dom

Kiedy

dobre chęci
wróciłem po filmie
chciałem natychmiast przypomnieć
sobie moje dzieciństwo i to co mnie budowało
jako człowieka z zasadami i bez wątpliwości.
Szukałem każdego dnia rytmu do Życia Tutaj i Teraz.
Tańczyłem stale w domu i w teatrze/amatorskim/,
ale nie chciałem być tancerzem… Chociaż bez muzyki nie przeżyłbym zbyt długo.
Na szczęście mam takie pokłady muzyczne w sobie, że podejrzewam iż starczą mi na półwiecze ! Ohad Naharin o siedem lat starszy wybija we mnie te same rytmy, które towarzyszyły mi i towarzyszą w rozumieniu siebie, innych, wrogów, przyjaciół,
molestowania politycznego, inercji społecznej, katatonii edukacyjnej i kiedy zostajesz naprawdę Ojcem/Naharin zrobił to 10 lat później ode mnie/
mówisz sobie pięćset…czego… czego… pięćset?

Właśnie wtedy

bialoczarne1
Wiedziałem, że lubię Kiwaczka, ale nie zdawałem sobie sprawy,
jak bardzo stał się dla mnie ważny. Właściwie nie wiadomo dlaczego,
bo przecież nic nie miałem z tej przyjaźni – ani nie pomagał mi w lekcjach,
ani nie mogłem wyskoczyć z nim do miasta, ani nawet nie dawało się z nim
pogadać normalnie! Bo o czym? Kiwaczek nie miał o niczym pojęcia –
gdy próbowałem mu opowiadać o gwiazdach, gapił się tylko okrągłymi
jak spodki oczami przez chwilę, a potem wracał do przeglądania
„Tytusa Romka i A’Tomka”. Ale kiedy wracałem ze szkoły, za każdym razem
cieszył się na mój widok, zupełnie jakbyśmy nie widzieli się od tygodnia.
Łapał mnie za ramię, gdy oglądaliśmy coś mrożącego krew w żyłach.
A kiedy leżałem w łóżku z gorączką, przyniósł mi garść śniegu z podwórka –
bo właśnie wtedy spadł pierwszy śnieg…

Teatr niewidzialnych dzieci,Marcin Szczygielski

Skala miłości

ugodzona
Raz olbrzym o niebieskich oczach maleńką kobietkę pokochał,
a ona o domku marzyła maleńkim…
Pod oknem wonny powój, kwieciste barwne pęki…
Olbrzym kochał miłością olbrzymów,
miał ręce przydatne do wielkiego czynu,
nie zdołał spełnić marzenia…
Nie stanął domek maleńki, nikt nie otwiera drzwi,
pod oknem wonny powój nie rozkwitł w barwne pęki.
Raz olbrzym o niebieskich oczach maleńką kobietkę pokochał.
Kobietka mała, maleńka, kobietka łaknąca wygody
u boku olbrzyma osłabła wpół drogi.
I pożegnała go!…
Karzeł bogaty dom przed nią otworzył maleńki:
pod oknem wonny powój, kwieciste barwne pęki!…

Nâzım Hikmet Ran

Domostwo

szansa młodego
Jest wśród wielu baśni naszych baśń o domu, w którym straszy,
w którym zawsze przed północą strachy pięścią w mur łomocą,
aż psy wyją wniebogłosy, aż na głowie stają włosy,
aż na strychu puszczyk wrzeszczy, księżyc zaś dostaje dreszczy.
Ale ja wam powiem szczerze – w jedną tylko bajkę wierzę
spośród całej bajek rzeszy: w baśń o domu, w którym śmieszy!
W owym domu przed północą gwiazdki spoza szyb chichocą,
na suficie tańczy pająk, cienie aż się pokładają
i trzepocą w świetle słodkim ćmy wesołe jak łaskotki.
Gdybyś w takim domu usnął, te łaskotki sen twój musną,
aż tak będzie uśmiechnięty, jakby go ktoś łechtał w pięty.
Widząc w lustrze swe odbicie, sen się bawi znakomicie,
krąży jak na karuzeli, wszystkich śpiących rozweseli.
To jest dom najbardziej wesół, lecz niestety – bez adresu!
Sam go znajdziesz kiedy zaśniesz.
Może to jest twój dom właśnie?

Jerzy Ficowski

Zrozumienie

Zrozumienie

Pierre Gripari dał taki wstęp
do swojej książki:
Dzieci rozumieją wszystko.
Gdyby tylko one miały to przeczytać,
do głowy by mi nie przyszło pisać wstęp.
Obawiam się jednak, że opowieści czytane
będą przez dorosłych, więc czuję się w obowiązku
dostarczyć kilka wyjaśnień.

Moje otoczenie to dzieci, młodzież, dorośli,
babcie i dziadkowie.
Zabawy, spektakle, projekty,rozmowy,
scenariusze, podsumowania.
Jacek Dehnel w swojej powieści „Lala”
spotyka wszystkich.
Wybrałem kilka sentencji, które niosą
treść i nadzieję na spotkanie pokoleniowe.

– Powtarzanie rzeczy pięknych i mądrych
jest piękne i mądre samo w sobie i należy
do takich samych cnót, jak karmienie głodnych,
opiekowanie się zwierzętami, podlewanie roślin
i udzielanie jałmużny.

-Czy może przeżył wojnę? Pewnie nie,
tak dobrzy ludzie rzadko kiedy mają tyle tupetu, żeby przeżyć.

– Każda z opowieści ma swojego ulubionego słuchacza,
a każdy słuchacz-opowieść.

– Och, z jaką odrazą patrzymy na swoich rodziców,
kiedy zmieniają się w wyleniałe, niesyte bestie, popsute mechanizmy,
cieknące naczynia. Ach, z jakim niezrozumieniem patrzymy na nasze dzieci,
kiedy widzą w nas wyleniałe, niesyte bestie, popsute mechanizmy,
cieknące naczynia.

– Nic nie boli jak szczęście, w którym się nie gości…