mniej

Uprawianie nauki

autobiografia
Lęk przed prawdą, przed odpowiedzią, przenika
dzieła naszej kultury, od Biblii do ostatniego filmu
o zwariowanym naukowcu.
Przychodzą mi do głowy:
Francis Crick – Mefistofeles MATERIALIZMU
Richard Dawkins – zimny ATEISTA
Stephen Hawking – kosmiczny DOWCIPNIŚ
Roger Penrose – nie wie czy wiara w teorię ostateczną jest
optymistyczna czy pesymistyczna
Steven Weinberg – utożsamia zrozumiałość z brakiem sensu
Marvin Minsky – osłupiał na myśl o jednym umyśle
Freeman Dyson – podkreśla, że lęk i wątpienie są zasadnicze dla istnienia
Wittgenstein w swoim poemacie prozą Tractatus Logico-Philosophicus
zakończył rozważania:
NIE TO JAKI JEST ŚWIAT JEST TYM CO MISTYCZNE LECZ TO ŻE JEST…

Koniec nauki,John Horgan

Reklamy

Pomylenie

podglad
Dzięki produktywności rynków wielu z nas żyje dziś jak królowie.
Ludzie bogaci nie wypychają swoimi milionami materaców.
W stabilnych warunkach ekonomicznych ich zasoby
nieustannie pracują w gospodarce.
Przeciwnie dzieje się, gdy zbyt duża część tych środków,
znajdzie się w rękach urzędników państwowych i zostanie
zmarnowana między trybami biurokratycznej maszyny.
Nierówności w posiadanych majątkach przypisuje się
niestety nierównościom w standardzie życia!
Pewien ekonomista stwierdził, że Bill Gates jest od niego 70 tysięcy razy bogatszy.
Ale czy Bill Gates konsumuje 70 tysięcy razy więcej kalorii niż on?
Czy posiłki spożywane przez Billa Gatesa są 70 tysięcy razy smaczniejsze?
Czy może on podróżować do Europy lub Azji 70 tysięcy razy szybciej i bezpieczniej?
Czy jego dzieci są 70 tysięcy razy lepiej wykształcone?

52 mity o kapitalizmie,Lawrence W,Reed

Zagubiony srebrny wiatr

prostota1
Ludzie wiedli życie takie, jakie chcieli. Smutnych obdarowywano uśmiechem,
dzieci słuchały starszych, bo wierzono, że starsi posiadają mądrość i wiedzę o … lataniu.
Nad rzeką spotykali się Onek i Onka.
Puszczali stateczki na rzece i patrzyli jak woda je prowadzi.
Któregoś dnia spotkali staruszka, słynącego z opowieści i zaskakujących pytań.
Był podobno jedynym, który nie nauczył się latać.
Tłumaczył, że za mocno przywiązał się do ziemi.
Onka otrzymała od staruszka dwa baloniki.
Jeden ofiarowała Onkowi.
Onek tak się ucieszył, że biegał z radości tak szybko jak umiał.
I kiedy tak biegał spostrzegł, że balonik unosi go w powietrze.
Bo nikomu oprócz starych ludzi nie udawało się unosić nad ziemią.
Gdy wieczorny blask księżyca oświetlił Onkę,
po srebrnej nitce zszedł na nią sen.
Opowiedział jej o srebrnym wietrze, wiejącym z nieba na ziemię.
Onka widziała jak zbiera zwiędłe kwiaty, pomarszczone owoce,
zepsute zabawki, przedziurawione baloniki.
W srebrzystym blasku wszystko zamieniało się w ogromna tęczę.
Kiedy Onek usłyszał o śnie Onki zdecydował:
wypuśćmy te baloniki dopóki potrafią lecieć.
Nas nie uniosą, ale może złapie je srebrny wiatr.

Bo wiedział, że nigdy już nie pofruną
jak ci wszyscy starzy ludzie, którym wyrastają skrzydła.

Grażyna M.Grobelna