inteligencja

Same korzyści

głupiec
Zawsze miał wrażenie, że jego wiek
liczy się jak wiek psa.
Kiedy skończył siedem lat,
czuł się zniszczony jak czterdziestolatek.
Kiedy liczył jedenaście, utracił wszelkie złudzenia.
Dziś, gdy ma dwadzieścia pięć postanowił
pokryć swój umysł skorupą głupoty.
Aż nazbyt często dochodził do wniosku, że
inteligencja to słowo, którym nazywa się
zręcznie sfabrykowane i ładnie brzmiące brednie.
Zrozumiał, że korzystniej być głupcem niż inteligentem.
Inteligencja czyni człowieka nieszczęśliwym, samotnym,
biednym, zyskuje się najwyżej nieśmiertelność, która
trwałością dorównuje papierowi, i podziw tych,
którzy wierzą w to, co czytają.

Jak zostałem głupcem,Martin Page

Woda wypełnia nas

mózg
W czasie konferencji pediatrów brytyjski neurolog
John Lorber wywołał wielkie poruszenie,
wysuwając spektakularną hipotezę:
Mózg nie jest nam potrzebny!
Lorber nie chciał za wszelką cenę ściągnąć na
siebie uwagi, ani też nie postradał zmysłów.
Miał bowiem pod opieką dzieci z wodogłowiem.
Żadne z dzieci nie miało kory mózgowej.
Konwencjonalna medycyna uważa korę mózgową
za siedlisko świadomości.
Jedno z dzieci umarło, drugie było wciąż
umysłowo zdrowe i całkowicie normalne,
mimo że badania wykazały całkowitą nieobecność
substancji mózgowej. Jak często bywa w przypadku
pojawienia się niemile widzianych zjawisk, oddźwięk
środowiska medycznego był równy zeru.
Ale Lorber prowadził dalsze badania.
I wtedy jeden z jego kolegów przysłał mu
młodego człowieka, który studiował na
uniwersytecie. Jego iloraz inteligencji
kwalifikowałby do klubów „super_inteligentnych”.
Osobliwe było to, że zawartość czaszki tego studenta
stanowiła warstwa komórek mózgowych o grubości zaledwie
jednego milimetra, a resztę wypełniała woda.

Poza granicami wyobraźni,Victor Farkas