literatura czeska

Śladami Selmy Lagerlöf

Wyspy Fryzyjskie
Pod skrzydłami wiatraków pszenicy zatoki
ziemia chlubi się żniwem,
przez gęstwinę tawuły mkną drobne potoki,
by rzeźwić dęby sędziwe.
A kamienne stodoły jak ciotki majętne
pośród łąk w pstrych fartuchach siadły na pogwarki,
krasny domek na łące wabi oko chętne,
w głębokim cieniu jodeł lśnią senne folwarki.
Na pastwiskach królują wałachy zwaliste,
kadzidłem siana ziemia tchnie błogosławiona,
palce trzcin i złocieni promienie złociste
pieszczą cichych krów pełne, rozchwiane wymiona.
Obok starych kamieni runicznych po roli
nabożnie idą woły – jest w nich czystość, siła;
dzisiejszych urodzajów przeszłość już nie boli,
jakakolwiek była.
Zwołując na wieczerzę wieś bożą, nad snopy
leci głos sygnaturki radośnie chcącej dzwonić:
czy może obcy intruz z gniewnej części Europy
poznać aż taki spokój – i temu się pokłonić?

Skania,Karel Čapek

Nie byle co

rower i pies
Widziałem chłopów, którzy jadąc na rowerze,prowadzili krowę.
Ludzie jedzą na rowerach drugie śniadanie i wożą dzieci i psy.
Kochankowie, trzymając się za ręce, pedałują na rowerach na
spotkanie cudownej przyszłości. Ale uważam za trochę nienaturalne,
żeby człowiek zarazem siedział i szedł. Chodzenie na siedząco może
mieć koniec końców wpływ na tempo i rozwój narodu.
Można powoli pedałować, a przy tym szybko wysunąć się do przodu.
Widzę, jak daleko ci Holendrzy zaszli, choć pedałują wolno.
Jeszcze jedno rzuca mi się w oczy na ulicach: psy.
Otóż nie mają one kagańców; w rezultacie stale śmieją się
niemal w głos. To pokazuje, że wolność bez kagańca to nie byle co,
tylko właśnie coś dla psa i dla nas ludzi,
i że to wspaniały dar boży,
amen.

Listy z podróży,Karel Čapek