granica

Krykiet graniczny

zlozenie
W grudniu 2007 roku przy akompaniamencie orkiestry
dętej i huku fajerwerków szefowie rządów europejskich
piłowali szlaban na wschodniej granicy.
Wydawało się, że podniosła się brama na blok wschodni.
Po drugiej stronie Hindusi pokonali Pakistańczyków w krykieta.
Mają na sobie znoszone żołnierskie płaszcze albo kurtki puchowe.
Mecz rozgrywa się w pobliżu wsi Schonborn, dziś to Ukraina.
Ale tu rządzą nie generałowie, tylko biurokraci ukraińscy.
Mimo że wielu opowiada o torturach.
Niektórzy byli lekarzami, inżynierami,
tutaj w obozie Pawszyno, na Zakarpaciu,
czują się traktowani jak „psy”.

Kiedyś był tu koniec świata, Florian Klenk

Reklamy

W tamtych czasach

świnka.jpg
Założyciel, kupiec z zawodu już od 17 roku życia
interes na własną rękę rozpoczął.
Na początku tylko skupował trzodę w Rosyi, Austryi i
na Węgrzech i znacznymi partiami pędził na targowiska pruskie.
Po osiemnastu latach mozolnej pracy przeniósł siedzibę z Pleszewa do Poznania.
Nadzwyczajny rozwój przedsiębiorstwa datuje się od 1893 roku,
kiedy została otworzona granica dla wywozu smalcu, słoniny i mięsa z Ameryki.
Pan Jezierski zawiązał wtedy stosunki z największymi fabrykantami za oceanem.
Od tego momentu całymi wagonami jego towar brali
najpoważniejsi hurtownicy nawet z Hamburga, Szczecina i Berlina.
Kiedy Leon Jezierski zamieszkał w Poznaniu,
liczył 35 lat – w tamtych czasach był to wiek
stateczny i w pełni dojrzały.

Śledztwo w sprawie Króla Smalcu,Magdalena Mrugalska-Banaszak

Wyodrębianie

bez ustanku
Więzi międzyludzkie są dobrem deficytowym.
Niedobór zasobów naturalnych stał się punktem wyjścia
dla epoki cywilizacyjnej, pociągnął za sobą również
drastyczny deficyt zasobów emocjonalnych.
Jeśli w społeczności rozluźniają się więzi,
brak jest konwenansu moralnego, pomocne może okazać się
wyznaczenie grupy „obcych”, wykreowanie wspólnego wroga.
Wykluczenie jako „obcych” może dotyczyć osób albo grup,
z którymi dotąd dzielono życie. Jakąś grupę wyodrębnia się
jako „obcą” po to, by ci, którym brakuje wspólnych celów,
wśród których zanikają więzi, mogli skonsolidować się w
„grupie własnej”.

Granica bólu,Joachim Bauer

Stłoczeni

zodiak
Noc dzień stary kopniakiem odrzuca zbiera nas przed lustrami
I tym samym gestem zrywa maski znoszone przez dzień
Sen jak w szal ubieram
A rano stłoczeni jak w workach ziarno
Dusimy się dniem nowym w oddechach podróżnych
Przeklinamy to życie chociaż nie za bardzo
By zostawić margines gdy się zło obudzi
I tak to wszystko trwa
Choć ktoś plakat zamienił na płocie raz film o pięknych grają
Raz film o brzydocie
Czasem radość wybucha gdzieś w tobie unosi cię przez miasto
Każda twarz ci bliska
zjeżdżasz w dół po poręczach pijanych po kieszeniach szczęścia
Lecz mało potrzeba tak by wszystko zgasło  w wynajętym pokoju podwójnie dni skreślasz sam ze sobą zagrałeś sfałszowaną kartą
Brzydzisz się tamtą twarzą  co się w lustrze nudzi
Już późno, pod oknem wciąż jeżdżą tramwaje
budzisz się w środku nocy pot ocierasz z twarzy
uciekałeś przed snami bałeś się poruszyć
a nocy czekałeś tak po dniu bez wiary

Honor Polskiej Szkoły Plakatu

Gwarancja

sąsiedzi
Istnieje siła murom granicznym przeciwna,
Która pod nimi ziemię zmarzniętą rozsadza
Lub słońca żarem wierzchnie osłabia kamienie,
Aż się wyrwy wytworzą wielkie na dwu ludzi.
Okaże się czasem, że to sprawka myśliwych,
Nieraz mur po ich harcach naprawiać musiałem.
Nie ostatnie się po nich kamień na kamieniu,
Kiedy z ukrycia króle wypłaszają w pole
Psom ku uciesze. Chociaż nikt nigdy nie widział
Ani słyszał, jak wyrwy te wszystkie powstały,
Odkrywamy je wiosną, kiedy napraw pora.
Daję znać sąsiadowi, co mieszka za wzgórzem,
Aby z nim naszych gruntów granicę wytyczyć,
I znów sami wznosimy mur pomiędzy nami.
I mur trwa między nami, gdy idziemy razem.
Każdy głazy podnosi, spadłe po swej stronie,
Otoczaki podłużne, regularne kule,
By się razem trzymały, guseł trzeba użyć:
„Póki stąd nie odejdę, tkwij, gdziem cię położył!”
Nasze palce grabieją od noszenia głazów.
To jak rodzaj zabawy na wolnym powietrzu –
Po przeciwnych stać stronach. A wynika z tego,
Że mur zbędny jest zgoła, tam gdzie stoi teraz:
On cały jest sosną, a ja sadem jabłoni,
Moje jabłonie – mówię – muru nie przekroczą
I nie wyjedzą szyszek spod pni jego sosen.
On zaś: „Mur to gwarancja dobrego sąsiedztwa.”
Lecz wiosna budzi we mnie przekorne nastroje,
Zapragnąłem myśl nową zaszczepić mu w głowie:
„Dlaczego mur sąsiedztwa miałby być gwarancją?
To krów raczej dotyczy, lecz krów tutaj nie ma.
Zanim mur wybuduję, powinienem wiedzieć,
Od czego się odgradzam, co zamurowuję
I komu czynię afront przez stawianie muru.
Istnieje siła murom granicznym przeciwna,
Która pragnie je zburzyć.” – Krasnoludki może –
Trzeba było ni dodać. Tu nie krasnoludki
Winne; od niego to usłyszeć chciałem. Widzę,
Jak stawia na wierzchołku głaz, w mocnym uchwycie
Rąk obu, jak wojownik z epoki kamiennej.
W ciemności się porusza, która mi się zdaje
Nie tylko mrokiem cieni ale drzew gęstwiny.
Nie wyrośnie już nigdy nad ojca przysłowie,
Które jak najwyższą pielęgnuje mądrość,
Mówiąc: „Mur to gwarancja dobrego sąsiedztwa.”

Robert Frost

Astronomia

astronomia
Mijają lata, burą ścianę pałacu przecina
pęknięcie, ślepa szwaczka przetyka wreszcie koniec nici
przez złote uszko, wychudzona Święta Rodzina
o milimetr przybliża się do egipskiej granicy.
Świat widzialny dostarcza codziennej rozrywki
większości żywych. Jasnym, choć postronnym światłem
zalane ulice. Astronom co noc skrupulatnie podlicza napiwki.
Tracę już pamięć gdzie i o jakiej porze
rozegrało się takie czy inne zdarzenie
tydzień temu, wczoraj, w parku, w powietrzu, w wodzie
ze mną – czy beze mnie?
A i samo zdarzenie – powiedzmy – eksplozja
babski fałsz, rozruch pieca, powódź, zakrzep w żyle
nic nie pamięta i nigdy nie pozna
ani mnie, ani innych, którzy je przeżyli.

Josif Brodski

Empatia

Uganda
Wieczorem, popijając whisky, zapytałem Josepha,
czy gdyby mu kazano, zabiłby nas, mimo, że
czuł się naszym przyjacielem.
– Zabiłbym – odpowiedział zdecydowanie.
– Dlaczego – przecież jesteśmy przyjaciółmi?
– Dla waszego dobra. Źli ludzie, którzy kazaliby
mi to zrobić, w końcu też by was zabili. Ja bym was
tylko zabił, a oni okrutnie męczyliby was przed śmiercią.
Potem zabiliby również mnie za to, ze nie chciałem zabić was.
Spojrzałem Josephowi w oczy, dając mu do zrozumienia, że
doskonale go rozumiem i że mu … dziękuję.

Uganda,Michał Kruszona