stokowski

Powołanie

razem
Wychowawca z prawdziwego powołania zdarzał się bardzo rzadko.
Nauczyciele zakonnicy wychowywali nas w duchu wolności i sprawiedliwości.
W kwestiach wyznania byli tolerancyjni i wolni od uprzedzeń.
Nigdy nie słyszałem, by na przykład kalwinistów nazywali „heretykami”
czy „poganami”.
Lekcji wychowania fizycznego nie zdążyła jeszcze przeniknąć
ogłupiająca mania rekordów.
Lekcja gimnastyki oznaczała dla nas rozluźnienie,
zanik napięcia towarzyszącego godzinom lekcyjnym.

Wyznania patrycjusza,Sándor Márai

Sprawność społeczna

rozważania
Za główny cel przyjmuje się przedstawienie,
co i jak powinno myśleć i odczuwać oraz
jak powinno reagować w konkretnych sytuacjach.
Dlatego omawiają losy czytankowej rodziny, ale nie swoich rodzin.
Rozstrzygają spory podręcznikowych dzieci, ale nie własne.
Decydują o racjach osób z ilustracji w książce, ale nie tych,
które wiążą się z ich własnymi doświadczeniami życiowymi.

(Anty)edukacja wczesnoszkolna,red.Dorota Klus-Stańska

Domowe nauczanie

nauczanie domowe1
James Mill wychował swojego syna, Johna Stuarta,
w izolacji od innych. Bracia i siostry byli jego
jedynym towarzystwem. Chłopiec znał grekę w wieku
pięciu lat, algebrę i łacinę w wieku lat dziesięciu.
Nie miał dostępu do żadnej religii, żadnej metafizyki,
do odrobiny poezji – do niczego, co jego ojciec piętnował
jako nagromadzenie ludzkiego idiotyzmu i obłędu.

Jedyna sztuką, której mógł się swobodnie oddawać była muzyka,
bo uważał, że niełatwo jej błędnie przedstawiać świat rzeczywisty.

John Mill doszedłszy lat dwunastu dysponował wiedzą wyjątkowo wykształconego trzydziestolatka.
Ojciec nie miał wątpliwości co do wartości swojego eksperymentu.
Udało mu się wyprodukować istotę wybornie inteligentną i doskonale racjonalną.
John Mill jako dojrzały myśliciel powiedział:
– Ludzie nie są nieomylni.
– Pogląd pozornie zgubny może się w końcu okazać prawdziwy.
– Twierdzenie, że prawda posiada jakąś wrodzoną siłę przezwyciężania
więzień i stosów,której pozbawione są błędy, jest wytworem sentymentalizmu.

Cztery eseje o wolności,Isaiah Berlin