zamiłowanie

Nie płać! Albo płać! Bóg zapłacz!

wiszenie1.jpg
Na Karaibach szaleje cyklon gigantycznych rozmiarów,
który zagraża egzystencji milionów ludzi,
próżno jednak szukać o nim jakiś informacji np. na takim Onecie.
No może jakieś zdawkowe, w każdym razie nie bardziej
wyakcentowane niż rzeczona już dupa Maryni.
I tu pojawia się kolejny problem:
jeżeli chcesz być człowieku zorientowany  to musisz za to zapłacić.
Nawet może i o nadchodzącej wojnie się nie dowiesz – jak nie zapłacisz.
Bo są rzecz jasna źródła informacji, powiedzmy – znów, się waham, pełnej, ale płatne.
Jak do wyboru jest info „cacy” i za free, to na cóż ci wydawać kasę na coś co Cię może wystraszyć albo zdołować?

Zadaj pytanie Igorowi Morskiemu

Telefon

stopnie
Zdarzyło się, że byłem w Houston
jak zawsze na wiosnę
a Czesław Miłosz dzielił swoje życie
między Kra_ków i Kali_Fornię
czyli w Berk_eley
w niewielkim jasnym domu
na Grizzly Peak Boulevard
Któregoś dnia zadzwonił do mnie
Zaczęliśmy rozmawiać i już po chwili zrozumiałem…
Wreszcie zapytał mnie
Panie Adamie,
niech mi pan powie szczerze:
Czy ja kiedykolwiek w życiu
napisałem dobry wiersz?!

Adam Zagajewski

Prośba

ruda.jpg

Oto i lato pora gwałtowna nastała / I młodość moja zgasła jak podmuch wiosenny
O słońce to już zbliża się Rozum płomienny / I czekam
Aż za urodą którą na koniec przybrała /Abym kochał ją miłą i szlachetną pójdę
Nadchodzi i z daleka / Przyciąga mnie jak siłą stali magnetycznej
Ma postać prześlicznej Rudej
Jej włosy ze złota tak jasno / Świecące się nigdy nie zgasną
Jak ognie pyszniące się będą / Śród róż herbacianych co więdną
Ale śmiejcie się śmiejcie się ze mnie / Ludzie zewsząd ludzie tutejsi / Bo tyle jest rzeczy których wam nie śmiem powiedzieć
Tyle jest rzeczy których nie dacie mi powiedzieć
Zlitujcie się nade mną

Guillaume Apollinaire

Daleko daleko niezmiernie blisko

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wpis poświęcam mojemu DJ-owi teatralnemu –
Szymonowi Adamczykowi

Gdyby nie Klezmerskie spotkania w Sejnach
gdyby nie wydawnictwo „Pogranicze”
gdyby nie spektakle Bożeny Szroeder
gdyby nie świadectwo Miłosza w Krasnogrudzie
gdyby nie zapomniane wystawy Wiesia Szumińskiego
gdyby nie zieloność i wyniosłość i graniczność i głębokość
suwalskich jezior, ludzi, pustki i zatrzymania się w TERAZ i PÓŹNIEJ
nie wiedziałbym, że jest we mnie TĘSKNOTA za czymś nieosiągalnym…

I teraz kiedy Agnieszka wzywa NAS do Barcelony patrzę w kierunku Suwalszczyzny!!!

Odrobina oliwy Maryli

dumna-kwoka
Że Maryla jest królową polskiej estrady i piosenki.
Ależ ona króluje również w kuchni. Najlepiej podać jej przepis:
Pałki indycze nacieramy dużą ilością zgniecionego czosnku i pieprzu.
Nie solimy! Nalewamy odrobinę oliwy na dno naczynia do pieczenia,
układamy pałki i na wierzch wrzucamy wiórki masła.
Pieczemy w 160 stopniach przez pięć godzin, podlewając wodą.
Kiedy w piekarniku się robi, obieramy i kroimy jabłka i suszone figi i śliwki,
trochę masła i dusimy podlewając wodą. Aż się rozgotuje na paciaje.
Pod koniec pieczenia pałek dorzucamy kartofelki, żeby zbrązowiały w sosie.
Teraz do Konstancina trzeba jeździć. Bo Maryla jest rumakiem,
który jak zaczyna pędzić, nie liczy się z niczym.

Królowa jest tylko jedna,Maria Szabłowska

Tako rzecze Lacan

niewytlumaczalni
Jego środkiem jako nauczyciela było seminarium,
które prowadził od 1953 do 1979 roku.
Wkładał be z notatek, często do setki ludzi.
Robił to z ogromna erudycją, oryginalnością i dowcipem.
Na inauguracyjnej sesji swojego 26 a zarazem ostatniego seminarium,
21 listopada 1978 roku otworzył usta i stwierdził,
że nie jest wstanie mówić…
Jego słuchacze nie dowierzając, milczeli podobnie jak on.
Odwrócił się do tablicy i zaczął rysować węzły, kraty i
inne figury topologiczne.
Chwile milczenia coraz częściej znaczyły jego nauczanie.
Niektórzy przypisywali to mądrości i głębi,
inni miejscowemu paraliżowi i zaburzeniom naczyniowym mózgu.

Księga zmarłych filozofów,Simon Critchley

Skala miłości

ugodzona
Raz olbrzym o niebieskich oczach maleńką kobietkę pokochał,
a ona o domku marzyła maleńkim…
Pod oknem wonny powój, kwieciste barwne pęki…
Olbrzym kochał miłością olbrzymów,
miał ręce przydatne do wielkiego czynu,
nie zdołał spełnić marzenia…
Nie stanął domek maleńki, nikt nie otwiera drzwi,
pod oknem wonny powój nie rozkwitł w barwne pęki.
Raz olbrzym o niebieskich oczach maleńką kobietkę pokochał.
Kobietka mała, maleńka, kobietka łaknąca wygody
u boku olbrzyma osłabła wpół drogi.
I pożegnała go!…
Karzeł bogaty dom przed nią otworzył maleńki:
pod oknem wonny powój, kwieciste barwne pęki!…

Nâzım Hikmet Ran