Wtem

Luwr1.jpg
Bezlistny jeszcze drzemie las żałosny,
Pola śpią nagie w drętwoty uwięzi.
Wtem ptak zakwilił jeden wśród gałęzi
I nagle cały świat pełen jest wiosny!

Ziemia ta, padół zawiści i złości,
Duszom więzieniem jest, a snom mogiłą,
Wtem jedno serce me głośniej zabiło
I nagle cały świat – pełen miłości.

Leopold Staff

Podniecenie

książkowo
Nasze czyny nie są tak ważne,
jak nam się z natury rzeczy wydaje.
Nasze sukcesy i niepowodzenia znaczą koniec końców niewiele.
Przejścia co do których wydaje nam się, że muszą uczynić nas
nieszczęśliwymi na całe życie, bledną z czasem do tego stopnia,
że staje się dla nas niemal niemożliwością uprzytomnić sobie,
jak były bolesne.
Poszczególnej jednostce, nie mogącej zmienić praw i instytucji,
wśród których żyje, trudno jest poradzić sobie z sytuacją wytworzoną
i utrzymaną przy życiu przez prześladowczych moralistów.
Warto jednak uświadomić sobie, że przyjemności dopóki pozostają
nieosiągalne, życie bez nich wydawać się może człowiekowi
niemożliwe niemal do zniesienia.

Bertrand Russel

W pobliżu

w pobliżu
We śnie biegnę z mamą przez Bytowski Park,
w którym wampir pochował ciocię Anię.
Tę sprawę dawno umorzyły lokalne gazety,
ale mama mruży oczy, jakby nie ufała światu.
Lecimy meandrami linii tramwajowych
i krzywych wiaduktów na dziesiąte piętro,
tam mieszkają osierocone kuzynki.
Pod blokiem termity parkują samochody,
w kolejce przed sklepem mięsnym toczą
śląską mortadelę; znikają w sztolniach.
Coś wisi w powietrzu i wchodzi do gardła.

Wioletta Grzegorzewska

Nierealne

tożsamość.gif
Gdzieś tam jakieś zwierzęta, w lesie, w górach,
gdy skończy się sezon turystyczny i ludzie wrócą do domów,
gdy zamiast tłumów, śmieci, aparatów zapanuje z powrotem
spokój i cisza – wychodzą zapewne ze swych kryjówek i
OBEJMUJĄ W POSIADANIE ZIEMIĘ.
Ponieważ jednak mało kto ma do tych terenów dostęp,
wielkie skupiska zwierzęce wydają nam się prawie nierealne!!!
Zwierzęta znalazły się na dalszym planie.
Cywilizacja techniczna usuwa je ze swej drogi,
rozmiłowuje się w maszynach !!!
Nie wystarczy pisać o zoo jako nieustającym źródle atrakcji dziwów.
Bo istnienie go, nie wiąże się z dzisiejszą rzeczywistością.
Wprost przeciwnie: ZWIERZYŃCE, WIWARIA, MENAŻERIA sięgają w przeszłość.

Ogrody zoologiczne,Karol Łukaszewicz

Bracia

ręka.jpg
Dwaj bracia zabili kogoś. Jak przesądzić winę i karę?
Starszy brat będzie stracony. Młodszy jest niewinny.
Przekazując postanowienie Cesarza Sun Zhang pomylił się
i stracono obu. Sędzia miał być przerąbany w lędźwiach.
Cesarz wezwał sędziego aby mu doradził.
Sun Zhang uczynił to nieumyślnie i powinien zapłacić tylko grzywnę.
Dlaczego? – zapytał cesarz Ming.
Jestem z tego samego miasta co bracia i
mógłbym być ich wrogiem albo przyjacielem.
Sędzia skomentował to tak:
Mówi się że droga jest gładka jak osełka
prosta jak strzała…
Znaczy to że myśli się wzniośle a nie podle.
Wyrok nikomu nie służy!
Cesarz pochwalił sędziego i wywyższył go.

Kto uderzy w gong,Robert Stiller

Obcując

wytrysk
aż zanadto z CEZARYM doszedłem do
oczywistego wniosku, że uczę się przy nim
SZYBCIEJ niż na jakiejkolwiek uczelni!
Takich olśnień można znaleźć bez liku,
gdyby jeszcze dwunożny właściciel miał czas…
Wystarczy skłonić ucho w kierunku „Przekroju”.
Fafik wam wszystko wyjaśni:
– LUDZIE SĄ SMUTNI, BO NIE MAJĄ CZYM MERDAĆ
– WSZYSTKIE ZWIERZĘTA, OPRÓCZ CZŁOWIEKA, WIEDZĄ, ŻE ŻYJE SIĘ RADOŚNIE
– CZŁOWIEK CHODZI NA DWÓCH ŁAPACH, BO BEZ PRZERWY MUSI SŁUŻYĆ
– NADSZEDŁ CZAS ZAŁOŻYĆ TOWARZYSTWO OPIEKI NAD LUDŹMI

Spędzenie nad 148 stronami KWARTALNIKA,GRUDZIEŃ-LUTY
zrodziła we mnie niepomierną potrzebę oczekiwania WIOSNY!!!

ONA też

kiedyś
Mówi: jest w tobie tajemna przestrzeń,
pod mostkiem czujesz kamienny dom.
W nim mieszka ta Mała. Zawozi ją do szkoły
taki rudy, co ukrywa ślad po mauserze.
W szkole uczy się języków martwych,
procesów rozpadu, anatomii drobnoustrojów,
wzorów skończoności i teorii przypadku.
Przeczytała już obowiązkowe traktaty:
„O wybujałej i histerycznej naturze grzybów”,
„O eksterminacji roślin naczyniowych”
– Zbyt pilna, dojrzała, jak na swój wiek –
powiada jej niewyraźna babka
zajęta cerowaniem sepiowych zdjęć.
Wieczorem siedzi z dziadkiem na ganku,
podaje mu lodowatą rękę, ogląda gwiazdy,
nieruchome punkty, majaczący blask w głogu.
Słyszy miarowe bicie źródła w stawie.
Dziadek całuje ją w czoło.
Jego usta błysk w pajęczynie,
dłonie spuchnięte króliki w niebieskim sitowiu
tną krajzegą deski na nowe łóżka,
na wszelki wypadek, dla nowych gości.
Co będzie, gdy dorośnie? Przejrzy na oczy
i zapragnie zachłysnąć się twoim powietrzem.
Może przejdziesz ulicę na czerwonym świetle,
napatoczysz się w miejskim szalecie na złotą bestię,
na sen, nóż w parku, na splot wydarzeń i słów.

Wioletta Greg