nieskończoność

Śmiercionośna prędkość

alergia
Stawanie się materią jest bowiem zanikiem selekcji obrazów.
Aby wyrobić sobie pojecie o śmierci, trzeba pomyśleć,
czym byłoby nasze życie, gdyby wszystkie
ziemskie poruszenia, dźwięki, zapachy, smaki, całe światło –
z ziemi i skądinąd – docierały do nas w jednej chwili, w jednym mgnieniu!
Jak gdyby śmiertelnej nicości nie należało rozumieć
jako po prostu pustki, lecz jako nasycenie,
jako obrzydliwy nadmiar istnienia.
Tak rozumiana śmierć jest spełnionym królestwem komunikacji.
Umrzeć to stać się punktem przechodnim, ośrodkiem komunikacji
wszystkiego ze wszystkim. Istota żywa nie jest emergencją bólu
w obumarłym świecie, a tylko umniejszeniem obłędu w stawaniu się
grozą chaosu, które doprowadza obłęd do nieskończonej prędkości.

Odejmowanie i skurcz,Quentin Meillassoux

Reklamy

Wyrok i ocalenie

kartkowanie
Radość pisania
Dokąd biegnie ta napisana sarna przez napisany las?
Czy z napisanej wody pić,
która jej pyszczek odbije jak kalka?
Dlaczego łeb podnosi, czy coś słyszy?
Na pożyczonych z prawdy czterech nóżkach wsparta
spod moich palców uchem strzyże.
Cisza – ten wyraz też szeleści po papierze
i rozgarnia
spowodowane słowem las gałęzie.
Nad białą kartką czają się do skoku
litery, które mogą ułożyć się źle,
zdania osaczające,
przed którymi nie będzie ratunku.
Jest w kropli atramentu spory zapas
myśliwych z przymrużonym okiem,
gotowych zbiec po stromym piórze w dół,
otoczyć sarnę, złożyć się do strzału.
Zapominają, że tu nie jest życie.
Inne, czarno na białym, panują tu prawa.
Okamgnienie trwać będzie tak długo, jak zechcę,
pozwoli się podzielić na małe wieczności
pełne wstrzymanych w locie kul.
Na zawsze, jeśli każę, nic się tu nie stanie.
Bez mojej woli nawet liść nie spadnie
ani źdźbło się nie ugnie pod kropką kopytka.
Jest więc taki świat,
nad którym los sprawuję niezależny?
Czas, który wiążę łańcuchami znaków?
Istnienie na mój rozkaz nieustanne?
Radość pisania.
Możność utrwalania.
Zemsta ręki śmiertelnej.

Wisława S

Być i nic więcej

po nic
tylko ja jestem … dziś wieczorem,
tutaj na ziemi, i głos, bezgłośny,
bo do nikogo nie mówi…
patrz co się teraz dzieje, tam,
gdzie nikogo nie ma,
gdzie nic się nie dzieje…
wiem, tu nikogo nie ma, ale nie mówi się
takich rzeczy, więc nic nie mówię…
może gdzie indziej, rzecz jasna gdzie indziej…
ale jakie gdzie indziej być może wobec tej nieskończoności?

Teksty po nic,Samuel Beckett

Głód rzeczywistości

bogowie
Myśmy nigdzie nie odeszli-
po prostu przestaliście nas bawić.
Niby jak mielibyśmy odejść, my,
którzy musimy być wszędzie?
Daliśmy sygnał, że wiemy, kiedy nas nie chcą.
Wszakże nie potrafimy się oprzeć pokusie,
by od czasu do czasu przypomnieć wam o sobie.
Gdy nagły poryw wiatru kołysze wierzchołkami drzew
albo kiedy spada ciepły deszcz, wówczas niechybnie
to jeden z nas przemyka. Gdy ziemia odkształca się i
rozdziawia paszczę, by pożreć całe miasto, kiedy
morze burzy się i połyka cały archipelag, o wtedy
możecie być pewni, że jednym z nas wstrząsa złość.

Nieskończoności, John Banville

Prostota i ład

Prostota i ład

Mówi mi znajoma:
-wiesz, mamy spotkanie absolwentów Liceum Plastycznego w Poznaniu.
Cieszymy się, bo szczęśliwie jest z nami Jan Kapusta.
A potem w zaprzyjaźnionej szkole gimnazjaliści
słuchają wykładu twórcy jedenastościennego K-dronu.
I tak ten mały poznański światek rozrasta się czasami
do plusminus nieskończoności odkrytej przez
niezwykłego twórcę z Zalesia i Nowego Jorku.