wojna

Zagubiony dokument

netsuke mnich
Štrkovec 1938  – 
Jak ze Słowacji wydostać Viktora,
który utknął wyposażony jedynie w
austriacki paszport ważny do roku 1940,
lecz obecnie, gdy Austria już nie istnieje?
Jako usunięty z kraju nie mógł ubiegać się
o paszport niemiecki. Zaczął starać się o obywatelstwo
czechosłowackie, lecz ten kraj również zniknął z mapy.
Ma jeszcze dokument stwierdzający, że jest obywatelem Wiednia
i drugi dotyczący rezygnacji z obywatelstwa rosyjskiego i
nabycia obywatelstwa austriackiego w roku 1914.
Były to wszakże czasy Habsburgów.
W końcu dostaje od brytyjskiej służby paszportowej
w Pradze wizę na jednorazowy wjazd.
Jego kraj, kraj DICHTER und DENKER
stał się krajem RICTER und HENKER

Zając o bursztynowych oczach,Edmund de Wall

Reklamy

zakręty lodowate.jpg
różne sposoby jedzenia lodów
można oblizywać dookoła wysuniętym językiem
można brać całe do ust
można odgryzać małe kęsy
w jaki sposób mąż jadł lody
nic nie pamięta
zawraca do cukierni
kupuje porcję
próbuje jeść
na różne sposoby
ogarnia ją przerażenie
nie pamięta jak
jadł lody jej mąż!
tramwaj
mężczyzna trzyma rękę
na kolanie kobiety
kobieta zdejmuje rękę
on kładzie znowu
jej kolano zaczyna tęsknić
do ręki
nie ona tęskni
kolano staje się żywym tworem
oddycha z ulgą
nie pamięta
jak jadł lody
ale jej kolano
pamięta
jego rękę

Król kier znowu na wylocie,Hanna Krall

Rycerskie cięcie

Don KichotKruszy mu hełm
W którym błyszczą karbunkuły
Przecina mu czapkę wraz ze skórą
Przecina mu twarz między oczami
Kolczugę o małych ogniwach i całe ciało aż do kroku
Przez siodło nabijane złotem miecz dosięga konia
Przecina mu krzyż nie macając stawów
Wali go martwego na łąkę
Na bujną trawę

Pieśń o Rolandzie

Charakter

charakter.jpg
Fabryka nie przedszkole/
Trzeba pracować po dwanaście godzin / I to jak pracować!/
Nastolatki dopuszczano do szlifowania/ Trzeba było szlifować ręcznie
Z węża pod wysokim ciśnieniem kierowało się strumień piasku,
rozgrzanego do stu pięćdziesięciu stopni / Piasek odbijał się od metalu/
Parzył płuca / Bił w twarz / W oczy /
Fabryka produkowała miny, pociski, bomby lotnicze/
Przy spawaniu nieprzyjemny jest łuk elektryczny/
Niby człowiek stara się nie patrzeć/
Ale przez lata nałapie się niebieskich zajączków/
Potem czuje się tak, jakby oczy zasypali piaskiem/
Trze się je, a to bez sensu/
W całej fabryce nie było kąta bardziej zacisznego,
niż ten gdzie suszono elektrody gorącym powietrzem/
Wdrapywaliśmy się na ciepłą drewnianą półkę i momentalnie zasypiali/
A po kwadransie spawacz przychodził i nas budził/
Trzeba mieć charakter!

Utwory solowe na głos dziecięcy,Swietłana Aleksijewicz

Najpierw

wypowiedziane
paliły się pojedyncze domy, potem zaczęło płonąc miasto.
Zapamiętałam drewniany dom z trzema otwartymi oknami,
na parapetach rosły wspaniałe kaktusy…
Ludzi już tam nie było, tylko kaktusy kwitły!
Pozostały też piece fabryczne, białe, bo płonąc hartowały się.
Spalili się dziadkowie, babcie, bo myśleli, że zostawią ich w spokoju.
Gdy widziano czarnego trupa, to znaczyło, że spłonął starszy człowiek.
A jak się zobaczyło coś małego, różowego, to był trup dziecka.
Mama zdjęła chustę i zawiązała mi oczy.

Utwory solowe na głos dziecięcy,Swietłana Aleksijewicz

Szalik

warchol
Nasi zwiadowcy wzięli do niewoli oficera niemieckiego,
który bardzo się dziwił, że na podległym mu odcinku
zginęło wielu żołnierzy i wszyscy od ran w głowę.
– Niemal w jedno i to samo miejsce.
– Zwykły żołnierz nie potrafiłby tyle razy trafić w głowę.
– Dostawałem duże uzupełnienia i każdego dnia ubywało mi dziesięciu.
Dowódca pułku odpowiedział:
To była dziewczyna, strzelec wyborowy. Zginęła w pojedynku snajperskim.
Tym, co ją zgubiło, był czerwony szalik, bardzo widoczny na śniegu.
Oficer był wstrząśnięty.
– Nigdy nie zdarzyło mi się walczyć z kobietami. Nasza propaganda twierdzi,
że w Armii Czerwonej walczą nie kobiety, ale hermafrodyci.
No więc w końcu nic nie zrozumiał.
Te, które były na wojnie, wspominają, że na to, by cywil zmienił się
w żołnierza, wystarczają trzy dni. Jakie były?
Wszystkie były radzieckie – i Rosjanki, i Białorusinki,
i Ukrainki, i Tadżyjki.

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety,Swietłana Aleksijewicz

Iskry

zatoka
Marzyłyśmy…Chciałyśmy walczyć…
Wsadzono nas do wagonu i zaczęły się zajęcia.
Oburzałyśmy się, kiedy dowódca jednostki, młodszy sierżant,
który miał ukończone cztery klasy, uczył nas regulaminu i
źle wymawiał niektóre słowa.
Zastanawiałyśmy się, czego on nas może nauczyć?
A on nas uczył, jak nie zginąć…
Zamiast halek dostałyśmy po dwie męskie koszule,
zamiast owijaczy pończochy i ciężkie amerykańskie buty
z metalowymi podkówkami na całym obcasie i na czubkach.
Maszerując po bruku, krzesałam iskry.

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety,Swietłana Aleksijewicz