wybuch ciszy

Bez tabu

żonglerka1
Jak już sami dobrze wiecie
wszędzie, wszędzie na tym świecie
każdy bywa w toalecie.
Nawet znani prominenci, papież,
król i prezydenci,
tym co my są w niej zajęci.
Nie ma życia bez jedzenia,
a tym samym wypróżnienia.
Nie zrobimy więc odkrycia,
głosząc wniosek nie do zbicia: KUPA JEST PODSTAWĄ ŻYCIA !

dalszy ciąg w serii bez Tabu:
Boga przecież nie ma! (Lindenfors Patrik)
Duża książka o aborcji (Bratkowska Katarzyna, Szczuka Kazimiera)
Mała książka o demokracji (Buregren Sassa)do
Mała książka o feminizmie (Buregren Sassa)
Mała książka o homofobii (Laszuk Anna)
Mała książka o kupie (Stalfelt Pernilla)
Mała książka o miesiączce (Oskarsson Marie)
Mała książka o miłości (Stalfelt Pernilla)d
Mała książka o przemocy (Stalfelt Pernilla)
Mała książka o rasizmie (Diouf Mamadou)d
Mała książka o strachach (Stalfelt Pernilla)
Mała książka o śmierci (Stalfelt Pernilla)
Mała książka o tolerancji (Środa Magdalena)
Mała książka o włosach (Stalfelt Pernilla)
Wielka księga cipek (Höjer Dan)
Wielka księga siusiaków (Höjer Dan)

Po Wierzy(nku)

basnie
Wisława Szymborska dostała nagrodę państwową i powiedziała:
– No to funduję obiad u Wierzynka. W y s t a w n y obiad!
Przyniesiono nam karty ze złoceniami i Wisława
zaczęła mnie molestować, żebym się nie krępowała
ani trochę, bo nigdy jeszcze nie miała okazji stawiać
obiadu z racji nagrody, więc jak już padło na mnie,
to nie powinnam psuć zabawy.
Przystawki, zupa, mięso albo ryba, dodatki, deser, lody, kawa,
wszystko to było dziś przed nami i ślinka ciekła nam do ust.
– Rydze! – powiedziała Wisława.
– Świetnie, ubóstwiam rydze.
To nie była przystawka, to była przystawa.
– Co teraz – spytała Wisława. Barszcz, rosół, chłodnik?
– Przepraszam bardzo – powiedziałam – Ale ja już nic,
proszę mi wierzyć…
– Wierzę – odparła Wisława. – Bo ja też nic.
I tak skończył się wystawny obiad u Wierzynka,
dla uczczenia państwowej nagrody.

Joanna Kulmowa

Błogosławieni, którzy słuchają

zanurzenie w dźwięku
Kiedy słucha się głosu, dźwięku czy hałasu,
nie odsyła on do przedmiotów (czy osób), które go wydały.
Słuchający odczuwa głos, dźwięk czy hałas jako
modyfikację przestrzeni swojej obecności.
Ten, kto słucha w taki sposób, staje się niebezpiecznie
otwarty, wychyla się w dal, biorąc udział w wydarzeniach czysto akustycznych.
Słuchanie to wychodzenie poza siebie, które może
okazać się doznaniem błogosławionym,
gdyż pozwala poczuć, że w ogóle jest się w świecie.

Atmosfery akustyczne,Gernot Böhme