zatrudnienie

Nie pytam

ceramika
Naczynia pokrywają każdy cal powierzchni
Przed drzwiami
Lecz na dachu nie ma ani jednej dachówki
Podczas gdy domostwa tych
Którzy nie dotykają gliny pokrywają płytki
Nachodzące na siebie szczelnie jak rybie łuski
To odpowiedź jak zarobić na życie
Kiedy coś idzie źle
Tak często
Pracować ciężej
Robić więcej
Potem jeszcze trochę

Biały szlak,Edmund de Wall

Reklamy

Szalik

warchol
Nasi zwiadowcy wzięli do niewoli oficera niemieckiego,
który bardzo się dziwił, że na podległym mu odcinku
zginęło wielu żołnierzy i wszyscy od ran w głowę.
– Niemal w jedno i to samo miejsce.
– Zwykły żołnierz nie potrafiłby tyle razy trafić w głowę.
– Dostawałem duże uzupełnienia i każdego dnia ubywało mi dziesięciu.
Dowódca pułku odpowiedział:
To była dziewczyna, strzelec wyborowy. Zginęła w pojedynku snajperskim.
Tym, co ją zgubiło, był czerwony szalik, bardzo widoczny na śniegu.
Oficer był wstrząśnięty.
– Nigdy nie zdarzyło mi się walczyć z kobietami. Nasza propaganda twierdzi,
że w Armii Czerwonej walczą nie kobiety, ale hermafrodyci.
No więc w końcu nic nie zrozumiał.
Te, które były na wojnie, wspominają, że na to, by cywil zmienił się
w żołnierza, wystarczają trzy dni. Jakie były?
Wszystkie były radzieckie – i Rosjanki, i Białorusinki,
i Ukrainki, i Tadżyjki.

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety,Swietłana Aleksijewicz

Dwanaście miesięcy

tabun
Martwi mnie pewność że tak będzie
Martwi mnie spędzanie czasu na sprzątaniu
Martwi mnie bogactwo przeszłości
Martwią mnie sposoby sprawdzone
Martwi mnie łatwość zmęczenia
Martwi mnie bliskość katastrofy
Martwi mnie oczywistość przegranej
Martwi mnie destrukcja swobody
Martwi mnie szkolne zabiedzenie
Martwią mnie wielkie odkrycia
Zamartwiam się dla kurażu
Zmartwiłem się tylko na rok

Wiosna dla tankowców

tankowiec1
W Kaczugu, zapadłej syberyjskiej dziurze, budowało się tankowce!
Jaką drogą wydostawały się ze stoczni?
Oczywiście nie transportowało się ich koleją.
Wczesną wiosną, kiedy poziom wód podnosił się
o parę metrów, nawigacja na górnej Lenie
była możliwa przez około dziesięć dni w roku!

Trudno uwierzyć, że w zapadłej mieścinie budowano tankowce,
które samodzielnie spływały po płytkiej rzece,
mającej pięćdziesiąt metrów szerokości.
Sierioża zaprowadził mnie na poddasze, skąd roztaczał się
widok na stocznię. Oczy przecierałem ze zdumienia, gdy
zobaczyłem nadbudówkę stojącego w doku pietnastotysięcznika.
Materiał do budowy dowożono transportem kołowym z Irkucka.
Ludzie mieli pracę, wieś jako tako żyła.
-Ten już nigdy nie spłynie. Trzy lata stoi, nie ma nawet pieniędzy
na paliwo. Zgnije jak wszystko w tym kraju –
dodał ukazując w uśmiechu bezzębne dziąsła.

Przez Syberię na gapę,Romuald Koperski