Wiosna

Zaproszenie

spowiedź
dalszy ciąg Masek Stasysa Eidrigeviciusa,
z którymi rozmawiam na Wiosnę

Położysz się ze mną na
Ziemi
pachnącej rozkoszą
Istnienia
Będziemy wdychali zmian wydech
Będziemy ze Słońcem się zmieniać
Położę głowę na
Twojej
Moja podstawą ci będzie
Teraz już leżmy
ONUTE
Nie pytaj
jak długo tak będzie

Reklamy

Gniazda zakładają ptaki

bliskośc.jpg
Dowiedziałam się pewnej prawdy w wieku 17 lat/Że miłość była przeznaczona tylko dla królowych piękności/I dla dziewczyn z liceum o perfekcyjnych uśmiechach/Które wyszły za mąż bardzo młodo, a potem przeszły na emeryturę.
Walentynki, których nigdy nie zaznałam/Farsy młodości w piątkowe wieczory.
Były spędzane przez kogoś piękniejszego/W wieku 17 lat dowiedziałam się pewnej prawdy/A te z nas o zniszczonych cerach,odczuwające brak ogłady towarzyskiej/Rozpaczliwie pozostawione w domu/Wymyślając kochanków przez telefon/Którzy dzwonili, żeby powiedzieć: „zatańcz ze mną”/I szeptali niejasne nieprzyzwoitości/To nie wszystko, co wydaje się być mając 17 lat.
Dziewczyna o brązowych oczach w używanych ubraniach/Której imienia nigdy nie potrafiłabym wymówić/Powiedziała: „Jaka żałość, proszę cię, te, które obsługują innych/Bo dostają tylko to, na co zasługują”/I ta bogata, powiązana królowa swojego miasta rodzinnego/Wychodzi za mąż dla swoich potrzeb
z gwarancją towarzystwa/I ze schronieniem na starość/Więc zapamiętajcie, że te, które wygrywają tę grę/Tracą miłość, o którą się ubiegały/W obligacjach jakości i niepewnej uczciwości/Ich małomiasteczkowe oczy będą się na was gapić/Nieciekawa niespodzianka, kiedy należy się zapłata/Przewyższa rachunki otrzymane w wieku 17 lat/Do tych, które znały ból/Walentynek, które nigdy nie nadeszły/I do tych, których imiona nigdy nie były wymieniane/Podczas wybierania drużyn koszykówki/To było dawno temu i daleko/Świat był wtedy młodszy niż dzisiaj/Kiedy marzenia były jedyną rzeczą, którą dawali za darmo/
Brzydkim kaczątkom takim jak ja/Wszyscy gramy w tę grę, a kiedy odważymy się
oszukiwać siebie w samotności/Wymyślając kochanków przez telefon/Odczuwać żal wobec innych nieznanych żywotów…

Porządkowanie

spacer
Matka bije dywany,
podlewa szlauchem chodnik,
myjemy nawet listki kwiatów
czule jak niemowlaka.
Wszystko lśni,
gdy Obraz wchodzi z sanktuarium,
pobrudzone woskiem atłasy
opierają się o próg,
tłum jak zagazowane muchy
rozprasza się w sieni.
Niepojęta jest pieśń do pudła,
z którego macki madonny
jak wymyte resztki pelargonii schodzą
pojedynczo na gumolit,
niepojęty jest ten Obraz,
który mnie przemienia
w przestraszone dziecko.

Violetta Greg

Wtem

Luwr1.jpg
Bezlistny jeszcze drzemie las żałosny,
Pola śpią nagie w drętwoty uwięzi.
Wtem ptak zakwilił jeden wśród gałęzi
I nagle cały świat pełen jest wiosny!

Ziemia ta, padół zawiści i złości,
Duszom więzieniem jest, a snom mogiłą,
Wtem jedno serce me głośniej zabiło
I nagle cały świat – pełen miłości.

Leopold Staff

Jestem po …

PRZECHYLENIA
tej samej stronie pory roku…

Wszyscy siedzieli w domu na kupie
Był określony rytuał i trzeba było się podporządkować
Najpierw do kościoła, potem na obiad
Potem nudne programy w TV, albo spacery z rodzicami
W niedzielę było przepytywanie
Poza weekendem był luz
Moi synowie, jak pytali czy mieli trudne dzieciństwo
Bo ojca nie było, odpowiadali
Gdzie tam, ciągle był w domu
Dopiero w weekendy można było odetchnąć
A jednak Sztuka jest najważniejsza!
Przez komunizm przeszliśmy z tyloma artystami
W literaturze, filmie, teatrze, muzyce poważnej i jazzie…
Żeby się wyzwolić, trzeba sobie czegoś odmówić
W zespole muzycznym, w rodzinie i właściwie we WSZYSTKIM…

Wsłuchuję się w Wojciecha Waglewskiego i nie żałuję PRZEDWIOŚNIA!

Wiosna dla tankowców

tankowiec1
W Kaczugu, zapadłej syberyjskiej dziurze, budowało się tankowce!
Jaką drogą wydostawały się ze stoczni?
Oczywiście nie transportowało się ich koleją.
Wczesną wiosną, kiedy poziom wód podnosił się
o parę metrów, nawigacja na górnej Lenie
była możliwa przez około dziesięć dni w roku!

Trudno uwierzyć, że w zapadłej mieścinie budowano tankowce,
które samodzielnie spływały po płytkiej rzece,
mającej pięćdziesiąt metrów szerokości.
Sierioża zaprowadził mnie na poddasze, skąd roztaczał się
widok na stocznię. Oczy przecierałem ze zdumienia, gdy
zobaczyłem nadbudówkę stojącego w doku pietnastotysięcznika.
Materiał do budowy dowożono transportem kołowym z Irkucka.
Ludzie mieli pracę, wieś jako tako żyła.
-Ten już nigdy nie spłynie. Trzy lata stoi, nie ma nawet pieniędzy
na paliwo. Zgnije jak wszystko w tym kraju –
dodał ukazując w uśmiechu bezzębne dziąsła.

Przez Syberię na gapę,Romuald Koperski