zmiana

Przychodnia

Apple
Tekst mi się nasunął po odsłuchaniu „Dość kato-lipy!” Ks. Jan Kaczkowskiego

Prawdziwa trudność, jeśli chodzi o grupę ludzi,
w której obraca się Twój pacjent, polega na tym,
że jest ona jedynie chrześcijańska.
W naszym interesie leży, aby ludzi, którzy stają się
chrześcijanami, o ile w ogóle nimi się stają, utrzymywać
w takim stanie ducha, który ja nazywam C H R Z E Ś C I J A Ń S T W O.
Wiesz, o co chodzi, chrześcijaństwo i kryzys, chrześcijaństwo i nowy ład,
chrześcijaństwo i leczenie wiarą, chrześcijaństwo i parapsychologia,
chrześcijaństwo i wegetarianizm…
Postaraj się zastąpić samą wiarę jakimś modnym kierunkiem o
chrześcijańskim zabarwieniu, wykorzystuj ich pogardę dla rzeczy starych.
Ta pogarda to niewyczerpane źródło herezji, szalonych zamysłów.
Ludzie by poszerzyć swoją wiedzę o rzeczywistości, muszą doświadczać zmiany!

Listy do starego diabła,C.S.Lewis

Prawie

karmienie
Wszystko się zmienia
Zmienia się to co powierzchowne/Zmienia się też to co głębokie
Zmienia się sposób myślenia/Zmienia się wszystko na tym świecie
Zmienia się z latami klimat/Zmienia pasterz swoje stado
I to tak jak wszystko się zmienia/Że ja się zmieniłam nie jest niczym dziwnym
Zmienia najdoskonalszy brylant/Z ręki do ręki swój blask
Zmienia się gniazdo ptaka/Zmienia się to co czuje kochanek
Zmienia kierunek wędrowca/Chociaż to sprawia mu krzywdę
I to tak jak wszystko się zmienia/Że ja się zmieniłam nie jest niczym dziwnym
Zmienia się wszystko się zmienia/Zmienia się wszystko się zmienia
Zmienia się wszystko się zmienia/Zmienia się wszystko się zmienia
Zmienia się Słońce w swoim biegu/Kiedy noc zaistnieje
Zmienia się roślina i ubiera się/W zieleń na wiosnę
Zmienia się sierść dzikiego zwierza/Zmienia się włos starca
I to tak jak wszystko się zmienia/Że ja się zmieniłam nie jest niczym dziwnym
Ale nie zmienia się moja miłość/Nawet, gdy daleko się znajduję
Ani wspomnienie ani ból/Z mojej wsi i moich ludzi
To co zmieniło się wczoraj/Będzie musiało zmienić się jutro
Tak jak ja się zmieniam/W tej odległej ziemi
Zmienia się wszystko się zmienia/Zmienia się wszystko się zmienia
Zmienia się wszystko się zmienia/Zmienia się wszystko się zmienia
Ale nie zmienia się moja miłość…

Mercedes Sosa

Pewność?

ulotne
To była zaiste dolce vita, jak przypominam dziś,
po ruinie drugiej wojny, tę ówczesną egzystencję!
Jej harmonijna trwałość wynikała z nie spisanego
kontraktu społecznego, którym ustalono przed wieloma
pokoleniami hierarchię w mieście spraw i ludzi,
dotrzymując jej nadal, choć tymczasem wokół tyle się
zmieniło i przestało być pruskie, a stało się polskie.
Bez dnia przerwy, wszyscy nadal jęli się stosować między
sobą te same reguły gry o życie, oparte na pewności bytu wobec prawa.
Gdy Hakata nakłoniła Berlin do wydania ustawy o zakazie
budowania się Polakom i Drzymała na swej parceli zamieszkał
w wozie na kołach – prawo dopilnowało, żeby mu się nic złego
nie działo, skoro w ustawie o kołach nie był mowy.
Ileż więc lepszego i pewniejszego należało się spodziewać
od życia teraz, kiedy urządzali je sobie Polacy, jak sami chcieli?

Fidrek,Jerzy Waldorff

Wtedy

podstawa
Dyro– To śmieszne. To wszystko bzdury! Ten cały system jest zły. Nie powinniśmy używać tych durnych numerów. Dlaczego nie używamy nazwisk na miłość Boską? Przecież oni mają jakieś nazwiska, prawda?
Pracownik– Numery wprowadził poprzednik pana dyrektora.
Dyro– Przecież pana wtedy tu nie było. A ja byłem.
Pracownik– Tak , właśnie panie dyrektorze.
Dyro– Nikomu nie dałem łapówek, żeby dostać to stanowisko. A wie pan, dlaczego mnie pan teraz nazywa dyrektorem?
Pracownik– Tak, panie dyrektorze.
Dyro– Dlaczego?
Pracownik– Bo wtedy pan dyrektor mówił do niego panie dyrektorze.
Dyro– Racja.

The Hothouse,Harold Pinter

Schłodzony trunek

rozpoznanie
Nie śpieszmy się kochać ludzi
Tak szybką rozpiją rozpalą
Przepiszą ekstremum na życie
Pogodzą z oszustwem na luzie

Nie śpieszmy się kochać ludzi
Zniewolą brakiem logiki
Szybko wyczerpią cierpliwość
Podadzą na tacy truciznę

Nie śpieszmy się kochać ludzi
Z prawa, z układów, z przepisów
Podejdą za blisko domu
Za szybko by jeszcze zapomnieć

Igła

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Gdy wspięłam się na wał ochronny,
zobaczyłam ruchomą wstęgę, która wypływała
poza kadr, poza świat. Nie zwracała na mnie uwagi, zajęta sobą.
Wiedziałam już teraz, że nie można do niej wejść dwa razy.
Stojąc na wale, wpatrzona w nurt, zdałam sobie sprawę,
że zawsze lepsze będzie to, co jest w ruchu, niż to, co w spoczynku.
Czułam, że znieruchomiałe musi ulec rozpadowi.
Odtąd rzeka stała się igłą wbitą w bezpieczny krajobraz.
Przekłuwała go na wylot, robiła w nim dziurę.
Świat okazywał się zaledwie zabawką,
z której uchodziło powietrze.

Bieguni, Olga Tokarczuk