anioły północne

Anioły Spitsbergenu

spitsbergen
W „Piramidzie” nie było obiegu pieniężnego, dlatego kwitł handel wymienny.

W latach dziewięćdziesiątych najbardziej poszukiwanym towarem
okazywały się magnetofony jamniki, koniecznie dwukasetowe.

W zamian oferowano książki napisane cyrylicą!
Kiedyś zapytali turyści przewodnika ile mogliby dostać za kilogram
tłuszczu z niedźwiedzia. Ale do czego taki tłuszcz miałby się nadać?
Jedna z kobiet zaprowadziła go do chlewika, w którym urodziły się prosięta.
Chciała żeby wziął jedno, ale odmówił. To była Pani weterynarz.
Weterynarz wręczyła przewodnikowi liczydło i zaprosiła do domu.
Kiedy przyszedł do niej, kobieta leżała na kanapie i patrzyła tępo w okno.
Mężczyzna o posturze tura, leżał zwinięty w embrion na podłodze.
Trzymał w ustach jej stopę w nylonowych rajstopach i ssał jak niemowlę.
Przewodnik mówi, że w „Piramidzie” są anioły, ale nie każdy może je zobaczyć.
Sam też ich nie widzi, ale wie, że są.
Jest ich dokładnie dziewięć, w trzech grupach.
I wszystkie są dobre.

Zimna wyspa Spitsbergen,Ilona Wiśniewska