glina

Ogród

bez-przerwy
Dwieście dwudziesta opowiastka Hyginusa

Gdy pewnego razu TROSKA /Cura/ przebywała rzekę
ujrzała gliniaste dno
Podjęła grudkę i zaczęła ją formować
Wtedy nadszedł JOWISZ
TROSKA poprosiła by tchnął ducha w kawałek gliny
Tak zrobił
Gdy jednak TROSKA chciała nadać imię wytworowi powstał spór
Na to przybliżyła się ZIEMIA /Tellus/ prosząc by nazwano
jej imieniem, bo przecież glina jest z jej ciała
Ostatecznie wezwano SATURNA na sędziego
Ten zawyrokował:
JOWISZ tchnął ducha  więc po śmierci go odzyska
ZIEMIA która ofiarowała mu ciało otrzyma ciało
TROSKA jako pierwsza stworzyła tę istotę niech podczas jej życia będzie w jej posiadaniu
A istota nazywana będzie HOMO skoro z ziemi /Humus/ została uczyniona

Bycie i czas,Martin Heidegger

Reklamy

Zanim

rozdzielenie1
Trzydzieści szprych zbiega się
W środku koła
Lecz użyteczność wozu
Jest w pustym środku pusty
Wypalona skorupa tworzy
Kształt glinianej misy
Ale użyteczność jest w jej pustce.
By wznieść dom budujesz ściany,
Wstawiasz w nie drzwi i okna
Ale użyteczność domu jest w pustej przestrzeni
Dlatego korzyść wynika z wszystkiego co istnieje
Lecz użyteczność z tego czego nie ma

Laozi

Wyciszanie

naczynia
Co na świecie? Co zawsze Psuło się i psuje
A ile popsutego kto to porachuje
Psuje się dłoń prowadząc po papierze pióro
Psujesz się każda czaszko
Gnijesz wszelka chmuro
Usychasz każdy listku z kosmicznego drzewa…
Psujesz się boś powszechna gnijesz boś wszelaka
I wiele razy gnijesz boś też wieloraka

Uniwersalny język miałaś już go nie masz
Jakże mi cię żal czaszko wszelka czaszko niema
Psujesz się ślepa czaszko powszechny języku
Każde słowo gnijące wszelki nasz słowniku…
A tam już nic twojego wszystko jest pospołu
W uniwersalnym mroku powszechnego dołu
Gdybym miał język w czaszce własny i jedyny
Ale ja jestem czaszko z tej co wszyscy gliny

I w tej mogile wspólnej gdzie kość o kość zgrzyta
Mój każdy język wszystkich o każdego pyta

Jarosław Marek Rymkiewicz

Drogi szukając

panny żałobne

Idą panny żałobne: jedne, podnosząc ramiona

Ze snopami wonnymi, które wiatr w górze rozrywa,

Drugie, w konchy zbierając łzę, co się z twarzy odrywa,

Inne, drogi szukając, choć przed wiekami zrobiona…

Inne, tłukąc o ziemię wielkie gliniane naczynia,

Czego klekot w pękaniu jeszcze smętności przyczynia.

Bema pamięci żałobny-rapsod,Cyprian Norwid

Wysuszona glina

Dżenne1
Allaye milczy od wielu dni. Nie odbiera telefonów,
nie odpowiada na esemesy, nie reaguje na maile.
Wcześniej zarzucał mnie informacjami.
Dzwonił choć dla niego połączenie z Mali do Polski
było straszliwie drogie. A teraz nic. Cisza.
W Dżenne jak przed wiekami, buduje się z gliny,
na centralnym placu znajduje się największy
na świecie meczet z gliny.
Każdego roku przechodzi generalny remont,
bo inaczej rozpłynąłby się pod hektolitrami
wody spływającej w porze deszczowej.
Nocą miasteczko oświetlają ogniska płonące
przed domami, od czasu do czasu migocze
kaganek na dwukołowym wozie ciągniętym przez osiołka.

Dziesięć bram świata,Tadeusz Biedzki