New Heampshire

Zero interesu w Stanach

zero intersu
– Ile? -spytałem podejrzliwie.
– Może je pan wziąć za darmo. Nie możemy iść na ten mecz.
– Czy przyjechał pan tu specjalnie po to, żeby oddać dwa bilety?
– Przecież inaczej by się zmarnowały.
Mógłbym bez końca opowiadać o podobnych przypadkach:
– o mężczyźnie, który zwrócił pełny portfel syna i nie chciał przyjąć nagrody
– o pracownikach kina, którzy gdy zaczyna padać, idą i zamykają okna samochodów,
wychodząc z założenia, że przecież klienci kina nie wiedzą, że pada
– o tym, że kiedy żona komendanta policji straciła włosy po chemioterapii,
wszyscy pracownicy ogolili głowy, by zebrać pieniądze dla fundacji walki z rakiem.
Kiedy byliśmy nowi, a ja wyraziłem swoje zdziwienie tymi faktami,
mieszkanka położyła mi dłoń na ramieniu i powiedziała cicho:
– Złotko, ty już nie jesteś w prawdziwym świecie.
Jesteś w New Hampshire.

NOTES FROM A BIG COUNTRY,Bill Bryson