Kafka

Przedświąteczne porządki

tichy
Po przejściu progu widzę przed sobą na ulicy stertę śmieci.
Od razu zauważam jakieś porozrzucane fotografie.
Tłumiąc zażenowanie, podchodzę bliżej żeby im się przyjrzeć.

To normalne, znowu kogoś wyrzucają, czyjeś życie.
Pozostał po nim nieczytelny strzęp, podobny do chitynowej skorupki,
jaka pozostała po komiwojażerze z Przemiany, który
zmienił się w robaka i zdechł, a potem gospodyni wymiotła go
do śmieci – nie zważając, że przecież był przedtem Gregorem Samsą.
Komputerowy botoks ma sprawić, że fotografia stanie się piękniejsza,
jakby wyblakłe brzegi eliminowały ją na zawsze ze społeczności obrazów.

Dno oka,Wojciech Nowicki

Reklamy