ledwo

Wieczorna uczta

balans
Przyszedł wieczór. Czas napalić w piecu
A tu nic. Ledwo parę gazet
Jakieś książki. Niech z dymem lecą
Co tam, krzesła spalimy nawet …
Już chyba nie zasiądziemy
W tym życiu jak tyłkiem na ziemi
Gdy spalona będzie podłoga
I stół ubogi …
Czy wiemy? Czy nie wiemy tego –
Wielki mróz
Będzie czasy lodowe wiózł
Wokół ziemi …
Czy się rozgrzejemy?
Może tak. A może nie starczy
Dla naszego piecyka żarcia
Na razie – Bóg da – jest jeszcze
A ogień ucztuje aż trzeszczy.

Ernest Bryll