warstwy życia

No, trudno !

doratanie
Jeśli chodzi o zrozumienie możliwości organizmów żyjących
na naszej planecie, a w szczególności dotyczy to człowieka,
to szkoła i nauka są oceanem bzdur!
Nic mnie nie zmusza, ani nic mnie nie usprawiedliwia
Po prostu tak niewiele się zgadza z tym,  co ja wiem
Że mogę to spokojnie pominąć i dalej obserwować,
jak TO JEST!

Reklamy

Nie wypędzaj kota!

uwieziony
Chojanie z Chojanowa w powiecie szamotulskim
sprowadzeni przez księcia Piotra Sapiechę
do karczowania Puszczy Noteckiej zakupili kota od Niemców.
Takiego zwierzęcia nigdy przedtem nie widzieli.
Wypytywali więc Niemca:
– Coby kot żerał?
Niemiec nie zrozumiawszy, zapytał:
– Was?
Rwetes powstał wśród Chojan:
-Ady ón nas będzie żryć! Coby ón miał nas jeść,
niech lepiej idzie do diabła.
Kot goniony po drzewach, dachach uciekł i
na kominie przysiadł. Rada stanęła w nadwarciańskiej wsi, aby zapalić chałupę, na której kot siedział. A potem widzieli jak wieś gorzała, a kot uciekł.

Księga Rozmaitości Wielkopolskich,M.JJanuszkiewicz&A.Pleskaczyński

Odwrotna strona

niewytłumaczalne
Na Białorusi, jeśli człowiek nie ma silnego oparcia w rodzinie,
nie pomoże szkoła, państwo, kultura ani nawet największe Kościoły.
Na Białorusi bardzo trudno odnaleźć siebie.
Przepadło wiele pamiątek.
Trochę jednak udało się przechować.
Listy z więzień i gułagów, Biblie domowe,
przepisywane ręcznie śpiewniki.
Jeden ze skrybów wykorzystał odwrotne strony starych
formularzy radzieckich, żeby zapisać na nich słowa Eklezjasty.
Na okładce księgi członków zboru w Studzionkach w powiecie nieświeskim, spisanej po polsku,
ciągle trzyma się nalepka introligatorska z warszawskiej firmy Winiarski na Nowym Świecie.

Usypać góry,Małgorzata Szejnert

Ubytek

mech
Odczepić zręcznie z podłoża szeroko rozwartymi dłońmi
Odrywając z siłą, zieloną darń, dodatek do wieńców cmentarnych,
Nadętą grubo, jak dawne spod drzwi wycieraczki,
Od spodu krucha podściółka splątana z korzonkami,
A z wierzchu pokryta wieczną zielenią listków z jagodami.
Tak zbiórka mchu wyglądała.
Lecz zawsze ze mnie coś ubywało, kiedy zgarniałem te kobierce zielone
Lub gdy ręce po łokcie zanurzałem w gąbczastym, żółtawym mchu bagien.
Czułem się podle wracając biegiem z bierwion zbitą drogą
Tak jakbym w mokradłach tych zburzył porządek natury,
Jakbym zakłócił rytm jakiś odwieczny o wielkim znaczeniu
Odrywając tkanki ciała z żyjącej planety,
Jakbym sprofanował cały obrzęd życia.

Theodore Roethke