wybory amerykańskie

Zwłaszcza

zrezygnowanie.jpg
Kiedy w pewien wiosenny poranek z pokładu transatlantyku
nasza rodzina ujrzała na horyzoncie zarys drapaczy Nowego Jorku,
ojciec obwieścił, że wreszcie zobaczę Statuę Wolności,
i oczywiście KOLIBRIS. Podniecała mnie zwłaszcza ta druga perspektywa!
Bo chociaż naprawdę dobrze posługiwałem się procą,
upolowanie takiego drobiazgu było niełatwym zadaniem!
W obu Amerykach opisano trzysta trzydzieści dziewięć gatunków kolibra!

Wieczne życie,Bernd Heinrich

Uczłowieczenie

co tam
Miejscowy wódz nazywał się Wahatantowet
Zamiast podpisu odcisnął na dokumencie znak
swego totemu – bezrękiego człowieka.
Jedni uważali że postać symbolizuje stan ducha wodza.
Inni uważali że to wyrażało frustrację Wahatantoweta że nie potrafi pisać…
Wahatantowet nie walczy wykonuje gest pokoju mimo że bez rąk i z tomahawkiem
Jeśli chodzi o dokument, możecie być pewni,
Indianie nie odnosili korzyści wynikające z różnicy zdań!

Modlitwa za Owena,John Irving

Nareszcie

Giotto.jpg
SIELANKA
Roth’a w kinach

W tym przejawiała się jej skłonność destrukcyjna –
w tłuczeniu termosów, rozbijaniu jaj. Także w wyrzucaniu
kanapek naszykowanych przez matkę. Nie narzekała, że jej nie smakują,
po prostu ich nie jadła.
– Bywasz niekiedy trudnym dzieckiem
– Wcale nie. Dopóki nie pytasz, co jadłam na śniadanie
– Trudno ci czasem ze mną wytrzymać?
– O wiele trudniej jest ze mną wytrzymać tym, co są koło mnie
Wobec ojca była bardziej wylewna.
– Owoce nie wyglądały zbyt pociągająco, więc je wywaliłam
– Mleko też wylałaś?
– Bo było za ciepłe!
Na szczęście na dnie śniadaniówki znajdowało się dziesięć centów
na lody i na nich zwykle kończyło się jej śniadanie.

Amerykańska sielanka, Philip Roth