kiedy to było

Wszyscy razem

wszyscy bliscy
Dla Adama Liszcza i Wandy Niegolewskiej-Górskiej
Codziennie rano Franka rozpalała w wielkim piecu kaflowym w kuchni.
Helena szykowała śniadanie. Erna nakrywała do stołu i podawała posiłek.
Taką służbę właściciele majątku traktowali jak uboższych krewnych i
odpowiadali za jej utrzymanie. Dwanaście rodzin mieszkało w wiosce.
Każda rodzina miała dla siebie pewien areał, hodowała swoje krowy,
świnie, kury, gęsi i uprawiała ogród.
Cieślę i kowala zatrudniano w pełnym wymiarze godzin.
Robotnicy rolni dostawali skromne wynagrodzenie,
ale nie płacili za mieszkanie ani ziemię, mieli swoją żywność,
nie płacili podatków, ani za opiekę medyczną.
Kiedy ktoś zachorował wzywano doktora, który badał pacjenta,
rozgrywał kilka partyjek ping-ponga, zostawał na obiedzie lub kolacji,
po czym odjeżdżał, zabierając jako honorarium
szynkę lub worek ziemniaków.

Rodzinna podróż przez stulecie biologii,Bernd Heinrich