dzieci

Taka moja piosenka

gra-edukacyjna
Jestem wtedy kiedy śpisz
Jestem wtedy kiedy śnisz
Jestem nad wyraz i po krańce
Wtedy kiedy już masz zdanie
A ja już nie chcę mówić, bo to
nieprawda dla mnie…
Jednak ci młodzi mnie chłodzą
/teatralnie są niedożywieni/
Bo wiem że Ty i Ja mieliśmy
WIELKI TEATR…
Ale co oni wiedzą?
Telewizyjnie, tabletowo, niedo_wizyjnie…
Mamy dzieci, mamy więcej lat, mamy już tyko wiedzę o :
gotowaniu, wychowaniu, sprzątaniu, naprawianiu,
kochaniu, rozliczaniu, pochowaniu, zamilczeniu …
AMEN!

Wspólny posiłek

błąd
Skąd się Eryk wziął na świecie, nie wiedział nikt.
Bo przecież któż z nas może mieć stuprocentową pewność,
że nasi rodzice są rzeczywiście naszymi rodzicami.
Ileż to razy dziecko przerywa przy stole jedzenie,
jasnymi oczami wpatrując się w rodziców, z niemym pytaniem,
czy rzeczywiście jest ich dzieckiem.
Nawet najbardziej kochający ojciec, co jakiś czas uważnie
przygląda się twarzom swoich pociech, by się upewnić,
czy są do niego podobne. Twarz bowiem jest królewską
pieczęcią naszego pochodzenia.

Dolina radości,Stefan Chwin

Przysięga aptekarska

aptekarstwo
– Dlaczego mówisz pan? Powinno się mówić „ojcze”.
– Mówię, jak mi się podoba. Pan Pons doskonale wie,
że nienawidzę księży, że zwalczam ich od urodzenia,
że widok hostii przyprawia mnie o mdłości.
Jestem aptekarką, pierwszą kobietą aptekarką w Belgii!
Skończyłam studia i swoje wiem.
– Wiem, że jest pani dobrym człowiekiem.
– Nie jestem dobra, jestem sprawiedliwa.
Nie lubię księży, nie lubię Żydów, nie lubię
Niemców, ale nie znoszę, żeby dobierano się do dzieci.
– Wiem, że pani lubi dzieci.
– Nie, dzieci też nie lubię. Ale to jednak są istoty ludzkie.
– Więc lubi pani ludzkość!
– Ach, panie Pons, niech pan przestanie wmawiać mi,
że kogoś lubię! To takie księżowskie gadanie.
Nie lubię niczego ani nikogo. Mój zawód to aptekarstwo:
mam pomagać ludziom utrzymać się przy życiu.
Wykonuję swój zawód, to wszystko.

Dziecko Noego,Eric-Emmanuel Schmitt

Parasaito Shinguru

Parasaito Shinguru

Tak się określa w Japonii dzieci
wiecznie pozostające na utrzymaniu rodziców.
We Włoszech trzydziestolatkowie oddają regularnie
swoim mamom rzeczy do prania, wpadają na obiadki,
radzą się w sprawie partnerek. To po prostu Bamboccioni !
Niemcy też dobrze uchwycili to zjawisko nazywając
takie dzieci gniazdownikami mieszkającymi
w hotelu u mamusi, czyli Nesthocker !
Ja bym wysłał takie pasożytujące dziecko do …
Singapuru, ponieważ mieszkanie z rodzicami
stało się tam powinnością. Wyprowadzenie się
z domu uchodzi za oznakę bezczelności i braku
szacunku dla rodziców.

Tatami kontra krzesła,R.Tomański

Król Maciuś

Król Maciuś

Nie takie ważne, żeby człowiek dużo wiedział,
ale żeby dobrze wiedział, nie żeby umiał na pamięć,
a żeby rozumiał, nie żeby go wszystko troszkę obchodziło,
a żeby go coś naprawdę zajmowało.
Dobry wychowawca, który nie wtłacza a wyzwala,
nie ciągnie a wznosi, nie ugniata a kształtuje,
nie dyktuje a uczy, nie żąda a zapytuje przeżyje
wraz z dziećmi wiele natchnionych chwil.

podpisał Janusz Korczak
zatwierdził Prezydent Dzieci