nigdy

Wiecie

zimowe
albo nie wiecie, że żaden Swinarski, Dejmek, Wajda,
nie mieli by szans z DZIECIAKAMI !!!
Hamerski, Dorman, Maleszka, Prześluga, Moszkowicz … są w AWANGARDZIE.
Wybaczcie, ale i tak ciągle bym obrażał innych, więc skończę, bo jestem tylko z Poznania.
Kraków, Toruń, Wrocław, Gdańsk, Jelenia Góra, Stolica, Łódź, Płock, Legionowo
budowały tożsamość moich zespołów.
Żałuję, że nie wystąpiłem w Sejnach, Krasnogrudzie, Kaliszu, Pyzdrach i Wrześni!
Albo tam, gdzie nikogo nie chcą, ale  może znajdzie się miejsce na opowieść…

Staram się

zrozumienie
odciąć i wiem że to LUDZIE zadecydują
i kiedy rano nucę sobie Des Moines
mam też w głowie Bartosiaka
Chociaż rozumiem Basię… 
Chcę być kochaną nawet w deszcz
Po cóż mi światła siedmiu świec/Po cóż mi nocą niebo gwiazd
Wystarczy tylko oczu blask/Jedno spojrzenie, uścisk rąk
Wystarczy tym, co kochać chcą/Do szczęścia jeden wiedzie trakt
Jednego tylko w życiu brak/Jednego tylko w życiu chcę
Jednego pragnę, jedno wiem/Chcę być kochaną chociaż raz
Odnaleźć chcę własny świat/Od nowa zacząć liczyć czas
Jednego tylko w życiu brak/Jednego pragnę, jedno wiem
CHCĘ BYĆ KOCHANĄ…

Mieliście ustroić

gwarancja
Mamo przyszedłem straszyć
W ciemno jakoś trudno sie zawłóczyć
A w nowych butach stopy cierpną
W winogrady mieliście ustroić dom
A wy ubranie mi nowe krawat w paski
Oraz tę trumnę dziwną bo z judaszem
W wieku i kwiatem za głową —
A trzeba było wykończyć podłogę w kuchni:
Deski od kilku lat przepija ojciec w szynku — —
Bo u mnie morowo i dostojnie
Nie ma zegarów nikt się nie spieszy
Tylko pan Leśmian jest to go znów nie ma
Jakby na złość poszedł dusiołki płoszyć — —
Że trudno się jakoś zawłóczyć w ciemno
Więc przyszedłem mamo straszyć.

Ryszard Milczewski-Bruno

Nikt nie może

kochanka
Wiersz przebywa i żywi nadzieję.
Nikt nie może powiedzieć, jak długo jeszcze potrwa.
Wiersz dzisiaj pokazuje trudności z doborem słów.
Wiersz pokazuje przemożną skłonność do zamilczenia.
Wiersz potwierdza się na peryferiach samego siebie.
Przywołuje i niesie siebie.
Powraca nieprzerwanie ze swego już-nie
do swego zawsze-jeszcze,
by móc się ostać.

Paul Celan