niepojęte

Zaproszenie

spowiedź
dalszy ciąg Masek Stasysa Eidrigeviciusa,
z którymi rozmawiam na Wiosnę

Położysz się ze mną na
Ziemi
pachnącej rozkoszą
Istnienia
Będziemy wdychali zmian wydech
Będziemy ze Słońcem się zmieniać
Położę głowę na
Twojej
Moja podstawą ci będzie
Teraz już leżmy
ONUTE
Nie pytaj
jak długo tak będzie

Reklamy

Czy każdy?

cyklopka.jpg
Którędy się idzie, by zejść na manowce?
Czy mańkut z natury już jest lewicowcem?
Skąd wiedzą sąsiedzi, czym chata bogata?
Czy cyrk to jest sztuka, czy raczej oświata?
Czy wszystkie drabiny należą do drabów?
Dlaczego babiarze udają nababów?
Czy każdy podatnik to człowiek podatny?
Czy pijak to człowiek, czy sektor prywatny?
Czy kolarz każdego potrafi kołować?
Dlaczego Rymkiewicz się nie chce rymować?
Czy każdy, kto orze – od razu jest chłop?
Dlaczego na listach pisuje się Ob?
Dlaczego, kolego?
Ja pytam – dlaczego?
Dlaczego łodzianie źle mówią o Łodzi?
Czy ktoś, kto jest świnia, od małpy pochodzi?
Czy dużo na świecie jest Chinek blondynek?
Dlaczego nie bywa z głowami sardynek?
Czy Budrys i Bryndas to krewni Brandysa?
Czy Nysa po polsku brzmi ładniej niż Nissa?
Dlaczego trzech bubków to zaraz ekipa?
Kto pierwszy powiedział, że wszystko jest „lipa”?
Gdzie można najłatwiej żyć z samych zaliczek?
Czy dostać po zębach to też jest policzek?
Gdzie diabeł nie może? Czy komar to ssak?
Dlaczego każdemu pieniędzy wciąż brak?
Dlaczego, kolego?
Ja pytam – dlaczego?

Jan Brzechwa

Wezwanie

pamięć i słoń
Z najdalszych zakątków rezerwatu wyruszyły dwa stada słoni.
Przez dwanaście godzin krok za krokiem zdążały
do domu „Zaklinacza słoni”.
Po raz pierwszy od kilku lat przekroczyły granicę
swego terytorium, by dotrzeć do siedziby człowieka,
któremu kiedyś zaufały.
W zupełnej ciszy okrążyły jego dom i
pozostały tam dwa dni i dwie noce bez jedzenia i picia.
Po czym odeszły do rezerwatu.
Jak trzydzieści jeden słoni zaplanowało wędrówkę aby przybyć na czas?
Skąd wiedziały, że tego dnia zmarł Lawrence Anthony?

Marnowanie czasu

świerszcz
Bo świerszcze siedzą w cieple w małej dyni,
która jest ich domem, dynię zamyka korek z
intarsjowanej kości słoniowej albo jadeitu.
Dynia, rosnąc naciskała na glinianie symbole.
Wyciskały one na dyni znaki oznaczające długie życie.
Na niektórych dyniach wycinano pejzaże albo sceny z mędrcami.
Nosiłeś taką dynie w kieszeni kurtki, a w chłodzie nocy,
kiedy pisałeś poezje albo piłeś herbatę, słyszałeś
kri-krii, kri-krii siedzącego w niej świerszcza.
Miałem takiego, którego nazywają jing, najmniejszego ze wszystkich.
Jest tak mały, że trudno go zobaczyć, ale śpiewa cudownie.
Trzymałem go w maleńkiej szkatułce z kości słoniowej.

Koniec jest moim początkiem,Tiziano Terzani

Słownik niepozorny

słownik
Czapka niewidka
wielu złych i przebiegłych ludzi chadza
wśród nas w czapkach widkach, i nic …

Szkoła życia
Istnieje rzeczywiście, bo wszyscy w niej tkwimy,
jedni dłużej, inni krócej, a stopnie też przynosimy różne…

Sztuczna szczęka
Według ofiarodawcy uśmiech Giocondy
wziął się stąd, że nie mogła uśmiechnąć się
wszystkimi zębami, bo ich nie miała.
Leonardo da Vinci wymyślając pojazdy latające,
nie wymyślił sztucznej szczęki wyłącznie przez przeoczenie…

Nieboskie stworzenie
Każdemu nieboskie stworzenie wydaje się inne.
Kto nie ma cierpliwości do psa, kota, świnki morskiej
czy rybek w akwarium, niech sprawi sobie nieboskie stworzenie,
a od razu poczuje się mniej samotny…

Muzeum rzeczy nieistniejących,Dorota Terakowska