ateizm

Matkowanie w ziołach

dyskusja (2)
Agnus Dei Baranku Boży
który gładzisz grzechy świata
zmiłuj się nad nami
sfrustrowanymi kpami
pogładź nas po głowach najprostszymi słowami
i niech nam butelka nadal będzie jak matka
Baranku Boży który gładzisz grzechy świata
zmiłuj się nad nami z łaknącymi brzuchami
więc nam je napełnij powszednimi chlebami
i niech nam butelka nadal będzie jak matka
Dona nobis pacem
Baranku Boży który gładzisz grzechy świata
obdarz nas pokojem nas sfrustrowanych bobków
bez pracy płacy mieszkania żony i światła przyszłości
więc nas obdarz choć pokojem w bloku
choć świętym spokojem a winy nasze odkup
i niech nam butelka nadal będzie jak matka

Mariusz Cezary Kosmala

Proste pytanie

sen
Bertrand Russell, przekonany ateista,
zapytany kiedyś, jak się zachowa,
gdy po śmierci stanie jednak przed obliczem Boga, miał odpowiedzieć:
Spytam Go – Wszechmocny Panie, czemu tak skąpe dałeś dowody swego istnienia?
W świecie, w którym przyszło nam żyć,
niewiele jest poświadczeń tego,
iż jest w nim obecna potężna i pełna dobroci moc.
Trudno pojąć, że porządek, którego zasadą miałoby być współczucie,
zawierałby także rozpaczliwe ubóstwo, nieustanny głód,
życie w poniżeniu i przyzwolenie by każdego roku
miliony dzieci umierały z braku jedzenia.

Rozwój i wolność,Amartya Sen

Dwa do zera dla rytuału

Dwa do zera dla rytuału

Wsparty o furtkę zagajnika
Czułem, jak mroźny zmrok
W oko dnia szarym widmem wnika,
Ćmiąc w nim słabnący wzrok.
Gdzieniegdzie powój- uschły, blady-
Jak strun zerwanych kłąb
Bił jękiem w niebo; ludzkie ślady
Do chat zapędzał ziąb.

Zwłokom stulecia rozciągniętym
Podobny był ten świat
Pod płytą chmur i pod lamentem,
Który go żegnał wiatr.
Ustał odwieczny puls urodzin
I wszelki duch u bram
Jałowych, mroźnych, mrocznych godzin
Stal drętwo- jak ja sam.

I nagle z góry przez korony
Odartych z liści drzew
Dobiegł radosny, nie zmącony,
Niepowtarzalny śpiew;
To nikły, wątły, rzadkie pierze
Stroszący w wichrze drozd
Rzucił w twarz pustce i niewierze
Własnego wnętrza głos.

I tak doglębnie bezasadny
Był ekstatyczny hymn,
Tak całkiem nie miał racji żadnej
w świecie- przynajmniej w tym-
Że czułem przez rozwibrowaną
Radość ptaka, na dnie,
Jakąś nadzieję, jemu znaną
a nie dostepną mnie
Rzucił w twarz pustce i niewierze.

Własnego wnętrza głos.

Thomas Hardy