Nie ma jeszcze pozwolenia na broń?

objawienie.jpg
Rosja to kraj kolizyjny. Ludzie bez powodu potrącają cię
na chodnikach, kierowcy parkują na zebrach, a liczba ofiar
wypadków drogowych jest trzy razy wyższa niż liczba strat armii

w wojnie afgańskiej. Rosjanie nie szanują cudzej przestrzeni.
Człowiek spotyka znajomego i pośrodku strumienia spieszących
zaczyna pogawędkę, Mistrzami są kierowcy. Lubią parkować na
torach tramwajowych. Naliczyłem 32 tramwaje czekające godzinę
bo ktoś zastawił drogę.
Pozostawienie na zebrze auta kosztowało pięć lat temu
3 tys. rubli/ok. 300 zł/Nic to nie zmieniło.
Kiedy szef drogówki z Uralu zaparkował na zebrze
i dziennikarz próbował zrobić zdjęcie dzierżymordy
dały mu w twarz i rozbili aparat.

Pistolet wychowa?,Wacław Radziwinowicz

Reklamy

Na wierzchu

zamrożenie3.jpg
Przyjechałem do prowincji Yunnan w południowych Chinach.
Zatrzymujemy się w miasteczku LAOMENG.
Tutaj zamieszkuje pięć grup etnicznych –
YAOZU – ubrani w czerń z różowymi akcentami
MIAOZU – przyodziani w fioletowo-czerwono-różowo-niebiesko- pomarańczowo-żółte
z wieloma zdobieniami stroje
HANIZU – przyciągają niebiesko granatowym
YIZU – dominują czernią, czerwienią i niebieskością
CZARNI TAJOWIE – niebieski z granatowym i fioletowym
Całość tworzy wrażenie mieniącej się tęczy.

Pisane słońcem,Maciek Roszkowski

Nie płać! Albo płać! Bóg zapłacz!

wiszenie1.jpg
Na Karaibach szaleje cyklon gigantycznych rozmiarów,
który zagraża egzystencji milionów ludzi,
próżno jednak szukać o nim jakiś informacji np. na takim Onecie.
No może jakieś zdawkowe, w każdym razie nie bardziej
wyakcentowane niż rzeczona już dupa Maryni.
I tu pojawia się kolejny problem:
jeżeli chcesz być człowieku zorientowany  to musisz za to zapłacić.
Nawet może i o nadchodzącej wojnie się nie dowiesz – jak nie zapłacisz.
Bo są rzecz jasna źródła informacji, powiedzmy – znów, się waham, pełnej, ale płatne.
Jak do wyboru jest info „cacy” i za free, to na cóż ci wydawać kasę na coś co Cię może wystraszyć albo zdołować?

Zadaj pytanie Igorowi Morskiemu

Blaszki z dziurkami

metalowe klocki1
Zaszliśmy pod sam ogromny pałac, tak mi się przynajmniej wtedy wydawało,
który okazał się domem towarowym. Chyba wtedy największym w całej Warszawie.
Miał kilka pięter, szerokie schody, ogromne okna.
I dział z zabawkami. Moją uwagę szczególnie zwróciły
zestawy modeli do składania, Meccano.
Różne konstrukcje z metalowych elementów, takich płaskich blaszek z dziurkami, śrubek, nakładek. Na środku sali stał taki wysoki, ogromny model,
wydawało mi się, że do samego sufitu.
„I co na to powiesz?”, spytała mnie Stefa.
Powiedziałem, że to najpiękniejsza rzecz, jaką widziałem w życiu.
„Nie stać nas, żeby kupić taki, ale Dom dostał w prezencie mały zestaw.
Popatrz sobie, żebyś wiedział, co można z tego zbudować, jak to wszystko działa”.
Potem, kiedy w szkole rozkręciłem budzik i zadzwonił na lekcji,
nauczyciel wezwał ją do siebie, a ona skrzyczała mnie tylko trochę.
Dużo w Domu naprawiałem. Stefa czasem zostawiała mnie samego z zepsutymi sprzętami, nie mówiła, jak co naprawić, po prostu przynosiła niesprawną rzecz.
Mówiła tylko: „Polegam na tobie”.
Ty wiesz, co to znaczyło, że ona polegała na mnie?
Przecież ze mnie było takie liche nic.

Pani Stefa,Magdalena Kicińska

Wodnistość

wodnistość
Woda jest wszędzie.
We wszystkich organizmach żywych.
Nie sposób bez niej istnieć.
Nie ma wody, nie ma życia.
Występuje pod wieloma postaciami –
cieczy, pary, lodu, śniegu, mgły, deszczu, gradu.
Bez względu na formę, pozostaje wodą.
Woda nie stanie się niczym innym tylko dlatego, że nada się jej inną nazwę.
Pije się ją z różnych naczyń –
filiżanek, szklanek, kubków, dłoni, czegokolwiek.
Naczynie nie zmienia wody.
Są tacy, którzy preferują, kiedy jest gorąca, i tacy, którzy lubia zimną.
Niektórzy pija ją z lodem, z bąbelkami, z alkoholem, kawą, czymkolwiek.
Bez względu na nazwę, naczynie czy dodatki woda pozostaje wodą.
Z wodą jest tak samo
jak z Bogiem.
Jesteśmy krótkimi falami
na powierzchni oceanu
a fale i woda są jednym.

Hydrolog z Indii

Cyrulik Warszawski 1933

wyjec1.jpg
Jakieś postacie ponure na / ZGODĘ schodzą się nocą
Okropnie się czegoś martwią / Okropnie się czymś KŁOPOCĄ

Wszak jest już taki obyczaj / I tak już widocznie Bóg chce
Że każdy warszawski laureat / Śmiercią przypłaca swój sukces
A Pan Bóg urządził to wszystko / Nadzwyczaj mądrze i dobrze
Laureat ma zawsze przynajmniej / Pieniądze na własny pogrzeb

Od czasu do czasu ktoś krzyczy / Tu GRANDA jest oczywista
Że fatum surowe lecz słuszne / Nie ima się antychrysta
Potem gorliwie się modlą / Poparcia szukają w niebie
W końcu wracają do domów / Na Bozię źli i na siebie

Gdy z upragnionej tej śmierci / Cały obliczą już dochód
Wychodzą i spontanicznie / Na Smolnej formują pochód

Pod jedenastym numerem / Zapał ogrania ich dziki
Stoją pod oknem i groźnie / wnoszą B O Y O W E okrzyki

H.I.Polit/Janusz Minkiewicz/

Wspólny lot

ażur.jpg
Siedzieliśmy w samolocie na trasie Melbourne – Ateny.
Do naszych posiłków dołączono małe karteczki
z wydrukowanym tekstem modlitwy dziękczynnej.
To sprowokowało stolarza z Australii do wypowiedzi, że
dyskutowanie o tym, czy Bóg istnieje, czy nie, przypomina
dysputę pcheł na temat istnienia bądź nie istnienia psów.
Profesor z Indii stwierdził, że on nie dziękuje jakiemukolwiek bogu.
Stolarz uważał polemiki dotyczące imienia Boga, za kłótnie pcheł
na temat tego, jakie jest właściwe imię psa.
Na zakończenie dodał, że rozprawianie o tym, czyje pojęcie Boga
jest słuszne, odnieść można do dyskusji pcheł, kto jest właścicielem psa.
Jedliśmy w milczeniu, próbując strawić
zapomniany przez Boga posiłek
i australijską wersję teologicznej prawdy.

UH-OH,Robert Fulghum