wróżbici

wra_ŻE_nie

gotowość.jpg
Poświęcam GRAŻY

To nie kolor niebieski – to jest barwa chłodu,to kolor Atlantyku w połowie lutego.
Nieważne, czy ubrany jesteś zgodnie z modą:jesteś gołym ramieniem na krze, a do tego
ta kra, to nie zwyczajna bryła w oceanie,lecz bunt przeciw istocie ciepła, więc się kręci na falach oceanu jedna i ty na niej jesteś sam jeden. Trąby śpiew, jak spadek rtęci.To nie jest głos, co w mroku otwarcie by drażnił,lecz palec do dis przymarzł, nie mając osłony. Kropla lśniąc do zenitu podąża odważnie,by rzucić na świat okiem z jego drugiej strony,gdzie nie zwykła siatkówka, lecz brokat się mieni,nowy zapis nutowy gwiazd i komet w biegu.Bryła kry nie topnieje, jak piętno promieni,dryfując za kulisy, gdzie kryje się biegun.

Josif.B.

Reklamy

Przepowiednia

bogini
Tak się objawił sekret przepowiedni
Co wtedy wszystkim nam się wydawała
Niezrozumiała zbyt piękna za śmiała
By jej zaufać można – gdyśmy biedni
Po trzykroć z domów i z kraju wyzuci
I obłąkani na wszystkich bezdrożach
Śniegach i piaskach, pustyniach i morzach
I wstydem gorzej niż klęską zatruci
Zgłębiali wróżbę jak biblię tułaczą
Sens roztrząsali przeliczali lata
By się domyśleć co te słowa znaczą:
„Warszawa środkiem ustali się świata”.

Marian Hemar

Umiesz czytać?

brak
– Co sprawiło, że sięgnąłeś po tę książkę?
– Całe moje życie zmieniło się po jej przeczytaniu.
Po raz pierwszy zobaczyłem ją u ciebie. Ty też musiałaś ją
przeczytać. Opowiedz mi o świecie, z którego wracasz.
Jakim cudem nowy świat może być bliski jak własny dom,
a jednocześnie własny dom okazuje się obcy niczym nowy świat?
– Co byś zrobił, żeby wejść do świata książki?
– Zrobiłbym wszystko, żeby go poznać.
– Czy na przykład stanąłbyś oko w oko ze śmiercią?
– Tak.
– Myślisz, że tamten świat istnieje, czy to tylko mrzonka na papierze?

Nowe życie,Orhan Pamuk

Odtąd …

Karaiba
Czasem pojawia się święty, którego zwą Karaiba.
Ten to czyni gusła, ukazuje rzeczy obce naturze,
jak to wskrzeszanie żywym tego, co był martwy.
Przez takie kuglarstwa i złudy zawiedzie wszystkich
w bezdroża, na odludzie, zwodząc i powiadając im,
by nie trudzili się, nie przewracali roli ani sadzili
jarzyn ni owoców, bowiem nastał czas, w którym duchy
bogów będą służyć ludziom i za nich się mozolić, orać,
trudząc się w pocie czoła. Karaiba wiedzie w swym orszaku
na dzikie rubieże, gdzie przymierają głodem, chyba że ludzie
ci się rozproszą, ten tu, ten ówdzie, który na ryby,
który na polowanie, a święty zostanie sam albo go
i wcześniej ubiją, czcząc jego świątobliwość z wielkim ceremoniałem…

Rękopis(1584),Fernao Cardim