najlepsze szkoły

World famous place

wymogi-korporacji
Istnieje miejsce, gdzie dzieciaki chodzą się bić
I wszyscy o tym wiedzą, gdzie to jest
Nawet rodzice i nauczyciele
Jest za boiskiem, po drugiej stronie wzgórza
Z którego można patrzeć wokół
Kiedy nosy eksplodują i kolana trzaskają
Można gwizdać, warczeć i klaskać
Koszule są darte na strzępy
Zwykle krzyczę i jęczę i udaję potwora
Aż wszyscy zwiewają
I zostaję z samotnym chłopcem który był mną
Zaledwie kilka lat temu
Wtedy mówię mu: Szkoła nie trwa wiecznie
A on mi nigdy nie wierzy
Nauczyłem go zamykać jedno oko i jęczeć niczym potwór
I teraz kiedy macha ramionami ponad głową niemal jest cyklopem
I tak dobrze, bo ładni chłopcy nie widzą różnicy
Chłopiec może być chłopcem trochę dłużej

Alex Redmer

Kiedy czuję się uczniem

rozklad-jazdy-2
Myślę o moich wrażeniach z odwiedzania
kameralnych szkół w Danii i Holandii.
Kiedy myślę o pomysłach na mądre odkrywanie
świata przypominam sobie prawie nauczone na pamięć
lektury alternatywnych edukacji.
Kiedy wracam do przestrzeni szkolnej widzę takie
zapuszczenie i taką niewydolność, że natychmiast muszę
grać albo wyprowadzić psa, albo czytać mądrych ludzi
bardzo odległych od dzisiaj!
Gdyby ktoś zapytał mnie o współczesną edukację to powiem tak:
chroń się, miej pasję, czytaj, miej przyjaciół,
ale nigdy nie pozwalaj na głupotę, niewiedzę i patrz
jak świat/kraj/dzielnica/szkoła/rodzina ciągle ciebie potrzebuje !!!

Powołanie

razem
Wychowawca z prawdziwego powołania zdarzał się bardzo rzadko.
Nauczyciele zakonnicy wychowywali nas w duchu wolności i sprawiedliwości.
W kwestiach wyznania byli tolerancyjni i wolni od uprzedzeń.
Nigdy nie słyszałem, by na przykład kalwinistów nazywali „heretykami”
czy „poganami”.
Lekcji wychowania fizycznego nie zdążyła jeszcze przeniknąć
ogłupiająca mania rekordów.
Lekcja gimnastyki oznaczała dla nas rozluźnienie,
zanik napięcia towarzyszącego godzinom lekcyjnym.

Wyznania patrycjusza,Sándor Márai

Skroplona edukacja

bez powrotu
Na chwilę przed kawą zostaliśmy zaproszeni o
zrobienie burzy mózgów na temat przyszłości edukacji.
Dano nam duże kartki, grube mazaki i … pięć minut.
Jeśli kiedykolwiek stracisz przytomność i obudzisz się
zastanawiając się, gdzie jesteś, sprawdź, czy nie masz
w ręce grubego mazaka i dużej kartki papieru przed sobą.
To, co nastąpiło, niezupełnie było monsunem, jakiego się
spodziewaliśmy. Zaryzykowaliśmy kilka nieśmiałych myśli i
popadliśmy w ogólną konwersację do czasu, aż pojawiły się rogaliki.
Była to może, nie tyle burza, co mżawka – lekko skroplona na ścianach.

Ucząc się kreatywności,Ken Robinson

Plastusiowy pamiętnik

szkoły katolickie
Mojej matce przyszło kiedyś do głowy,
aby przejmować się tym, że nie miałem komunii.
Trafiłem do męskiego katolickiego LIII Liceum Ogólnokształcącego
Stowarzyszenia PAX pod wezwaniem św. Augustyna
.
Słuchajcie, bydlaczki, to najlepsza szkoła w Polsce – tak nam ksiądz mówił.
Faktycznie, mieli sale lekcyjne z nasłonecznionymi tarasami,
pracownie językowe ze słuchawkami, obserwatorium astronomiczne i basen z wodą do pasa.
Niby pełen wypas, tylko że gorszego wyboru nie mogła mamusia dokonać,
bo to była szkoła dla ludzi z plasteliny, takich do ulepienia.
W szkole obowiązywał dżinsowy mundur. Od razu nastąpił podział
na uczniów we Wranglerach i polskich Odrach.
Ja byłem odszczepieńcem w czarnej flaneli i do tego nosiłem ray-bany i apaszki.
Raz wychowawca rzucił tekst:
– A ty się zawsze musisz odróżniać, Brylewski, i tak się podejrzanie ubierasz,
zupełnie jak twoja matka.

Kryzys w Babilonie,R.Brylewski&R.Księżyk