cierpliwość nieskończoności

Sceptycyzm

gal
Po cóż w tych czasach mieliby bogowie
zstępować na ludzi?
Rzecz jednak w tym, że myśmy nigdzie nie odeszli-
po prostu przestaliście nas bawić.
Niby jak mielibyśmy odejść, my, którzy musimy być wszędzie?
Wycofaliśmy się jedynie, daliśmy sygnał, że wiemy,
kiedy nas nie chcą.
Gdy nagły poryw wiatru kołysze wierzchołkami drzew
albo kiedy z nagła spada deszcz, wówczas niechybnie
to jeden z nas przemyka.
Gdy ziemia odkształca się i rozdziawia paszczę,
by pożreć miasto, kiedy morze burzy się i połyka
cały archipelag, razem ze słomianymi chatami i
tysiącami zawodzących tubylców, o, wtedy możecie być pewni,
że jednym z nas wstrząsa potężna złość.

Nieskończoności,John Banville

Reklamy