Apteka

Przysięga aptekarska

aptekarstwo
– Dlaczego mówisz pan? Powinno się mówić „ojcze”.
– Mówię, jak mi się podoba. Pan Pons doskonale wie,
że nienawidzę księży, że zwalczam ich od urodzenia,
że widok hostii przyprawia mnie o mdłości.
Jestem aptekarką, pierwszą kobietą aptekarką w Belgii!
Skończyłam studia i swoje wiem.
– Wiem, że jest pani dobrym człowiekiem.
– Nie jestem dobra, jestem sprawiedliwa.
Nie lubię księży, nie lubię Żydów, nie lubię
Niemców, ale nie znoszę, żeby dobierano się do dzieci.
– Wiem, że pani lubi dzieci.
– Nie, dzieci też nie lubię. Ale to jednak są istoty ludzkie.
– Więc lubi pani ludzkość!
– Ach, panie Pons, niech pan przestanie wmawiać mi,
że kogoś lubię! To takie księżowskie gadanie.
Nie lubię niczego ani nikogo. Mój zawód to aptekarstwo:
mam pomagać ludziom utrzymać się przy życiu.
Wykonuję swój zawód, to wszystko.

Dziecko Noego,Eric-Emmanuel Schmitt