wędrowanie

Wynajęty Esterhazy

przełamanie.jpg
Pałac oferuje salę Haydna

/który na służbie odpękał trzydzieści lat/
za godzinę dwieście tysięcy forintów
salę Teatru Marionetek lub pałacową kaplicę
bardzo tanią Barokową Kuchnię
czy Chińską Herbaciarnię.
Jadąc do Fertod słuchaliśmy
tria smyczkowe Haydna
które komponował dla Miklosa Esterhazyego
a pod ręką mieliśmy HARMONIA CAELESTIS  Petera
Altówki i wiolonczele prowadziły nas z granicy
drogą w Mosonmagyarovarze przez Csorna
gdzie stoi pomnik rewolucji 1956
ZŁOTA KULA NA LINACH PRZYCZEPIONA
DO WYSOKICH SŁUPÓW UNOSI SIĘ NAD KAWAŁKIEM
MURU Z SZARYCH I CZARNYCH KAMIENI

z którego wyrastają dłonie usiłujące pochwycić słoneczną bryłę

Langosz w jurcie,Krzysztof Varga

Trzeźwy po Miguelu!

Kichot
Te numery to nie z nami
Nie kombinuj nazbyt wiele
Sensacji w plotce nie szukaj
Bo pomijać – słuszna sztuka
To co nie ziębi ni grzeje
Bo gdy ktoś głupstwa drukował
W wieczystą je oddał dzierżawę !

moje lęki i moje nadzieje są
na stronach Przemyślnego szlachcica
don Kichota z Manczy

Pomiędzy

huśtawka ogrodowa.jpg
Kiedy zmory są zajęte przyśpieszonym zmorowaniem
Między mgłą a niebem, między mgłą a wodą –
Zielna zjawa swe dłonie zbezcieleśnia ze łkaniem
Nad paprocią – nad pokrzywą – nad lebiodą.
Zaszumiało jaworowo, ale chyba wbrew jaworom –
Samym cisz zamętem, samą cisz utratą…
Zaszumiało jaworowo, ale chyba wbrew jaworom –
Samym cisz zamętem, samą cisz utratą…
Noc zabije nas nie mieczem, lecz jaśminem i konwalią –
I zaciszem mogił – i oddechem sadu!

Bolesław Leśmian

Porte-parole

równowaga

Jak pięściak plastikowy (srebrnometalowy),
without żadnego sznura czy też czczego cudu,
trzymam se ją w kieszeni – nawet w filharmonii,
gdzie mi… szlag by ją trafił, zawsze się rozdzwoni.
Płaska jest jak kobieta, co ma plecy z dwóch stron,
płaska, milutka, ciepła – gdy ją wyjąć z portek;
i taki ma ekranik, jak malutkie lustro;
a jeszcze dżojstik, którym dookoła Wojtek
robić se można, gdy się komu z ludzi znudzi
cokolwiek i gdziekolwiek… O, moja komórko,
nieodzowna ptaszyno na akumulator,
to znaczy bateryjkę taką, co się w kółko ładuje… O, geniuszu techniki skradzionej
bogom przez konstruktorów szczęścia… O, ty porte-
parole dzisiejszych czasów – śpij, śpij, wyłączona,
i niech ci lekką będzie kieszeń moich portek.

Mariusz Cezary Kosmala

Tylko

wykroczenie.jpg
Ścieżka jest, co oczywiste, mniejsza od drogi,
jest też bardziej osobista.
Bywa: dzika, polna, leśna, górska, ogrodowa,
udeptana, utarta, wygodna, ciernista, śliska, kręta.
Można ją nazywać własną.
Utarte i proste ścieżki pokazują zalety wybierania
właściwych, naturalnych rozwiązań.
Cierniste wiążą się z wyrzeczeniami i trudami,
a śliskie i kręte z wyborami nieuczciwymi.
Najgorsze są ścieżki wojenne – na takie
wkracza się jawnie i zdecydowanie, tak aby wszyscy widzieli.
Ścieżki, jak i drogi, mogą być określane jako z użyciem wartości.
Dlatego są ścieżki cnoty, prawdy, sławy, chwały.
Tylko ścieżka zdrowia, początkowo wiążąca się z wysiłkiem
treningu, później zaczęło kojarzyć się z dręczeniem więźniów politycznych.
Dobre są szerokie drogi i gościńce, potrzebne autostrady –
ale kiedy idę, najlepiej idzie mi się ścieżką.
Niekoniecznie nawet własną.

W drogę!!!,Jerzy Bralczyk

Tłukę się

bruk
Najpierw bruk oznaczał kamienną posadzkę,
spotykaną na dziedzińcach pałaców,
w stajniach, wreszcie na rynkach miast i
potem na ulicach.
Znaczenia słów pochodnych – takich jak
brukać, brukowy, brukowiec –
łączą się z ulicą, która i brudzi, i jest miejscem
rzeczy pospolitych, niskich.
Brukowcem nazywano kogoś, kto po ulicach się wałęsał:
ulicznika, obibruka czy brukotłuka i dziś zwanego szlifibrukiem.
Kamienie brukowe, zwane też prze nielubiących hałasu kocimi łbami,
dziś zastępowane są kostka brukową.
To Cyprianowi Norwidowi zawdzięczamy przenośnię
„sięgnięcie bruku”,gdy pisał o wyrzuceniu fortepianu
Fryderyka Szopena. I oczywiście mamy pełen hałasu
„paryski bruk”, na którym dumając pisał
Adam Mickiewicz „Pana Tadeusza.

W drogę,Jerzy Bralczyk

Węgierska górka

postanowienie
Mam za sobą handel sweterków szetlandzkich na pożyczone dowody.
Mam za sobą wyławianie drobnych  na górze Gellerta,żeby sobie kupić z automatu kakao!
Miałem taki czas, że czytałem tylko węgierską literaturę.
I nawet w Towarzystwie Polsko-Węgierskim im. Króla Stefana Batorego
w Poznaniu recytowałem wiersze Sándor Petőfi.
I odkrywałem i dziwiłem się nad bliskimi związkami
literatury, muzyki na dzisiaj i …mam nadzieję, że na jutro!

Węgry_przewodnik historyczny,Andrzej Hildebrandt