gitara

Jeśli nie możesz

plazowanie
wyruszyć nad Morze słuchaj bosych stóp
podsypanych kredą na brzegach Barrio
Jeśli nie pamiętasz niedospanych snów
wysłuchaj jak oddycha nimi Eva i Julia
Tutaj morze lśni i mocno wieje wiatr
na bosych nogach tancerek
Odwracasz się i widzisz swoje życie
jak ślad po śrubie okrętowej
A przecież to Mistrz gitary wplątał
Twoje myśli w nadchodzące i odchodzące
Kiedy wracam do domu i jesteś ze mną
i skrępowane marzenia Mercedes Sosy
Pracuję jak zwykle nad początkiem historii
nie znając końca choć wiem na pewno że TODO CAMBIA!

dla sąsiadki Rufo, najbliższej mi Basi

Po drugiej stronie syzyfowej góry

afrykańska kawa
Jestem na początku nowego wyzwania
w TEATRZE, w SZKOLE, w DOMU KULTURY
i wszystko JEST, bo:
I learned the truth at seventeen
That love was meant for beauty queens
And high school girls with clear skinned smiles
Who married young and then retired
The valentines I never knew
The Friday night charades of youth
Were spent on one more beautiful
At seventeen I learned the truth
And those of us with ravaged faces
Lacking in the social graces
Desperately remained at home
Inventing lovers on the phone
Who called to say – come dance with me
And murmured vague obscenities
It isn’t all it seems at seventeen
A brown eyed girl in hand me downs
Whose name I never could pronounce
Said – pity please the ones who serve
They only get what they deserve
The rich relationed hometown queen
Marries into what she needs
With a guarantee of company
And haven for the elderly

Rytm serca

Hendrix1
Do dzisiaj twierdzę, że ten facet
nie robił tej muzyki sam.
Moim zdaniem to było medium,
przez które wydostawała się muzyka
z jakiejś innej galaktyki.
Miałem wtedy osiemnaście lat,
dostałem od rodziców magnetofon szpulowy.
Rozebrałem się w tańcu i
tańczyłem nago, upajając się rytmem.
Ten dziki rytm odzywał się w brzuchu,
odwołując się do czegoś pierwotnego w nas.
Może to rytmu serca, który jest chyba najbardziej elementarny.

Słuch absolutny,A.Szczeklik

Nie i Tak

pomiędzy1
Tak czy nie
Dylemat ten
Wisi nad nami jak miecz Damoklesa
Kładzie się pomiędzy dniem a nocą

Coś wciąż jest nie tak
Nie tak nie tak

A przecież jesteśmy niezwykle cywilizowani
Bardziej niż kiedykolwiek wszystkowiedzący

Wciąż obawiamy się wojny
Banalnie umieramy z głodu

Więc szukamy
w kartach tarota
wśród kart historii

W jądrze atomu
w strukturze białka
w kosmosie

W masowych grobach
Podnosimy powiekę trupom

Poszukiwania są na wielką skalę

Hawking zagląda do czarnych dziur
Nachyla się jak nad wielką beczką
W nadziei że ujrzy mrugające oko Boga

No więc raczej tak czy nie

Nad naszym dylematem
wszechświat
z filozoficznym spokojem
bezszelestnie
tworzy i unicestwia coraz to nowe światy
zderza ze sobą galaktyki

I wszystko rozgrywa się na tej ciasnej przestrzeni
granicy cieńszej niż włos
Pomiędzy tak i nie

Nie i tak
Tak czy nie

Dorota Kiersztejn Pakulska