zapora

Na muszce

obgryzanie.jpg
Przecież ból, pożar, zaraza czy susza i głód

nie biorą się same z siebie.
Ktoś musi je przynosić, zadawać, rozpleniać. Ale kto?
Nie moi, nie najbliżsi, nie nasi, bo ci są dobrzy.
Życie jest możliwe tylko wśród ludzi dobrych, a przecież żyję!!!
Winowajcami są więc INNI, OBCY.
Jeżeli spotkało nas nieszczęście, jego źródło nie jest w nas…
Jest poza mną i moją społecznością.
DALEKO OD INNYCH!

Heban,Ryszard Kapuściński

Wyprowadzanie psa

jeziora
Znowu po krzakach otwiera się piwo
bo na ławce w parku to już nie uchodzi
Znowu pieśni wolności w zamkniętych występach
bo zawsze można przeszłość zbyt dobitnie ugodzić
Ja to się nie chwalę ponad rekonstrukcji skalę
bo mam swój rewir bez politycznej ściany
Ani Nietzschego nie muszę
Ani za Kafką nie tęsknię
Mam przecież więcej w Barańczakowej genialności przekładu
Mam na dowód również ulice Musierowiczowskiej Jeżycjady
Ale nie porzucam Bralczyka, Ogórka, Pilipiuka, Dehnela.
Bo WTEDY nie dotarłbym do Uli Ryciak, Mariana Pilota i Renaty Lis.

Pis_kliwie

ponadto
Karol Okrasa czy ten drugi fircyk i ich karkówka
w glazurze albo babeczki z muślinowym nadzieniem…
Ale dobrze wiemy, że to banał, banał, banał jeżdżący
konno na banale i poganiający banałem.
I zrozumiecie nagle, że nigdy już nikt Wam nie powie,
jak prawidłowo nasypać kakałko i jak po pijanemu jeść kebab.
I że zamiast uderzyć w rynnę, poczujecie,
że coś się skończyło, ale było dobre.

Więcej…,Dorota Masłowska

Niemożliwe

SONY DSC
Nie można świadomie zakochać się w facecie,
którego nie widać, a jeżeli widać, to co najwyżej
w zarysach i monochromatycznie.
I nie można świadomie zakochać się w facecie,
który nie mówi, ale stuka, i to też nie co chwilę.
No i ma nie więcej niż trzydzieści parę centymetrów.
Przyłożyłam rękę męża do miejsca,
w którym swego czasu miałam żołądek.
– Jest tu – powiedział mąż.
– Jest – przyznałam.
– Gdzie w takim razie masz organy?
– Jakie organy ? – zapytałam.
Nowy Człowiek wyciągnął się na wysokości
dawniej zajmowanej przez moją wątrobę.
Mąż zbliżył rękę z lękiem.
– Cięcie – powiedział – nie jest możliwe,
żeby przepchnął się inną drogą.

Projekt matka,Małgorzata Łukowiak

Na dnie

Solina
Kiedy zanurzasz dłonie w wodzie zalewu solińskiego,
napawasz się utopionym w jej zwierciadle błękitem i
soczystą zielenią zapatrzonych buków.
Na dnie zalewu stały kiedyś trzy cerkwie,
kościół, klasztor i kaplica.
Na starym cmentarzu powstała plaża.
Kiedyś przy niskim stanie wód naliczono
czternaście wymytych z brzegu trumien.
Nazwa wsi Solina nawiązywała do źródła solnego,
które było u podnóża wyniosłej Solińskiej Skały.
W okresie międzywojennym najubożsi czerpali stamtąd
słona wodę, żeby ugotować w niej zupę lub kartofle.
To źródło skłoniło ludzi przed niemal trzema tysiącami
lat do założenia w jego pobliżu osady.
Betonowa zapora, by wytrzymać napór wody,
waży dwa miliony ton. Jej podstawa jest równa
wysokości, tak że gdyby nawet ją przewrócić,
nadal będzie powstrzymywała płynącą wodę.
Za dwieście może lat zalew zostanie zamulony.
Na gładkiej tafli powstanie trawiasta równina.
Ktoś będzie jeszcze pamiętał, że kiedyś był tu zalew.
Ktoś z niedowierzaniem przyjmie wiadomość o zatopionych wsiach.

Solina,Andrzej Potocki