żeglarstwo

Obniżenie NIEBA

coco-lyzka
Na lądzie nie ma się takiej swobody myśli.
Bieżące sprawy napierają na człowieka i
nie sposób oderwać się od codzienności.
Pod żaglami po raz pierwszy zaczęłam się zastanawiać,
jak blisko ludzi jest niebo zwieszające się kopułą nad
każdym z nas. To wtedy przestał mnie przerażać bezmiar
dna i bezmiar kosmosu. Byłam drobiną wody i drobiną wiatru,
a jednak cały świat był ze mną na tym małym pokładzie.
Nie przestałam się bać rzeczy konkretnych –
wielorybów, sztormów, wielkich statków.
Pomyślałam, że jednak uznałem jacht za swój dom,
bo właśnie w prawdziwym domu nie odczuwa się zagrożenia…

Dom pod żaglami, Krzysztof Baranowski

Reklamy

Przepływana świadomość

głębia.jpg
Prawie żaden z samotnych żeglarzy nie wraca
do tego samego zawodu czy tej samej pracy.
Długi rejs samotny staje się dla większości
zasadniczym zwrotem życiowym i to nie zawsze w
lepszym kierunku. Bernard Moitessier, płynący
na jachcie „Joshua” w samotnych regatach Golden Globe Race,
po minięciu przylądka Horn nie wykonał zwrotu na północ w stronę mety,
by wygrać regaty, tylko popłynął w drugie okrążenie, a gdy dopłynął
do Tahiti, osiadł tam na stałe z Tahitanką, pozostawiając w Paryżu żonę.

Uczucia oceaniczne,Krzysztof Baranowski

Zegnij kolana

kamieniowanie
Mimo równikowego upału kapitan wyszedł na pokład
w stroju galowym, tj. w szarych spodniach, białej koszuli
pod krawatem, w granatowej marynarce ze złotą kotwicą i
błyszczącymi kapitańskimi gwiazdkami.
Nikt z nas się nie śmiał, ani nie dziwił.
/Na pokładzie „Pogorii” w okolicach zwrotnika Koziorożca
podobnie zachował się kapitan Krzysztof Baranowski./
Nasz kapitan poszedł na dziób jachtu, zgiął kolano,
pochylił się nad wodą i wypowiadając słowa,
wylał do oceanu ostatnią butelkę wyśmienitej polskiej „wyborowej”.

Z pasatem w żaglach,Zdzisław Szczepaniak

Aerometr marynarski

rum
to wynalazek dziewiętnastowieczny.
Jednak marynarze angielskiej Marynarki Królewskiej
chcieli mieć pewność, że codzienna racja rumu
ma swoją moc. Radzono sobie następująco:
Czysty rum mieszano z odrobiną wody,
dodawano kilka ziaren grubego prochu strzelniczego,
a następnie podgrzewano miksturę za pomocą
silnego szkła skupiającego promienie słoneczne.
Jeśli doszło do zapłonu prochu, moc była odpowiednia.
Żeby tak się stało, zawartość czystego alkoholu nie mogła
być mniejsza niż 48%.
Jeśli nie było wybuchu, rum był zbyt rozwodniony.
Gdy kwatermistrz oszczędzał zbytnio na wodzie,
na pokładzie miała miejsce mała eksplozja.
Zgodnie z obyczajem w takim przypadku marynarze
mieli prawo częstować się rumem,
dopóki aero_mistrz nie doszedł do siebie.

Historia świata w sześciu szklankach,Tom Standage
nie pozbierał.

W sprawie kapelusza

W sprawie kapelusza

W kwientiu 1609 roku rankiem w porcie Amsterdamu kołysał się na wodzie statek „Half Moon”.
Powiewała na nim flaga Wschodnioindyjskiej Kompanii.
Tuż pod Wieżą Płaczu, rodziny żegnały osiemnastoosobową załogę.
W służbie holenderskiej dowodził statkiem Anglik Henry Hudson.
Doświadczony żeglarz został zaproszony do współpracy w celu
odkrycia przejścia do Indii i Wysp Korzennych przez północno-wschodnie morze.
Ale gwałtowne i mroźne morze zbuntowało załogę i Hudson musiał płynąć na zachód.
We wrześniu zobaczył pagórki New Jersey koło Nowego Jorku.
Przywitali go Indianie palący tytoń w miedzianych fajkach.
Na rzece, która od niego miała otrzymać imię, Hudson odbył długą podróż.
Gdy Hudson umierał w Amsterdamie studiowany dokładnie jego raporty.
Pisał w nich, że wpłynął do najlepszej rzeki, jaką można znaleźć, szerokiej i głębokiej.
Że lud na jej brzegach jest skłonny do handlu,
zaś skóry z bobrów i lisów uzyskają wysokie ceny w Europie.
A przecież modnym przybraniem głowy był wtedy w chłodnej Holandii cylinder z szerokim rondem.
Taki kapelusz może być zrobiony z sierści królika lub bobra.
Wtedy można go nosić wiele lat, a w testamencie zapisać synowi.
I tak podwładni Hudsona pojechali po futra do Nowej Ziemi,
a nawigator i handlarz futer Adriaen Block
stał się pierwszym budowniczym statków w Nowym Jorku.

Odkrycie Amsterdamu, E.A.Banachowie