miska z wodą

Proszek na uspokojenie

magiczne drzewo
Nie mieliśmy sił i wybraliśmy hotel Zabajkale.
Był chyba najdroższy w mieście.
W pokoju znalazłem foliową torbę na pranie,
a w prospekcie, że piorą bardzo chętnie.
Zapakowałem, co tam miałem, i zaniosłem do etażowej,
żeby nie tak pierdut za drzwi jak jakiś burżuazyjny arogant.
Etażowa najpierw się przestraszyła, potem posmutniała,
a potem zrobiło jej się przykro i tłumaczyła,
że jest napisane, ale to nieprawda. Nic się nie pierze.
Po pięciu minutach z przepraszającym i pięknym uśmiechem
przyniosła miskę i proszek.

Wschód,Andrzej Stasiuk